InneWyróżnione

Zbliża się Godzina Zero

Tak więc cały dramat zmierza do końca: albo neoKaligula i jego „ogromna armada” zrobią pauzę, otwierając pole do rozmów i ostatecznie ratując globalną gospodarkę; albo mamy otwarte Wrota Piekieł w Azji Zachodniej.

Zbliża się późna godzina. Praktycznie wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce.
Wciąż, gdy jego „ogromna armada” jest rozmieszczana, neoKaligula w mediach społecznościowych publikuje/wzywa Iran: „ZAWIERAJ UMOWĘ” (pierwotnie pisane wielkimi literami). To w praktyce maksymalna presja. Nawet nie chodzi o możliwość negocjacji. Kapitulacja albo wojna.

Trzy najważniejsze żądania neoKaliguli:

A). Iran powinien porzucić swój – cywilny – program nuklearny, czyli całkowicie zaprzestać wzbogacania uranu;

B). Iran musi ograniczyć swój program rakietowy do minimum;

C). Iran musi zaprzestać wspierania „sił zastępczych” – takich jak Hezbollah, jemeński Ansarallah i irackie milicje.

Nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby ajatollah Chamenei, IRGC i Madżlis – irański parlament – ​​zgodzili się na którykolwiek punkt tego ultimatum, dyktowanego oczywiście przez oś syjonistyczną. Stąd brak kapitulacji.

Tehran dramatycznie podnosi stawkę.

Madżlis zatwierdził już zamknięcie Cieśniny Ormuz. Ostateczna decyzja leży w rękach irańskiego rządu/aparatu bezpieczeństwa. Jest ona w istocie wiążąca dla rządu i wojska, de facto upoważniając IRGC, pod pełnym zabezpieczeniem konstytucyjnym, do zamknięcia Cieśniny Ormuz.

Pisałem o tym obszernie w Asia Times w ciągu ostatniej dekady. W tamtym czasie eksperci Goldman Sachs ds. instrumentów pochodnych byli nieugięci: jeśli Ormuz zostanie zablokowany, przed lub w trakcie pełnoskalowej wojny morskiej w Zatoce Perskiej, cena ropy może osiągnąć 700 dolarów za baryłkę.

I to będzie tylko tymczasowe – ponieważ cała globalna gospodarka ulegnie załamaniu.

Przede wszystkim, zablokowanie Ormuz wywołałoby eksplozję rynku instrumentów pochodnych o wartości DWÓCH kwadrylionów dolarów (kapitalizacja górnicza) – aktualizując pierwotne, mylące wyliczenia BIS (Banku Rozrachunków Międzynarodowych), szacowane na 700 bilionów dolarów. Przez lata kilku traderów z Zatoki Perskiej, nieoficjalnie, zgadzało się z liczbą „kwadrylionów”.

Również w ciągu ostatniej dekady Połączone Szefostwo Sztabów USA przyznało, że nie ma możliwości militarnych, aby utrzymać Ormuz otwartym. I tak jest do dziś.

A teraz przejdźmy do nieświadomego małego guana, Marco Rubio – kupionego i opłaconego przez syjonistycznego miliardera-sępa Paula Singera, który już skorzystał na operacji w Wenezueli – mówiącego o „pozycji siłowej” USA w pobliżu Iranu.

Skoro 30-40 tysięcy żołnierzy USA znajduje się „w zasięgu tysięcy irańskich bezzałogowych statków powietrznych i pocisków balistycznych”, „rozsądne” jest posiadanie sił do „obrony przed tym, co może być (według definicji Rubio) zagrożeniem ze strony Iranu”.

Oczywiście, to „zagrożenie” nigdy nie pochodziłoby ze strony Imperium Chaosu, Grabieży i Stałych Ataków – zgodnie z neokonserwatywnym marzeniem nakreślonym już pod koniec lat 90.

Zatem, zgodnie z logiką Rubio, armia amerykańska zastrzega sobie teraz prawo do przeprowadzenia ataku wyprzedzającego na Iran.

Zakładając, że ten atak wyprzedzający dojdzie do skutku, Tehran już zasygnalizował, między innymi za pośrednictwem doradcy Najwyższego Przywódcy i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, iż nie będzie to wojna ograniczona.

Tłumaczenie: nawet widmo Tomahawka, uderzającego w terytorium Iranu spotka się z „natychmiastową i kompleksową odpowiedzią”, wymierzoną w Tel Aviv i bazy amerykańskie w Zatoce Perskiej.

Krótkie podsumowanie: neoKaligula – przynajmniej na pierwszy rzut oka – przedstawia swoje groźby jako wstęp do „porozumienia”, które w efekcie położy kres irańskiemu programowi nuklearnemu i całemu jego mechanizmowi obronnemu/odstraszającemu.

Odpowiedź Teheranu: zaatakujecie nas, a my zniszczymy Izrael jako funkcjonujący byt – mnóstwo pocisków hipersonicznych jest w stanie to zrobić – a wy, neoKaligula, staniecie się odpowiedzialni za załamanie światowej gospodarki.


„Niekonwencjonalna” broń i „strategiczne niespodzianki”

Wenezuela była tylko próbą generalną. Iran to Święty Graal.

NeoKaligula nie próbuje narzucić Iranowi jedynie blokady militarnej. Rozpoczyna zaciętą wojnę gospodarczą – wymierzoną nie tylko w Iran, ale także w Chiny i Rosję, zakłócając jednocześnie projekty integracyjne Inicjatywy Pasa i Szlaku (BRI) (Chiny-Iran) oraz Międzynarodowy Korytarz Transportowy Północ-Południe (INSTC, łączący Rosję, Iran-Indie).
To kolejny poziom – daleko wykraczający poza fazę hybrydową, zbliżający się do gorącej – kompleksowej wojny imperialnej z BRICS, skierowanej przeciwko aż czterem najważniejszym państwom BRICS: Iranowi, Rosji, Chinom i Indiom.

Jesteśmy daleko poza zwykłym „powstrzymywaniem” Iranu. To zagrożenie systemowe, wszechstronne, obejmujące całe spektrum geopolityczne i geoekonomiczne, bezpośrednio zakłócające przepływy energii, korytarze łączności i partnerstwa strategiczne. A wszystko to pod przykrywką zwykłej operacji „bezpieczeństwa”.

Asymetryczna strategia morska Iranu, pieczołowicie budowana od początku nowego tysiąclecia, oferuje niezliczone sposoby przeciwdziałania imperialnemu atakowi: ponad 6000 min morskich; stosowanie taktyki roju za pomocą małych łodzi, uzbrojonych w rakiety; niezliczone pociski manewrujące i balistyczne przeciw okrętom, rozmieszczone wzdłuż wybrzeża Zatoki Perskiej; dziesiątki dronów kamikaze, okrętów podwodnych i pocisków przeciw okrętom, rozrzuconych na wyspach Zatoki Perskiej.

Iran koncentruje całą swoją siłę ognia na tym, co określa mianem „pierwszej linii konfrontacji”, czyli w Zatoce Perskiej. W przeciwieństwie do wojny 12-dniowej, wszystko zostanie użyte na teatrze działań: broń „niekonwencjonalna”; szereg „strategicznych niespodzianek”; nowe pociski hipersoniczne; masowe cyberataki.

Ci z IQ wyższym od temperatury pokojowej w Departamencie Wiecznych Wojen mogliby na przykład odrobić pracę domową na temat naddźwiękowego pocisku balistycznego przeciwokrętowego Khalij Fars, będącego częścią irańskiej strategii obrony przeciwrakietowej i przeciwrakietowej: prędkość Mach 3; zasięg ponad 300 km; głowica bojowa o masie ponad 650 kg z głowicą naprowadzającą na podczerwień/celownikiem EO. Khalij Fars byłby idealnym celem dla Amerykanów, toteż Iran już wyłączył swoje radary i wyłącza je, w tym radary cywilne na Międzynarodowym Lotnisku Imama Chomeiniego, aby chronić się przed amerykańskimi pociskami, a jednocześnie umożliwić instalację rosyjskich systemów zagłuszających Murmańsk-BN (wymagają one wyciszenia radarowego, aby mogły być prawidłowo skalibrowane).

Następnie, po stronie imperialnej, na teatr działań wkracza nieuchronnie E-11A BACN: nie zwykły samolot rozpoznawczy, ale rodzaj potężnego „latającego routera”: podniebna sieć Wi-Fi łącząca F-35 i F-22 za pomocą różnych systemów łączności z siłami lądowymi i okrętami, wszystko w czasie rzeczywistym i z pominięciem niesławnego, górzystego terenu Iranu.

 

Czy jesteście gotowi zniszczyć globalną gospodarkę?

NATO, jak można było przewidzieć, jest teraz wszędzie, z ostrą retoryką na rzecz zmiany reżimu. Prawdziwy scenariusz zakłada, że ​​neoKaligula mógł zawrzeć układ z europejskimi chihuahua: powstrzymuję się od aneksji Grenlandii (na razie), ale wy popieracie moją wojnę z Iranem.

Wkracza kolejna „koalicja chętnych” (a właściwie „zmuszonych”). Nic dziwnego, iż Bruksela uznaje teraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za „organizację terrorystyczną” – na równi z Al-Khaidą i ISIS (te dwie organizacje, nawiasem mówiąc, zostały w pełni uznane za normalne przez Washington, Brukselę, a nawet Moskwę).

Równocześnie tworzonych jest kilka baz NATO, które mają wspomóc amerykańską „ogromną armadę” potężnym mostem powietrznym.

Tehran w pełni zrozumiał, że neoKaligula i jego syjonistyczni zwolennicy tak naprawdę chcą zmiany reżimu. Nie ma to absolutnie nic wspólnego z irańskim programem nuklearnym.
Mimo to przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad-Baqer Qalibaf nadal podkreśla, iż ​​Tehran nie sprzeciwia się zasadom dialogu i dyplomacji, o ile obejmują one wzajemny szacunek. Sułtan Turcji, Erdoğan, ze swojej strony, proponuje trójstronne spotkanie na wysokim szczeblu między Iranem, Stanami Zjednoczonymi i Turcją, prawdopodobnie za pośrednictwem wideokonferencji.

Teraz wszystko w rękach niechętnego dyplomacji neoKaliguli i jego megalomańskich, narcystycznych wahań nastroju. Oto jak wygląda cała ta drama: albo neoKaligula i jego „ogromna armada” robią pauzę, otwierając pole do rozmów – i w końcu ratują globalną gospodarkę; albo mamy otwarte Wrota Piekieł w Azji Zachodniej.

 

Pepe Escobar
29. stycznia 2026

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 2 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *