Inne

Prawa ekonomiczne i społeczne w konstytucyjnym projekcie UD/UW

 

Kolejna grupa konstytucyjnych uregulowań, proponowanych przez UD/UW, dotyczy praw ekonomicznych i społecznych.

Pierwszą sprawą, która zajęli się unici, jest sprawa pracy. W ich projekcie brak jest zapisu podstawowego, nie określa on bowiem jasno stosunku pomiędzy państwem a obywatelem w zakresie pracy. Nie ma tu bowiem jasnego stwierdzenia o prawie do pracy. Do tej pory prawodawcy nie przywrócili podobnego zapisu wiedząc, iż skutkować to może sytuacją, w jakiej rząd RP będzie zobowiązany do wypłacania stałych zasiłków socjalnych, ponieważ nie będzie w stanie zapewnić wszystkim obywatelom miejsc pracy.

Rząd RP nie podpisał też, jako jeden z nielicznych, odpowiedniej konwencji Unii Europejskiej.

Wedle twórców projektu (art. 33.) „Praca pozostaje pod ochroną państwa”.[1] To wszystko. Termin jest na tyle ogólnikowy, iż niczego nie tłumaczy, poza tym dotyczy prawdopodobnie tych tylko, którzy pozostają już w stosunku pracy. Nie obejmuje ludzi, pracy poszukujących i bezrobotnych.

Zgodnie z projektem unitów, dopiero konkretna ustawa ma określić obowiązki pracodawców wobec stworzenia w ich firmach właściwych stosunków pracy – chodzi i zapewnienie głównie prawidłowych warunków BHP.

UD/UW podkreśla w swoim projekcie prawo pracowników do strajku, jako niezbywalnej i dozwolonej formy obrony ich interesów. Przewiduje też odniesienie do ustawy sejmowej sytuacji ograniczenia strajków – dotyczy to zabronienia działań strajkowych pracowników, wykonujących określone zawody lub takim, których strajk mógłby naruszyć dobro publiczne.

Projektodawcy byli zdania, iż brak pracy, czy niezdolność do niej z rożnych powodów winny skutkować jakąś formą zabezpieczenia ze środków publicznych. Brak precyzyjnego zapisu miała tu znów zastąpić ustawa sejmowa.

Unici chcieli zagwarantować pracownikom prawo do płatnego urlopu i określić długość tygodnia pracy na czas nie dłuższy, niż 42 godziny, nie biorąc pod uwagę istniejących już wówczas na zachodzie Europy tendencji do skrócenia czasu pracy (ok. 30 godzin), by przynajmniej w ten sposób rozwiązać problem zwiększającego się wszędzie bezrobocia.

Kolejny pakiet gwarantowanych przez projekt UD/UW praw to kwestie zdrowia. Liberalni politycy byli zdania, iż podstawowe obowiązki wobec zdrowia obywateli powinny być wykonywane przez Służbę Zdrowia nieodpłatnie, czyli za fundusze, pochodzące ze środków publicznych. Co prawda przed rokiem 1989 takie pojęcie mogłoby zmylić, gdyż wszyscy pracujący odprowadzali co miesiąc wysokie składki na fundusz zdrowotny, toteż w gruncie rzeczy niejako z góry płacili za późniejsze ewentualne porady i interwencje lekarskie, ale wraz z lawinowym wzrostem bezrobocia sytuacja uległa zmianie. Coraz więcej złotówek trzeba było przerzucać na ochronę zdrowia z innych funduszy.

Jednocześnie znów unici zaproponowali, by konkretna, szczegółowa ustawa regulowała zakres tego, co objęte być ma pojęciem „opieki podstawowej”, dając tym samym pole do sejmowych manewrów i koniunkturalnych zmian, zależnych od stanu zasobów państwa. Tym samym pozostawiali otwarte drzwi wszelkim późniejszym ograniczeniom i możliwości wycofywania się państwa z podjętych wcześniej zobowiązań.

Dużą wagę Unia Wolności, jako partia o charakterze typowo inteligenckim, przywiązywała do problematyki nauczania. Członkowie ugrupowania doskonale zdawali sobie sprawę, iż przyszłość kraju zależy od poziomu wykształcenia młodzieży i jego kompatybilności z systemami, obowiązującymi w krajach Unii Europejskiej.

Projektodawcy byli zdania, iż liberalny postulat równości da się zrealizować jedynie poprzez równy dostęp młodzież do nauki na wszystkich jej szczeblach. Toteż szkoły publiczne miały kształcić bezpłatnie, z dopuszczeniem częściowej odpłatności za naukę w szkołach wyższych (znów brak precyzji, 90% odpłatności to również zaledwie jej część).

Przewidywali, iż obowiązek nauczania powinien dotyczyć osób do 16. roku życia, powyżej tego wieku kształcenie młodzieży stawałoby się już dobrowolnym.

Ponieważ sektor prywatnego nauczania powinien uzupełnić, a docelowo zrównoważyć system szkół publicznych, projektodawcy stworzyli ku temu konstytucyjne gwarancje, stwierdzając, iż „instytucje i obywatele mają prawo do zakładania szkół podstawowych, średnich i wyższych”.[2]

Wszelką pomoc państwa lub samorządów wobec szkolnictwa niepublicznego miała być regulowana specjalną ustawą Sejmu RP.

Dopiero po szkolnictwie unici zajęli się kwestiami rodziny.

Zgodnie z intencją projektodawców tak instytucja rodziny jak samo macierzyństwo mają być objęte opieką prawną. W myśl zasad klasycznego liberalizmu – pluralizmu myśli i postaw – to rodzicom przynależy wybór sposobu, w jaki wychowywać chcą swoje dzieci. Konstytucja ma ten typ wychowania zagwarantować. Pozwala to współistnieć różnym postawom kulturowym i światopoglądowym, tworząc system przyjazny obywatelom, sprzyjający współistnieniu i wzajemnemu zrozumieniu różnych postaw wobec świata.

W przypadku dzieci, które z różnych względów nie posiadają opieki rodzicielskiej, a niekiedy również wyznaczonych prawnie opiekunów, państwo powinno ingerować i otaczać je swoją opieką. Natomiast już nie prawo a wręcz obowiązek ochrony osób nieletnich ma państwo w przypadku okrutnego traktowania.

Zastrzeżenie tego w projekcie konstytucji unitów jest odwołaniem się do tendencji zachodnich. Okrutne traktowanie każdego człowieka jest przecież i tak ścigane prawem. Wyszczególnianie płci czy – jak w tym przypadku – grup wiekowych tworzy wrażenie podziału społeczeństwa na bardziej i mniej uprzywilejowanych. Jest rzeczą zrozumiałą, iż dzieci nie potrafią się bronić przed atakami agresji dorosłych, ale początek XXI w. przyniósł w Polsce nowe zjawisko – agresji dzieci wobec innych dzieci. I tu prawo jest bezradne – nieletni, mimo różnych propozycji, wychodzących z prawej strony polskiej sceny politycznej, wciąż pozostają realnie bezkarni.

UD/UW postulowała też w swoim projekcie urzędowe gwarancje prawa własności. Ponadto uznała za stosowne zagwarantowanie prawa do dziedziczenia. Ze względu na niedobrą tradycję wywłaszczeń, dokonywanych po II wojnie światowej przez rządy komunistyczne, projekt unitów przewidywał także podstawowe rozstrzygnęcie w sprawie wywłaszczeń. Miały one być według nich dopuszczalne wyłącznie, gdy w grę wchodziłoby dobro publiczne. Poza tym wywłaszczenie wymaga wypłaty odszkodowania dotychczasowemu właścicielowi.

W warunkach polskich chodzi głównie o tereny pod drogi szybkiego ruchu. Jest to nadal problemem dla państwa trudnym, na co wskazuje przykład budowy „zakopianki”, która ze względu na opór mieszkańców Podhala – właścicieli ziem, przez jakie droga jest planowana – nadal nie została ukończona.

Politycy Unii Wolności postanowili też w swej koncepcji Konstytucji RP zagwarantować obywatelom naszego kraju prawo do samodzielnego zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej. Jest to zgodne z prawzorami idei liberalnych, chcącymi budować gospodarkę państwa na nieskrępowanej działalności ekonomicznej członków społeczeństwa, opartej na wolnej konkurencji.

Unici zastrzegają jednak w swoim projekcie, iż działalność gospodarcza nie może być sprzeczna z interesem publicznym. Czy kojarzą interes publiczny z dobrem instytucji państwa czy samego społeczeństwa – trudno powiedzieć. A jest to zdecydowana różnica, co wykazały lata polskiego „realnego socjalizmu”.

Podobnie jak wcześniejsze prawa, to również obwarowali projektodawcy z UD/UW zastrzeżeniem: „Ograniczenie wolności gospodarczej może nastąpić jedynie w drodze ustawy”.[3] Znów zezwala to Sejmowi RP, kształtowanemu przecież na drodze wyborów politycznych, na korygowanie postanowień Konstytucji RP, co w sferze gospodarczej może przenieść wymierne – i to ujemne skutki. Tego rodzaju „elastyczność” może z jednej strony pozwolić na szybszą reakcję na światowe trendy czy kryzysy ekonomiczne, z drugiej na podejście lobbystyczne, działające na szkodę obywateli.

