Gospodarka i politykaPolecane

Rewolucja w UK? Po Brexicie z narastającej biedy na wierzch wyszły nazistowskie demony… (2)

X X X

W UK nasiliła się nienawiść do wszystkiego, co obce. Przemoc wobec mniejszości, imigrantów i osób kolorowych w Anglii przestała być anomalią społeczną i stała się problemem narodowym. Rasizm w Anglii ma charakter strukturalny, instytucjonalny i systemowy. Ataki werbalne i fizyczne na osoby, ubiegające się o azyl w Anglii ze względu na szerzenie się w kraju dyskursu antyemigracyjnego, który jest uważany za niezwykle niebezpieczny i doprowadził do pogorszenia sytuacji, podsycając i intensyfikując przemoc i nadużycia wobec grup bezbronnych. Rząd angielski próbował izolować osoby, ubiegające się o azyl i umieszczać je w bazach wojskowych. Jednak to nie pomogło, zaś akcja nie zdała rezultatu, ponieważ wzrosła liczba incydentów w hotelach i bazach wojskowych, gdzie zakwaterowano uchodźców, w tym groźby gwałtu, przemocy słownej i fizycznej, rzucania materiałów zapalających w te miejsca itp.

Organy ustawodawcze, sądownicze i sądy angielskie również odegrały negatywną rolę w tym obszarze. Na przykład w dziedzinie prawodawstwa korzeni złego traktowania przez brytyjskich rasistów innych mniejszości i ras można szukać w fakcie, że przez dziesięciolecia każdy element prawa imigracyjnego lub dotyczącego obywatelstwa był opracowywany i sporządzany w oparciu o to, iż coraz mniej osób kolorowych będzie mogło mieszkać i pracować w Anglii. Ta katastrofalna sytuacja w kraju, który niegdyś twierdził, że słońce nigdy nie zachodzi nad jego imperium, jest bardzo niefortunna. Wydaje się właściwe zadać pytanie, dlaczego przemoc w społeczeństwie o tak długiej historii i cywilizacji jest tak straszna, a – co gorsza – dlaczego system legislacyjny, sądowy i policyjny tego kraju nie był w stanie położyć kresu temu problemowi?

Idealnym przykładem do tak postawionej tezy niech będzie brytyjska ustawa, wydalająca osoby ubiegające się o azyl do Rwandy. To „hańba narodowa”, twierdzi Amnesty International UK. Zawarta w pierwotnej wersji w kwietniu 2022 r. umowa z Rwandą ma być w zamierzeniu brytyjskiego rządu jednym ze sposobów zniechęcania nielegalnych imigrantów do podejmowania prób przedostania się do Wielkiej Brytanii. Z tytułu umowy brytyjski rząd już zapłacił Rwandzie 220 mln funtów, a na ten rok zaplanowana jest kolejna transza w wysokości 50 mln. Jednak z racji odwołań, składanych przez prawników imigrantów, interwencji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz wspomnianych obiekcji Sądu Najwyższego, do Rwandy nie została jeszcze wysłana ani jedna osoba.

 

X X X

W czasie kampanii przed referendum w sprawie Brexitu Brytyjczycy za wszystkie niepowodzenia kraju obarczali imigrantów z krajów Unii Europejskiej, w tym Polaków. Pracujący często za głodowe stawki, którymi rodowici Anglicy gardzili, z dnia na dzień stali się śmiertelnymi wrogami i osobami niepotrzebnymi na Wyspach. Po Brexicie za wszechobecny dzisiejszy kryzys, inflację, biurokrację i chłodne stosunki ze Wspólnotą dostawało się do niedawna rządzącym konserwatystom. Społeczeństwo zmobilizowało się i odsunęło torysów od władzy, ale – jak zapowiadał jeszcze przed wyborami ówczesny kandydat na premiera, Keir Starmer – nikt nie ma czarodziejskiej różdżki, która w mgnieniu oka naprawi „cały ten cyrk”.

Jaki kraj przejmuje Partia Pracy i na co narzekają najbardziej mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa? Z Wysp płyną doniesienia o problemach z dostępnością niektórych produktów, w tym choćby warzyw i owoców. Coraz częściej w dyskusjach wraca temat Brexitu, który stał się w oczach Brytyjczyków „winowajcą” trwającego kryzysu. Wychodząc z Unii Europejskiej Wielka Brytania chciała odbudować swoją imperialną potęgę i znów stać się jednym ze światowych mocarstw. 3,5 roku po opuszczeniu Wspólnoty po wytęsknionej świetności nie ma jednak śladu, natomiast problemy, zwłaszcza dla brytyjskiej gospodarki, piętrzą się lawinowo.

Brexit najmocniej odbił się na kosztach życia. Co ciekawe zdecydowana większość osób, które brały udział w referendum i głosowały za wyjściem z Unii, nie miała żadnej wiedzy ani świadomości, jakie będzie to niosło konsekwencje w przyszłości. Bloomberg Economics przygotował obszerną analizę sytuacji. Z wyliczeń autorów wynika, że każdego roku Zjednoczone Królestwo traci na swojej decyzji 100 mld funtów, czyli dokładnie 116 mld euro. Brytyjska gospodarka ucierpiała dosłownie na każdej płaszczyźnie. Po pierwsze: inwestycje. Z raportu Bank of England dowiadujemy się, iż od momentu referendum brexitowego późną wiosną 2016 roku, brytyjska gospodarka w samych wewnętrznych inwestycjach straciła aż 29 mld funtów. Tylko w roku podatkowym 2020-21 – jak wynika z wyliczeń ekonomistów Bank of England oraz Uniwersytetu Stanfordzkiego – krajowe inwestycje zmalały aż o 23 proc.

