Upadek amerykańskiej hegemonii i globalne ryzyko nuklearne (6)
Kwietniowy artykuł przedstawiał sylwetkę, Steve Feinberga, miliardera z branży private equity, którego Trump mianował drugim najważniejszym urzędnikiem Pentagonu. Podczas swojej długiej kariery biznesowej, Feinberg był znany z tego, że skrywał swoje sekrety, posuwając się nawet do chwalenia się przed akcjonariuszami, iż „zabije” każdego pracownika, którego zdjęcie pojawi się w gazetach.
Feinberg prawdopodobnie uważa takiego idiotę jak Hegseth, za bardzo użyteczny piorunochron. Skandaliczne publiczne wypowiedzi i działania tego ostatniego przykuwają uwagę mediów, pozwalając tym samym Feinbergowi, jego nominalnemu podwładnemu, działać w ukryciu, co zawsze preferował.
Jak donosił The Journal, Feinberg zaczynał pod wodzą Króla Śmieciowych Obligacji Michaela Milkena / Junk Bond King Michael Milken, który później został skazany na dziesięć lat więzienia i grzywnę w wysokości 600 milionów dolarów za oszustwa finansowe. Feinberg założył następnie Cerberus Capital Management, które stało się podstawą jego osobistego majątku.
Wkrótce po nominacji Feinberg przekonał Trumpa do zwiększenia budżetu Pentagonu o zawrotne 50%, do 1,5 biliona dolarów rocznie. Kwota ta nie tylko była mniej więcej równa całkowitym wydatkom wojskowym każdego innego państwa na świecie, ale po uwzględnieniu inflacji była nawet znacznie wyższa niż wydatki, poniesione w szczytowym okresie II wojny światowej.
The Journal wyjaśnił, że Feinberg skupił się na zarządzaniu tą kolosalną falą rządowych pieniędzy, angażując do pomocy w tym trudnym zadaniu kilku swoich najważniejszych podwładnych z Cerberus Capital:
„Feinberg otoczył się ścisłym kręgiem doradców, powiązanych z Cerberusem. W skład grupy wchodzą były dyrektor zarządzający Cerberusa, John Gallagher, oraz zespół ds. transakcji o nazwie Economic Defense Unit, kierowany przez absolwenta Cerberusa, George’a Kollitidesa.
Eksperci finansowi negocjują kontrakty Pentagonu z firmami zbrojeniowymi, jak twierdzi Michael Cadenazzi, zastępca sekretarza obrony. „To oni strukturyzują umowy, aby zapewnić ich skuteczność” – powiedział Cadenazzi podczas lutowego wydarzenia w Hudson Institute. Niektórzy menedżerowie branżowi nadali temu zespołowi przydomek Deal Team 6 (Zespół ds. Transakcji 6).”
„To przejęcie Cerberusa” – powiedział Steve Blank, adiunkt na Uniwersytecie Stanforda, wykładowca przedsiębiorczości i bezpieczeństwa narodowego. „Private equity przejął właśnie swoją największą organizację”.
Przez dekady Cerberus był właścicielem wielu firm wojskowych, a Feinberg obiecał podporządkować się rządowym przepisom, nakazującym mu zbycie swoich udziałów, ale uczynił to w nietypowy sposób.
Dołączając do rządu w zeszłym roku, Feinberg zobowiązał się do przekazania swoich udziałów w Cerberusie funduszom powierniczym, z których skorzystają jego dorosłe dzieci. Zapytany o potencjalne konflikty interesów, rzecznik Pentagonu, Parnell, powiedział: „Zastępca jest człowiekiem uczciwym, który przez całą swoją karierę postępował etycznie”.
Hegseth był obiektem ogromnego zainteresowania opinii publicznej, a Feinberg prawie żadnego. Trzecim rangą urzędnikiem Pentagonu jest jednak podsekretarz, Elbridge Colby, wnuk byłego dyrektora CIA, Williama Colby’ego. W przeciwieństwie do swoich dwóch przełożonych, młodszy Colby wydaje się człowiekiem o osobistej prawości, ale być może z tego powodu nie mniej niebezpiecznym.
Rok 1991 był punktem zwrotnym w historii współczesnego świata. Na początku tego roku Ameryka pokonała Irak w wojnie w Zatoce Perskiej, a nasza zaawansowana technologia wojskowa szybko i łatwo zniszczyła liczną i zahartowaną w bojach armię Saddama, podczas gdy my ponieśliśmy jedynie znikome straty. Pod koniec tego samego roku chwiejny Związek Radziecki ostatecznie upadł i rozpadł się. Połączenie tych dwóch wydarzeń zapoczątkowało moment jednobiegunowy, w którym Ameryka panowała jako niekwestionowany globalny hegemon, sprawując dominację na niespotykaną dotąd w historii ludzkości skalę.
Colby urodził się w 1980 roku, więc nie był jeszcze nastolatkiem, gdy te dwa wydarzenia zmieniły jego świat. W rezultacie dorósł i spędził całe swoje życie w tym wyjątkowym okresie, być może nawet z trudem pojmując cokolwiek innego. Może postrzegać amerykańską globalną hegemonię jako fundamentalną stałą rzeczywistości, którą należy stale utrzymywać. Jednak ta supremacja już nie istnieje i nie może zostać przywrócona, a rozbieżność między ideologicznymi przekonaniami a rzeczywistością może uczynić Colby’ego człowiekiem niebezpiecznym.
John Mearsheimer jest o ponad trzydzieści lat starszy od Colby’ego i w ciekawym wywiadzie udzielonym kilka dni temu mówił o tego rodzaju geopolitycznej ślepocie.
On sam dorastał w erze dwubiegunowej Zimnej Wojny, ale przez ostatnie 35 lat niejedno pokolenie akademików i analityków politycznych, takich jak Colby, dorastało w przekonaniu o niemal wszechpotężnej Ameryce. W rezultacie Mearsheimer zauważył, że wielu z tych osób często nie rozumie polityki wielobiegunowej, a czasem nawet prostej dyplomacji.
Problem ten stał się rażąco widoczny w naszych niepowodzeniach w skutecznych negocjacjach z Rosją Władimira Putina w sprawie Ukrainy, z Iranem, z Chinami, czy z każdym innym krajem, który nie chce ugiąć kolan przed naszą wolą i dominującą ideologią. Chociaż Trump doprowadził ten problem jednostronności do karykaturalnych skrajności, w rzeczywistości przenika on establishment polityki zagranicznej obu partii.
W przypadku Colby’ego, doniesienia medialne sugerowały, iż wcale nie popierał naszego ataku na Iran, ale głównie dlatego, że postrzegał ten konflikt jako poważne odciągnięcie uwagi od własnej strategii konfrontacji z Chinami na ich własnym podwórku.
Ze strony Wikipedii mu poświęconej wiadomo, iż jego spojrzenie od dawna koncentruje się na Azji Wschodniej, w tym na potrzebie powstrzymania Chin, być może nawet poprzez prowadzenie ograniczonej wojny z tym krajem o Tajwan. Może to oczywiście mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje.
Na początku tego miesiąca Colby odwiedził Azję Południowo-Wschodnią, spotykając się z wieloma przywódcami państwowymi i potwierdzając strategiczne zaangażowanie Ameryki w tym regionie. Ponieważ Bliski Wschód monopolizuje wiadomości zagraniczne w naszych mediach, nie byłem tego świadomy.
Jednym z naszych felietonistów jest jednak Hua Bin, urodzony w Chinach. Wkrótce potem opublikował artykuł, w którym donosił, że niektóre wypowiedzi Colby’ego poważnie zaniepokoiły chińskich przywódców wojskowych. Wskazał na to dość dramatycznym podtytułem artykułu: Groźby nuklearne Elbridge’a Colby’ego wobec Chin wykraczają poza psychozę.
Jak wyjaśnił Hua:
„Większość obserwatorów spodziewała się ograniczenia agresywności USA, biorąc pod uwagę ich mierne osiągnięcia militarne w Iranie i perspektywę kolejnej „wiecznej wojny” w Azji Zachodniej.
Oczekuje się, iż USA utrzymają „strategiczną stabilność” w Azji Wschodniej, jednocześnie radząc sobie z konsekwencjami nieudanej awantury z Iranem.
Zamiast tego Colby postawił wszystko na jedną kartę. Potwierdził „niezachwiane zaangażowanie USA w obronę Pierwszego Łańcucha Wysp”.
Zażądał, aby ich azjatycki poplecznicy działali jako pełnomocnicy na pierwszej linii frontu w konflikcie z Chinami: zwiększając wydatki na obronę, rozbudowując bazy USA i zwiększając zapasy broni.
Najbardziej alarmującym sygnałem jest obniżenie progu nuklearnego USA.
Colby ogłosił, że Pentagon rewiduje doktrynę nuklearną USA, aby „zapewnić prezydentowi więcej opcji”, ponieważ reżim USA zdaje sobie sprawę, iż jego szanse na wygranie wojny konwencjonalnej są coraz mniej realne.
Chiny stosują doktrynę nuklearną No First Use (NFU) od momentu uzyskania statusu państwa nuklearnego w 1964 roku. Rewizja amerykańskiej doktryny ma tylko jedno uzasadnienie – rozważają oni nuklearne uderzenie pierwszego stopnia.
Oświadczenie to wywołało oczywiście poważny niepokój w chińskich kręgach wojskowych.” (Cdn)
Ron P.
Za www.unz.com • 31. sierpnia
Tłum. Andrzej Filus
Na zdjęciu: Elbridge Colby

