Rewolucja w UK? Po Brexicie z narastającej biedy na wierzch wyszły nazistowskie demony… (3)
X X X
Przez brytyjskie ulice przetoczyła się fala przemocy po zamordowaniu trójki dzieci w studiu tańca i jogi w domu kultury w Southport. Zamieszki zostały sprowokowane przez wpisy internetowe na portalach społecznościowych tworzące nieprawdziwe narracje i treści. 29. lipca w angielskim mieście Southport 17-letni czarnoskóry chłopak, urodzony w Anglii, zaatakował nożem w studio, w którym odbywała się lekcja tańca i jogi dla dzieci. Zginęły trzy dziewczynki w wieku 6, 7 i 9 lat. Kolejnych 11 dzieci i dwoje dorosłych zostało dźgniętych nożem, większość w poważnym stanie. Motywy napastnika – Axela Rudakubana są nieznane. Urodził się w Cardiff w Walii w rodzinie chrześcijańskich Rwandyjczyków. Jednak w mediach społecznościowych rozeszła się fałszywa wiadomość, że jest on muzułmaninem lub osobą ubiegającą się o azyl, który przybył łodzią do Wielkiej Brytanii. To dało paliwo angielskiej skrajnej prawicy, jedną z nich jest English Defence League (EDL, z ang. Angielska Liga Obrony – w jej skład wchodzą m.in. sekcja gejowska i żydowska).
Następnie ultraprawica organizowała protesty w miastach za pośrednictwem sieci społecznościowych, które przerodziły się w zamieszki i pogromy. Liverpool, Bristol, Nottingham, Leeds, Blackpool, Hull, Stoke-on-Trent, Manchester i Belfast… Minister spraw wewnętrznych Yvette Cooper powiedziała, że aresztowano setki osób. System sądowniczy przygotowuje nadzwyczajne rozprawy sądowe, chce zmusić prokuratorów do dłuższej pracy i w weekendy w celu rozpatrywania spraw i obiecuje, iż w razie potrzeby zwiększy się liczba policji.
Władze nie wskazały konkretnych grup – nie ma jednej struktury, która stałaby za przemocą. Za pośrednictwem mediów społecznościowych zmobilizowały się różne grupy skrajnie prawicowe. Fala przemocy jest najgorsza od lata 2011 r., kiedy przez pięć dni szalały zamieszki w związku z zabiciem przez policję w Londynie czarnego mężczyzny. Doprowadziło to do postawienia przed sądem tysięcy osób i długich wyroków więzienia. Minister Yvette Cooper obiecała, że wszyscy uczestnicy zamieszek poniosą karę, a „policja zapuka do drzwi bandytów” – pisze o protestach The Guardian. Policja, dodała, zastosuje „pełny zakres ścigania i kar”, w tym karę pozbawienia wolności. „Wszyscy zaangażowani w zamieszki zapłacą za swoje zbrodnie – od grabieży, podpaleń, zamieszek i podżegania w mediach społecznościowych. Widzieliśmy straszliwą przemoc i bandytyzm w naszych miastach i wsiach – to hańba. Ci ludzie nie wypowiadają się w imieniu Wielkiej Brytanii” – powiedziała. Minister Cooper: „Nie można znajdować się w sytuacji, w której ludzie mogą podżegać i organizować przemoc i nie ponieść konsekwencji”.
X X X
„Trudno wyobrazić sobie gorszy sposób na uhonorowanie trzech zamordowanych dziewcząt niż zamieszki. Po tragedii w całej Anglii wybuchły protesty przeciwko migracji. Zaatakowano meczety. W Rotherham próbowano podpalić hotel, w którym przebywali azylanci” – The Economist. Wielu sprawców to młodzi ludzie, których pociąga bezsensowna przemoc. I tu pojawiają się trzy problemy. Pierwszym z nich jest stan brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. W ostatnich latach wzrosła nieufność do policji. Mniej niż połowa Brytyjczyków uważa, iż funkcjonariusze organów ścigania wykonują dobrą lub doskonałą robotę, w porównaniu z 63% 10 lat temu. Brytyjskie więzienia są przepełnione i nie radzą sobie z napływem nowych więźniów. System, który nie cieszy się zaufaniem publicznym, nie działa dobrze.
Drugim jest powszechność dezinformacji: iskrą zamieszek były sieci społecznościowe. Najnowszym problemem jest imigracja, która stała się drażliwym tematem w brytyjskiej polityce. To toksyczna mieszanina realnych problemów i populizmu. System azylowy to naprawdę bałagan. Politycy nie mają łatwego sposobu poradzenia sobie z nielegalną migracją. Jednocześnie obietnice „zatrzymania łodzi” kończą się rozczarowaniem, podsycając przekonanie, że migracja wymknęła się spod kontroli. Imigracja wymaga od premiera znalezienia równowagi. Zamiast demonizować wszystkich zaangażowanych w protesty, angielska lewica powinna oddzielić skrajnie prawicowych agitatorów i brutalnych bandytów od tych, którzy są otwarci na dialog i nie czują się komfortowo z podobno tak ważnymi problemami.
W UK integracja kolorowych nowych mieszkańców Wysp mimo ukrytej niechęci rdzennych, białych Anglików jest na najwyższym poziomie, od rozpoczęcia spisu w 1991 r. segregacja poszczególnych grup etnicznych jest mniejsza. Imigranci mają prawie taki sam poziom zatrudnienia jak rdzenni Brytyjczycy. Historia opowiadana przez skrajną prawicę o absolutnym upadku Zjednoczonego Królestwa z winy emigrantów – jest z gruntu fałszywa. I obecny rząd musi to jasno wyjaśnić.
Roman Boryczko,
12.08.2024