Nie lepiej jest z inwestycjami zagranicznymi. Zespół ekonomiczny z UK Trade Policy Observatory ocenił, że w pierwszych latach po referendum brexitowym spadek zagranicznych inwestycji do Wielkiej Brytanii wyniósł 16-20 proc. Długoterminowo kryzys inwestycji oznacza poważny problem, ponieważ przekłada się na spadek produktywności, a to z kolei na spadek płac realnych i produkcji.

Sophie Hale, ekonomistka z think tanku Resolution Foundation, określiła tę sytuację jako „katastrofę”. Podobnego zdania są analitycy z ONS. „Słabe wyniki importu i eksportu w średniej perspektywie czasowej częściowo odzwierciedlają wciąż trwający wpływ Brexitu, co długofalowo przełoży się na zmniejszenie intensywności wymiany handlowej Wielkiej Brytanii o 15 proc. Inflacja i słabnący funt. Tylko w wyniku samego referendum brexitowego funt stracił 10 proc. swojej wartości. Tej straty nie odrobił do dzisiaj.

Słaby funt przełożył się na wzrost cen importu, a to z kolei na rosnącą inflację i koszty życia na Wyspach. Wskutek deprecjacji funta przeciętna brytyjska rodzina straciła 870 funtów w skali roku. Jednym z głównych argumentów zwolenników Brexitu była ochrona rodzimego rynku pracy przed napływem taniej siły roboczej z Unii Europejskiej, zwłaszcza z Europy Środkowej, tu w szczególności Polski. W listopadzie 2022 roku 13,3 proc. brytyjskich firm zgłaszało niedobór pracowników. Z kolei Centre for European Reform (CER), europejski think tank zajmujący się rynkiem pracy, wyliczył, że w trzecim kwartale 2022 roku Wielka Brytania była jedynym krajem G7, którego poziom zatrudnienia był niższy niż przed pandemią koronawirusa. Wprowadzony po wyjściu z UE nowy system wizowy kosztował brytyjską gospodarkę 460 tys. pracowników, podczas gdy do pracy na Wyspach udało się pozyskać jedynie 130 tys. osób spoza UE. Oznacza to stratę rzędu 330 tys. pracowników.

Przede wszystkim teraz, by pracować w Anglii, konieczna jest wiza pracownicza, a także uiszczenie opłat imigracyjnych, które, jak wiadomo, kosztują (wiza pracownicza na okres do 3 lat to koszt 610 funtów, powyżej 3 lat — 1220 funtów. Obywatele UE mogą liczyć na zniżkę w wysokości 55 funtów. By korzystać z brytyjskiej opieki zdrowotnej, konieczna jest opłata tzw. Immigration Health Surcharge w wysokości 624 funtów. Deficyt rąk do pracy najmocniej odczuwalny jest w takich branżach, jak zakwaterowanie i gastronomia, budownictwo, transport i magazynowanie, sprzedaż hurtowa i detaliczna. Cost of living crisis; drożyzna, Brexit bardzo mocno przejechał się po portfelach Brytyjczyków. Wzrosły ceny nieruchomości, koszty wynajmu, ceny usług, wiele produktów codziennego użytku. Wydajemy tyle samo co kiedyś, a kupić można za to dużo mniej niż przed Brexitem Brexit najmocniej odbił się właśnie na kosztach życia, a spotęgowany inflacją, słabym wzrostem płac, pandemią koronawirusa i wojną w Ukrainie sprawił, że „pod względem cen życie w Wielkiej Brytanii to koszmar”.

Szokiem dla Brytyjczyków były trudności z podróżowaniem, jakie zafundował im Brexit. Po wyjściu z UE na terytorium Wspólnoty mogą przebywać nie dłużej niż trzy miesiące, a podróżując po krajach UE często muszą przebijać się przez wiele formalności – wypełniać dodatkowe dokumenty, okazywać bilety powrotne, udowadniać, iż mają wystarczającą ilość środków finansowych na pokrycie swojego pobytu. Podobnym zaskoczeniem dla Brytyjczyków było to, jak z powodu ceł i dodatkowych opłat wzrosły koszty przesyłania i odbierania paczek z krajów członkowskich UE. Brexit obudził na Wyspach nowy podział społeczny i nową oś politycznego sporu, która coraz szybciej odsyła do lamusa zmurszałą identyfikację Brytyjczyków jako torysów bądź laburzystów. Coraz mniej Brytyjczyków identyfikuje się z partiami politycznymi. Z danych The National Centre for Social Research wynika, że o ile w 1983 roku było to aż 87 proc., to w 2012 już  tylko 76, a w 2019 – jedynie 68. Dziś ponad 86 proc. brytyjskiego społeczeństwa uważa się za zwolenników bądź przeciwników pozostania w Unii Europejskiej. (Cdn.)

Roman Boryczko,

12.08.2024

(Visited 33 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *