Pakistan w Zatoce… Pułapka nowych gwarancji
Londyn: Relacje Pakistanu z państwami Zatoki Perskiej nie ograniczają się już do wieloletniej współpracy wojskowej oraz bliskich więzi politycznych i finansowych. Niedawne porozumienia w dziedzinie obronności podniosły poprzeczkę dla zobowiązań Islamabadu, stawiając go przed nowym wyzwaniem: co się stanie, gdy elastyczne partnerstwo przekształci się w zobowiązanie do obrony, a Pakistan będzie musiał pogodzić swoje zobowiązania wobec państw Zatoki z powiązanymi interesami, łączącymi go z Iranem i Indiami?
Przez dziesięciolecia Islamabad zarządzał swoimi relacjami z państwami Zatoki z dużą elastycznością. Utrzymywał wyjątkowe stosunki z Arabią Saudyjską i rozszerzał współpracę wojskową z innymi państwami regionu, a jednocześnie zachowywał otwarte kanały komunikacji z Iranem – podczas gdy konflikt z Indiami pozostawał kluczowym elementem jego doktryny bezpieczeństwa i najważniejszym priorytetem strategicznym.
Sytuacja ta była możliwa do opanowania, dopóki współpraca z państwami Zatoki opierała się głównie na szkoleniach, koordynacji działań, pomocy oraz dwustronnych relacjach wojskowych. Jednak przejście do porozumień, zakładających wzajemną obronę zmienia charakter tych relacji, ponieważ zobowiązanie do obrony innego kraju wydaje się mniej skomplikowane w czasie pokoju niż w obliczu wojny.
I tu właśnie pojawia się pakistański dylemat.
Gdyby Arabia Saudyjska padła ofiarą ataku na dużą skalę, kluczową kwestią stałaby się gotowość Islamabadu do przekucia zobowiązań politycznych w rzeczywistą interwencję wojskową. Jeśli atak pochodziłby ze strony Iranu lub sił, działających w jego imieniu (tzw. sił zastępczych), sprawa stałaby się jeszcze bardziej delikatna; Pakistan nie może bowiem traktować Republiki Islamskiej jak odległego przeciwnika, którego działania nie niosą za sobą trudnych do opanowania konsekwencji.
Iran jest sąsiadem Pakistanu, a oba kraje dzieli granica o długości około 900 kilometrów. Region przygraniczny już teraz zmaga się z wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa, przemytem i aktywnością grup zbrojnych. Ootwarta konfrontacja z Tehranem przeniosłaby część kryzysu w Zatoce na terytorium samego Pakistanu – w momencie, gdy Islamabad nie może sobie pozwolić na otwarcie nowego frontu strategicznego na zachodzie, podczas gdy Indie pozostają jego głównym wyzwaniem w dziedzinie bezpieczeństwa na wschodzie.
Z drugiej strony, Pakistan nie może lekceważyć żadnych zobowiązań wobec Arabii Saudyjskiej. Relacje między tymi dwoma krajami są znacznie głębsze niż tylko okazjonalna współpraca wojskowa. Proces ten trwa od dziesięcioleci i obejmuje wsparcie gospodarcze, finansowe, polityczne oraz militarne. W związku z tym wszelkie wahania ze strony Pakistanu w momencie, gdy Królestwo stoi w obliczu realnego zagrożenia, mogłyby poddać w wątpliwość wartość i wiarygodność wszelkich nowych zobowiązań w zakresie obronności.
Islamabad zetknął się już z pewnym aspektem tego dylematu. W 2015 roku, gdy Arabia Saudyjska zwróciła się o wsparcie militarne w wojnie w Jemenie, parlament Pakistanu opowiedział się przeciwko bezpośredniemu zaangażowaniu, wybierając neutralność w tym konflikcie. Przekaz był wówczas jasny: strategiczne relacje z Rijadem mają swoje granice, zwłaszcza gdy zaangażowanie wojskowe zagraża wewnętrznej stabilności Pakistanu oraz jego relacjom w regionie.
Jednak utrzymanie takiego dystansu stało się obecnie trudniejsze w obliczu rozszerzenia zakresu zobowiązań w dziedzinie obronności.
Sytuację dodatkowo komplikuje pakistański arsenał nuklearny. Obecność potencjału jądrowego w ramach systemu obrony państw Zatoki automatycznie rodzi określone oczekiwania, nawet bez wyraźnej deklaracji objęcia regionu „parasolem nuklearnym”. Należy jednak pamiętać, że pakistański arsenał powstał historycznie z myślą o odstraszaniu Indii i nie był budowany głównie po to, by zarządzać konfliktami na Bliskim Wschodzie czy udzielać gwarancji nuklearnych odległym państwom.
W rezultacie Islamabad musi balansować na cienkiej granicy. Im częściej sugeruje, iż jego zdolności nuklearne stanowią element nowych zobowiązań obronnych, tym wyższe stają się oczekiwania partnerów i tym bardziej wyczuleni na ten fakt stają się przeciwnicy. Z drugiej strony, im bardziej niejednoznaczny pozostaje charakter tych zobowiązań, tym większa przepaść dzieli przekaz polityczny od rzeczywistych gwarancji militarnych.
Kalkulacje te nie ograniczają się jednak do Arabii Saudyjskiej i Iranu; rozszerzanie obecności Pakistanu w rejonie Zatoki bacznie obserwują również Indie.
W ciągu ostatnich lat New Delhi zacieśniło więzi gospodarcze i strategiczne z Arabią Saudyjską, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi oraz innymi państwami Zatoki. Region ten stał się kluczowy dla indyjskich interesów w dziedzinie energetyki, handlu i inwestycji, a także stanowi miejsce pracy dla milionów Hindusów. Indie nie pozostaną zatem obojętne na ewolucję roli swojego historycznego rywala nuklearnego – z tradycyjnego partnera wojskowego w istotnego gracza w ramach regionalnych układów obronnych.
Prowadzi to do subtelnego paradoksu: im bardziej rośnie wpływ Islamabadu w rejonie Zatoki, tym większe ograniczenia nakłada on na swobodę działań Pakistanu poza tym obszarem.
Zaangażowanie Turcji w nowe układy obronne z jednej strony odciąża Pakistan, który w przeciwnym razie musiałby sam dźwigać ten ciężar, z drugiej zaś rodzi nowe pytania o to, jak mechanizmy te sprawdzą się w sytuacji rzeczywistego kryzysu. Ankara dysponuje liczną armią, zaawansowanym przemysłem obronnym i bogatym doświadczeniem operacyjnym, co czyni jej udział kluczowym elementem wszelkiej trójstronnej współpracy wojskowej. Przejście od deklaracji solidarności do wspólnych działań wymaga jednak czegoś więcej niż tylko woli politycznej. Kto decyduje o tym, iż dany atak uzasadnia interwencję partnerów? Na czym taka interwencja miałaby polegać? Czy wiązałaby się z rozmieszczeniem wojsk, zapewnieniem ochrony przeciwlotniczej, czy może ze wsparciem wywiadowczym i logistycznym? I co w sytuacji, gdy stanowiska stron różnią się w kwestii oceny przeciwnika lub skali niezbędnej reakcji?
Najtrudniejszy sprawdzian dla sojuszy nie nadchodzi w momencie ich zawierania, lecz wtedy, gdy w obliczu zagrożenia interesy ich członków zaczynają być rozbieżne.
Oto paradoks, przed którym stoi Pakistan. Islamabad odniósł wyraźną korzyść strategiczną, przekształcając się z tradycyjnego partnera wojskowego w pożądanego gracza w nowym układzie sił w regionie. Zapewnia mu to wpływy polityczne i status, wykraczający poza jego tradycyjną sferę oddziaływania w Azji Południowej.
Jednak wpływy wiążą się z zobowiązaniami.
Państwo, sprzedające broń lub zapewniające szkolenia może stosunkowo łatwo wyznaczyć granice swojego zaangażowania. Natomiast państwo, oferujące gwarancje obronne może zostać zmuszone do zajęcia stanowiska w sytuacji, gdy interesy jego sojuszników kolidują z jego własnymi.
Być może największym wyzwaniem dla Islamabadu będzie utrzymanie atutu, który od dawna służył jego polityce zagranicznej: zdolności do utrzymywania bliskich relacji z rywalizującymi ze sobą podmiotami bez konieczności dokonywania wyboru między nimi. Im bardziej jednoznaczne staną się zobowiązania obronne, tym mniej pozostanie miejsca na niejednoznaczność, która zapewniała tę elastyczność.
Pakistanowi przez długi czas udawało się być przyjacielem Arabii Saudyjskiej, sąsiadem Iranu i przeciwnikiem Indii, nie musząc jednocześnie wystawiać tych trzech relacji na jedną, decydującą próbę. Jednak przejście od partnerstwa wojskowego do zobowiązania do obrony innych może znacznie skomplikować ten układ.
Gwarancje dają państwu pole manewru, dopóki wojna pozostaje odległą perspektywą; gdy jednak wybucha kryzys, trzeba za nie zapłacić określoną cenę. Wówczas kluczowe stanie się nie to, co Islamabad podpisał, lecz to, którą z utrzymywanych relacji będzie gotów zaryzykować, by wywiązać się ze swoich zobowiązań.
Kabi Tabrani
4. października 2026 r.
Tłum. Andrzej Filus
Kabi Tabrani – libański pisarz i dziennikarz mieszkający w Londynie, wydawca i redaktor naczelny magazynu oraz serwisu internetowego Arab Markets. Jest autorem pięciu książek wydanych w języku arabskim i angielskim, w tym: The Israeli-Palestinian Conflict: From the Balfour Declaration to the Bush Declaration (2008), How Iran Plans to Confront America and Dominate the Middle East (2008) oraz The New Strongholds of Jihad: Why the West Has Failed to Contain Islamic Fundamentalism (2011).
Za: www.theinteldrop.org

