Rosyjski statek towarowy zatonął na Morzu Śródziemnym w zeszłym tygodniu w wyniku ataku
Rosyjski statek towarowy Ursa Major zatonął na Morzu Śródziemnym po trzech eksplozjach na prawej burcie, co było ewidentnym atakiem, poinformowała media firma Oboronlogistika, będąca właścicielem statku.
Szczegóły dotyczące incydentu:
Statek zatonął 67 mil od wybrzeży Hiszpanii i 45 mil od wybrzeży Algierii. Statek opuścił Petersburg i udał się do portu we Władywostoku 12 dni temu.
Poniższa mapa pokazuje miejsce zatonięcia, z Hiszpanią na północy (u góry) i Algierią na południu (u dołu):
„Podczas awaryjnej kontroli zewnętrznej statku odkryto otwór o średnicy 50 x 50 cm (19,6 x 19,6 cala) powyżej linii wodnej. Krawędzie otworu były rozdarte i zwrócone do wewnątrz. Pokład statku był usiany odłamkami”.
Centrum zarządzania kryzysowego rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformowało, że 14 z 16 członków załogi zostało uratowanych, a dwóch zaginęło.
Według właściciela statek jest jednym z największych masowców w Rosji, o maksymalnej ładowności 9500 ton. Jednocześnie waga ładunku wynosiła 806 ton.
Obecnie wydaje się, iż statek został celowo zaatakowany i celowo zatopiony, być może przez Ukrainę, ale bardziej prawdopodobne jest, że przez innego „sprawcę państwowego”.
Fakt, iż dziura w burcie była „ponad linią wody”, wskazuje, że eksplozja nastąpiła za pomocą bezzałogowego okrętu morskiego (drona), którego Ukraina bardzo często używała w konflikcie z Rosją.
Fakt, iż zatonięcie miało miejsce tak daleko od Ukrainy, jasno wskazuje, że bezzałogowy okręt został wysłany z kraju oddalonego od Ukrainy. Może to oznaczać kraj europejski (NATO) lub jeden z krajów wzdłuż północnego wybrzeża Afryki.
Choć oficjalnie Rosja klasyfikuje to jako atak „terrorystyczny”, jest to również „akt wojny”.
Opr. Andrzej Filus