W art. 39. projektodawcy proponowali, by państwo lub samorząd wynagradzały szkodę, jaką spowodowały swoim, sprzecznym z prawem, działaniem. Brak zastrzeżeń wskazuje, iż chodziło tu tak o szkody wobec poszczególnych obywateli, jak podmiotów zbiorowych. Z kolei na korzyść mieszkańców RP działa niesprecyzowanie, czy chodzi o straty finansowe, czy również moralne. Ważne, iż można ich dochodzić na drodze sądowej.

Z kolei do Trybunału Konstytucyjnego każdy obywatel może, w myśl projektu UD/UW, skierować skargę w przypadku podejrzenia naruszenia swoich praw. Nie dotyczy to obcokrajowców, starających się w RP o azyl polityczny. Dopiero z chwilą otrzymania obywatelstwa – mogą oni wnosić skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

Szczegółowy tryb tak złożenia jak i rozpatrywania skarg obywateli określony został w obowiązującej w chwili składania przez unitów ustawie, dotyczącej powoływania i funkcjonowania Trybunału.

 

Obowiązki obywatelskie

Projekt Konstytucji RP, złożony przez reprezentantów UD/UW określał jedynie podstawowe obowiązki obywateli i poświęcał temu dwa ostatnie artykuły rozdziału II.

W pierwszym projektodawcy nakładali na społeczeństwo obowiązek poszanowania i przestrzegania Konstytucji RP jako podstawowego aktu prawnego oraz wszystkich praw szczegółowych z niej wynikających i z nią zgodnych.

W drugim stwierdzili, iż obowiązkiem każdego obywatela jest obrona RP, zaś służbę wojskową określa obowiązek, ujęty w odpowiedniej ustawie.

Może się wydawać, iż wymagania, stawiane obywatelom przez unitów nie były zbyt duże. Biorąc jednak pod uwagę zakres oddziaływania Konstytucji RP – swoistą „zwierzchność” wobec pozostałych prawnych aktów normatywnych – obowiązki Polaków obejmują właściwie wszystkie dziedziny życia.

Poszanowanie prawa przy dużej dozie obywatelskich wolności miało, w myśl doktryny liberalnej, wpłynąć na rozwój RP – dając społeczeństwu z jednej strony duży pakiet uprawnień, z drugiej dbając, by wolna konkurencja nie doprowadziła do walki wszystkich ze wszystkimi.

Państwo prawa powinno minimalizować niebezpieczeństwa niesione przez nadużywanie wolności i takie zamierzenie przyświecało projektodawcom.

Polscy liberałowie nie proponowali istotnych zmian w istniejącej rzeczywistości polityczno-społecznej, a raczej starali się skodyfikować i poklasyfikować najistotniejsze jej zjawiska, by potem uporządkować dla obywatelskiego dobra funkcjonowanie aparatu państwowego i samorządowego.

Pozostawianie pola do popisu Sejmowi, jako autorowi ustaw, do których projekt UD/UW często się odwołuje – jak już zauważyłam – ma działanie obusieczne.

Pozwala i szybciej dostosowywać realne warunki funkcjonowania państwa do tempa przemian współczesnego, stechnicyzowanego świata – i jednocześnie pozostawia sporo miejsca układom ekonomiczno-politycznym, co pozwala kręgom biznesowym, wspierającym tę czy inną partię, na przeprowadzanie reform, którymi są zainteresowane a przedłużanie prac nad ustawami, z których biznes nie będzie czerpał korzyści.

Powiązania tego typu istnieją we wszystkich krajach, jednakże rzadko kiedy już ich konstytucje zakładają możliwość korekty. To, iż nie zmienia się Konstytucji RP całościowo, czy w poszczególnych artykułach, nie znaczy wcale, iż ustawy nie zmienią tzw. ducha konstytucyjnego, zezwalając na odchodzenie od nienaruszalnych – zdawałoby się – zasad.

To jednak kwestie szczegółowe z dziedziny prawa i chcę je tu jedynie zasygnalizować.

 

Klara Wolińska

 

 


[1] Projekt UW, (w:) Ryszard Chruściak (oprac.), Projekty konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej 1993, t. 1., Warszawa 1993, Wydawnictwo Sejmowe, s. 269;

[2] Ibid., s. 271;

[3] Ibid.

 

(Visited 14 times, 1 visits today)

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert