Rządy „kałasza”: Afgańczycy wciąż mają mnóstwo amerykańskiej broni, ale są bardziej przyzwyczajeni do radzieckiej
Moskwa może dostarczać Kabulowi nowy sprzęt, ale pytanie brzmi, co otrzyma w zamian od „państwa opiumowego”.
Rosja podpisała umowę o współpracy wojskowo-technicznej (MTC) z talibami w Afganistanie*. Stało się to podczas Międzynarodowego Forum Bezpieczeństwa, które odbyło się w obwodzie moskiewskim.
Dokument podpisał Mohammad Yaqub, minister obrony Islamskiego Emiratu Afganistanu, oraz przedstawiciel Federalnej Służby ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej.
Warto przypomnieć, że 14. maja, na Forum Sekretarzy Państw Członkowskich SCO w Biszkeku, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji, Siergiej Szojgu stwierdził, iż „współpraca z Kabulem spełnia cele bezpieczeństwa i rozwoju gospodarczego regionu”.
Międzynarodowy coroczny raport Military Balance oszacował łączną liczbę afgańskich sił zbrojnych lojalnych wobec talibów (w kraju działają również formacje „samozorganizowane”) na około 150 000.
Posiadają stare radzieckie czołgi T-62M, dziedzictwo armii Demokratycznej Republiki (lata 80. XX wieku). W ich arsenałach znajduje się również inny sprzęt wojskowy z czasów ZSRR.
– Co więcej, Amerykanie pozostawili w Afganistanie ogromne zapasy broni, być może celowo – zauważa Andriej Koszkin, kierownik Katedry Analizy Politycznej i Procesów Socjologiczno-Psychologicznych Rosyjskiego Uniwersytetu Ekonomicznego im. Plechanowa. Kiedy opuszczali kraj, podawano różne szacunki ilości pozostawionego sprzętu wojskowego. Niektóre media podawały jego wartość na 85 miliardów dolarów.
SP: Oczywiście, trudno to dokładnie oszacować, minęło kilka lat, a ceny się zmieniły, dlatego warto polegać na informacjach podawanych przez samych talibów – podają oni kwotę 7. miliardów dolarów.
– Wśród porzuconych pojazdów jest ich, jak mówią, około 40 000, w tym bardzo duża liczba Humvee – około 12 000. Wiadomo, że są one wyposażone w broń palną i generalnie bardzo przydatne do patrolowania. Zobaczymy, co się z nimi stanie. Ale najwięcej, oczywiście, to broń strzelecka – około 300 000 sztuk. I całkiem sporo amunicji.
Pamiętam, iż dużo mówiło się wtedy o tym, że Amerykanie nie porzucili tego sprzętu dla zabawy, ale z zamiarem – wysadzenia Afganistanu od środka.
SP: Z nadzieją, iż jeśli w kraju jest dużo nierozpoznanej broni, to na pewno z niej skorzystają?
– Najwyraźniej tak. Ale jak widać, nigdy im się to nie udało, a dziś talibowie są dominującą siłą w Afganistanie, z którą nasz kraj podpisał pierwszą umowę o współpracy wojskowo-technicznej. Oczywiście, mają teraz wiele zadań – jednoczą różne formacje, osiem grup, w jedną siłę. A teraz mają już 150 000 ludzi, nawet własne siły specjalne.
SP: Prawdopodobnie mają mnóstwo porzuconej amerykańskiej broni strzeleckiej…
– To nie do końca prawda. Broń strzelecka z USA nigdy się nie przyjęła. Psychologicznie rzecz biorąc, talibowie wolą broń radziecką.
Nasze czołgi, pojazdy, systemy Grad. W pewnym momencie importowaliśmy wiele systemów artyleryjskich – w szczególności haubice D-30 kal. 122 mm. Ich czołgi T-62M są popularne, podobnie jak doskonałe pojazdy BMP-1 i BMP-2. Naprawiają i konserwują nawet radziecki sprzęt w bazie amerykańskiego batalionu naprawczego.
Doszło nawet do incydentu: niedawno jeden z dowódców wojskowych, którego grupa stacjonuje na granicy z Pakistanem, powiedział dowództwu: „Nie potrzebuję amerykańskiej broni, dajcie mi sowiecką”. Oczywiście, obecnie mają mnóstwo amerykańskiego i czeskiego sprzętu wojskowego, ale wolą sowiecki.
Obserwacje pokazują jednak, iż potrafili połączyć otrzymaną broń amerykańską ze sprzętem, wyprodukowanym pierwotnie w ZSRR.
SP: Czy nasza strona byłaby zainteresowana badaniem porzuconej amerykańskiej broni?
– Nie sądzę. Jest już przestarzała. Gdyby pozostały jakieś drony lub systemy walki elektronicznej, to co innego. Ale Amerykanie prowadzili operacje bojowe w Afganistanie, używając innych algorytmów, więc tam niczego takiego nie ma.
SP: Jakiej broni potrzebują dziś talibowie?
– Jak wiadomo, w 2023 roku doszło do konfliktu zbrojnego z Iranem, a w 2024 i 2026 roku z Pakistanem. Konflikty te pokazały, że Afganistan ma problemy z lotnictwem. Jak wiadomo, kiedy talibowie doszli do władzy, ukradli im 22 samoloty oraz 24 śmigłowce i przetransportowali je do Uzbekistanu. Taszkient nigdy tych samolotów nie zwrócił.
Jednak 78 jednostek, o ile się nie mylę, nadal pozostaje na terytorium Afganistanu. Władze kraju starają się teraz znaleźć pilotów i wyszkolić ich do wzmocnienia obrony kraju.
To już nie dawne czasy, kiedy, że tak powiem, można było wskoczyć na motorower w sandałach, wyciągnąć AKM-a z ramienia, oddać kilka serii i wygrać lokalną bitwę. Potrzebujemy poważnych, systematycznie szkolonych sił zbrojnych.
SP: Dlaczego zwrócili się do Rosji?
– A do kogo innego, tak naprawdę, mogliby się zwrócić? Już zdążyli odnieść wrażenie, że Szurawi są chętni do pomocy.
Dlatego osiągnięto porozumienie w sprawie sprowadzenia Afgańczyków do Rosji jako migrantów zarobkowych – są gotowi tu przyjechać i pracować. I ogólnie rzecz biorąc, talibowie pozytywnie oceniają relacje z naszym krajem.
SP: Czy tego potrzebujemy?
– Musimy wziąć pod uwagę obecne realia. Co więcej, ostatnio wzrosło zagrożenie handlem narkotykami z Afganistanu. I tylko talibowie i ich służby wywiadowcze mogą powstrzymać ten proceder.
SP: Czasami wyrażamy zaniepokojenie zagrożeniem militarnym ze strony talibów.
– Rzeczywiście, nasze media przedstawiały ich niekiedy jako niemal bandytów z gór. Ale, jak pamiętamy, po dojściu do władzy natychmiast zorganizowali ochronę ambasady rosyjskiej. Nawiasem mówiąc, byłem tam wtedy. I pamiętam, jak talibowie strzegli naszej misji dyplomatycznej. To wiele mówi.
Jestem więc pewien, że z naszej strony to bardzo mądra decyzja, by zbudować system relacji z nowym rządem w Afganistanie. To złożony kraj, biorąc pod uwagę jego tradycje i relacje plemienne. I wielu rozumie, iż relacje z Kabulem wymagają poprawy; nawet Trump próbował to zrobić po powrocie do Białego Domu.
Talibowie jednak zrozumieli, że mogą utrzymać władzę tylko poprzez wzmocnienie bezpieczeństwa narodowego, co właśnie robią. Podpisanie umowy z Rosją jest bardzo ważnym krokiem w tym kierunku.
Jewgienij Biersieniew
Tłum. AF Poray
Za: Swobodnaja Pressa

