Trump „wygrywa” wybory prezydenckie w USA. Znów dobrze to oceniłem
Wiosną 2016 roku prawie nikt nie brał pod uwagę, że Donald Trump ma szansę wygrać wybory prezydenckie. Musa al-Gharbi i ja byliśmy wśród tych „nielicznych”. Zgodziliśmy się, w proroczym wywiadzie z 27. marca (opis tutaj), iż „ustawiony” wybór Hillary Clinton przez elity Partii Demokratycznej stał pod znakiem zapytania i że Trump zostanie następnym prezydentem.
Z perspektywy czasu było to oczywiste. Clinton była tak słabą kandydatką i tak doskonałym uzupełnieniem dla Trumpa, iż żaden Demokrata z odrobiną politycznego zdrowego rozsądku nie poparłby jej kandytatury, gdyby naprawdę chciał utrzymać Trumpa z dala od Białego Domu. Najwyraźniej ktoś zadecydował, że Demokraci zamierzają oddać zwycięstwo w wyścigu o fotel prezydencki Trumpowi. Później, gdy prezydent Trump wykonał rozkazy Netanjahu, by zamordować generała Soleimaniego, największego bohatera wojskowego swojego pokolenia (prawdopodobnego przyszłego prezydenta Iranu) i przenieść ambasadę USA do Jerozolimy, jednocześnie wymuszając anormalizację na wasalach USA w Azji Zachodniej… cóż, nie było trudno zorientować się, kto był odpowiedzialny za proces wyboru prezydenta w 2016 roku.
2024 był niemal dokładną powtórką 2016 roku. Demokraci po raz kolejny nominowali pewnego przegranego. Kamala Harris już wyróżniła się jako najbardziej spektakularnie nieudana kandydatka na prezydenta w całej historii USA. Jak napisał Ron Unz latem ubiegłego roku:
„Odejście Bidena szybko wyniosło wiceprezydentkę, Kamalę Harris, na prawdopodobną kandydatkę, która zastąpi go na karcie do głosowania i w ciągu kilku dni przyciągnęła wystarczającą liczbę delegatów, aby potwierdzić swoją nominację. Ale chociaż głównym powodem usunięcia Bidena była postrzegana przez ludzi jego nieudolność polityczna wobec Trumpa, sondaże przeprowadzone przez większość 2024 roku wykazały, że Harris była równie niepopularna jak Biden… Podchodząc do prawyborów prezydenckich w styczniu 2019 roku, szybko zebrała więcej pieniędzy niż jakikolwiek kandydat poza niekonwencjonalnym socjalistycznym senatorem, Bernie Sandersem. Ponieważ Sanders był uważany za całkowicie nie do przyjęcia przez kierownictwo partii, Harris, wydawała się zatem idealnie przygotowana do nominacji. Ale chociaż Harris była niezwykle popularna wśród bogatej elity, która dominowała w partyjnej machinie, okazała się tak niezwykle niepopularna wśród prawdziwych wyborców Demokratów, że wycofała się z wyścigu po zaledwie dziesięciu miesiącach.”
Przez dziesięciolecia synonimem nieudanych kandydatur prezydenckich była upokarzająca kampania republikańska z 1980 roku byłego gubernatora Teksasu, Johna Connolly’ego, który zebrał i wydał 11 milionów dolarów — bezprecedensową sumę w tamtej epoce — zdobywając tylko jednego delegata. Ale Harris pobiła ten długotrwały rekord, a jej żałosne wyniki sondaży doprowadziły do wycofania się jej z wyścigu w 2020 r. jeszcze przed oddaniem pierwszych głosów w Iowa, a tym samym nie pozyskała ani jednego delegata za 43 miliony dolarów, które zebrała i wydała. Harris została więc uznana za prawdopodobnie najmniej udaną kandydatkę na prezydenta w całej historii Ameryki.
Hillary Clinton może być nikczemna i nieprzyjemna, ale przynajmniej jest inteligentna i doświadczona. Żadna ilość medialnej propagandy nie ukryje oczywistej niekompetencji, Kamali Harris. W porównaniu z nią Trump wygląda niemal błyskotliwie.
A potem jest jeszcze czynnik ludobójstwa. Podobnie jak Hillary była „suką z piekła rodem”, która radośnie chichotała nad okropnym morderstwem Kadafiego, tak Harris wydawała się kolejną „suką z piekła rodem”, która bezmyślnie chichotała podczas najohydniejszego ludobójstwa w historii ludzkości, któremu przewodził jej własny rząd.
Kto wybrał Harris na kandydatkę Demokratów? Z pewnością nie wyborcy. Wręcz przeciwnie, ukryta ręka centralnego komitetu oligarchów, zarządzających Partią Demokratyczną zorganizowała jej koronację na kandydatkę, która na pewno przegra, w całkowicie nieprzejrzystym procesie, jaki zakończył się jednomyślnym ogłoszeniem przez duże media, że wszystko jest ustawione.
Kiedy Biden się wycofał, wyborcy oczywiście powinni byli wybrać jego następcę. Gdyby to zrobili, Harris zajęłaby ostatnie miejsce, tak jak w cyklu 2019-2020. Ale wyborcom Demokratów nie można było ufać. Oligarchowie syjonistyczni mieli inne plany. Potrzebowali kolejnej Hillary — kandydatki, którą Trump mógłby wiarygodnie pokonać.
Jak napisałem 22. października dla tegorocznego Crescent Magazine:
„Eksperci od słabości amerykańskich systemów wyborczych, tacy jak Jonathan Simon, przekonująco argumentują, że osoby zajmujące się programowaniem lub hakowaniem maszyn do głosowania mogą łatwo określić wynik zaciętych wyborów. Ponieważ oczekuje się, iż wybory w 2024 r. będą niezwykle zacięte, prawdopodobnie sprowadzając się do kilku dziesiątek tysięcy głosów w kluczowych stanach wahających się, wydaje się prawdopodobne, że prezydent zostanie wybrany, choć nie wybrany, a osoby dokonujące wyboru będą oligarchami, którzy są właścicielami firm, produkujących maszyny do głosowania.”
Więc kogo wybiorą? Historycznie rzecz biorąc, oligarchowie-oszuści-komputerowi-głosujący skłaniali się ku Republikanom. A ponieważ Trump jest preferowanym kandydatem zorganizowanej przestępczości, której wyższe szczeble finansowe są zdominowane przez syjonistycznych Żydów, wydaje się prawdopodobne, iż zwycięzcą zostanie kandydat, który według liberalnych mediów wysadzi demokrację w powietrze i zakończy świat, jaki znamy.
Ta prognoza była trafna.
Kevin Barrett
Tłum. Andrzej Filus
6. listopada
PS: Widok I strony Global Times, pisma bodaj najbliższego chińskiemu establishmentowi, ukazuje, iż można entuzjazmować się nie tylko wyborami w USA. Ten temat znajdą Czytelnicy w lewym górnym rogu GT. To, co dla Kraju Środka ważniejsze, to innowacyjne metody w rolnictwie. Leadowe zdjęcie ukazuje „cesarza” Xi i jego świtę wśród pola kapusty w prowincji Hubei.

