PolecaneUnia Europejska

UE wobec Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa

Unia Europejska, która właśnie obudziła się w obliczu Stanów Zjednoczonych, kształtowanych przez rząd Donalda Trumpa, nie wie, jak zareagować na rozpad więzi transatlantyckiej. Może to zrobić jedynie tak, jak zawsze, w obliczu każdego kryzysu politycznego, zacieśniając swój federalizm i zależność od Washingtonu. To niedostosowanie nieuchronnie prowadzi ją do porażki.

Wątpliwe stosunki Washingtonu z Moskwą w sprawie Ukrainy;

Powołanie Rady Pokoju przez prezydenta Trumpa;

Operacja Absolutne Postanowienie przeciwko prezydentowi Maduro i jego żonie;

Roszczenia USA wobec Grenlandii.

UE z opóźnieniem zrozumiała, że ​​prezydent Trump nie żartował podczas swojej pierwszej kadencji, gdy mówił Europejczykom, iż będą musieli sami zadbać o swoje bezpieczeństwo. Podobnie, wiceprezydent J. D. Vance mówił poważnie na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, gdzie oświadczył, że niepokoi go „zagrożenie wewnętrzne, odwrót Europy od niektórych z jej najbardziej fundamentalnych wartości, wartości podzielanych przez Stany Zjednoczone Ameryki”.

W tym kontekście członkowie Unii Europejskiej (nie mylić z Europejczykami – termin geograficzny i kulturowy, obejmujący również Rosję) byli oszołomieni opublikowaniem Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA do roku 2026. Przeczytali w niej, bez ogródek, iż produkcja UE spadła w ciągu trzydziestu pięciu lat (tj. nie od Traktatu z Maastricht, lecz od momentu utworzenia jednolitego rynku) z 25% do 14% globalnej produkcji. „Jednak ten spadek gospodarczy jest zwiastuje bardzo realną i mroczną perspektywę upadku cywilizacyjnego”. Jej odbudowa zależy od kontroli imigracji (niektóre państwa członkowskie wkrótce mogą mieć większość spoza Europy) i porzucenia „jałowej obsesji na punkcie nadmiernych regulacji”.

UE ma do wyboru tylko dwie opcje:

Według Marka Carney`a, premiera Kanady – i byłego prezesa Banku Anglii – mieszkańcy Zachodu muszą przyznać, że „oparty na zasadach porządek międzynarodowy” to nic innego jak kłamstwa, z których sami skorzystali. Teraz konieczna jest całkowita przebudowa stosunków międzynarodowych.

Istnieje również pogląd Marka Rutte, sekretarza generalnego NATO – i byłego premiera Holandii – który uważa, że ​​nie wszystko stracone, skoro Ukraińcy zyskują przewagę nad Rosją (?), ale Europejczycy w Unii muszą przyznać, że UE sama nie jest w stanie zagwarantować im bezpieczeństwa. Musi inwestować więcej w swoją obronę, pozostając jednocześnie w NATO.

W związku z tym Unia Europejska postanowiła:

– pozostać w NATO tak długo, jak będzie to konieczne do pozyskania zdolności wojskowych, nie łudząc się, co do trwałości więzi transatlantyckiej (mimo iż wielu uważa, że ​​Donald Trump przegra wybory uzupełniające w listopadzie przyszłego roku);

– masowo inwestować w obronność – czyli zwiększyć ją z 2,5% PKB do 5%, a nawet 10% w ciągu kilku lat;

– rozszerzyć partnerstwa z mocarstwami innymi niż USA. Stąd nagłe zawarcie umów o wolnym handlu między UE a Mercosurem i UE a Bahratem.

Gdy tylko europejscy federaliści dowiedzieli się o zamiarach prezydenta Trumpa, czyli pod koniec 2025 roku, wysłali list do przewodniczącego Rady Europejskiej, António Costy.

Aby osiągnąć „prawdziwą suwerenność strategiczną w obliczu transatlantyckiego zerwania”, proponują:

– zawieszenie Porozumienia Turnberry z 21. sierpnia 2025 roku (które określało warunki akceptacji przez UE ceł, nałożonych w Stanach Zjednoczonych);

– wdrożenie środków zaradczych o wartości 93 miliardów euro, przygotowanych w odpowiedzi na eskalację z kwietnia 2025 roku;

– aktywację instrumentu anty-przymusowego;

– poddanie wojsk rozmieszczonych w Arktyce europejskiemu dowództwu;

– wymianę amerykańskich satelitów, chroniących UE na unijne;

– aktywację artykułu 42.2 Traktatu o Unii Europejskiej (wspólna obrona);

oraz

– zniesienie zasady jednomyślności. (Cdn.)

 

Thierry Meyssan

Tłum. Andrzej Filus

Za: Voltairenet

 

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *