KulturaRzeczypospolita

WOJOWNICY Z FIRMY „IMPEL” PODPALAJĄ…

635342256295475347Do niecodziennej sytuacji doszło podczas derbowego spotkania piłkarskiego pomiędzy Śląskiem Wrocław a Zagłębiem Lubin. Na mecz dotarło około 650 fanów „Miedziowych”. Przed meczem podczas kontroli zatrzymano 5 kibiców, przemycających na stadion środki pirotechniczne, co karane jest grzywną do 2000 zł. Ultrasom Zagłębia udało się jednak przemycić kolejnych kilka rac, które odpalili po uprzednim zamaskowaniu twarzy. Jeden z nich wspiął się z odpaloną racą na płot buforowy. Interwencja ochrony „Impel” była natychmiastowa i wyjątkowo bez rozumu. Gdy nie udało się ugasić racy gaśnicą, jeden z ochroniarzy oblał go łatwopalnym gazem obezwładniającym. Kibic zajął się ogniem jak żywa pochodnia. Na szczęście był zamaskowany, co uchroniło go od poparzeń twarzy. Polskie przepisy, dotyczące imprez masowych, zabraniają używania środków pirotechnicznych, co nie zwalnia pracowników ochrony od posiadania elementarnej wiedzy, dotyczącej postępowania w sytuacji zagrożenia, psychologii tłumu czy fizyki z zakresu szkoły podstawowej. Sam byłem świadkiem zachowania pracowników ochrony np. na meczach i nie różni się ona od zachowania najagresywniejszych kiboli. Interwencja, jakiej byłem świadkiem, ograniczała się do bicia osób nie biorących w zajściu, oblewaniu przypadkowych ludzi gazem a eliminowanie agresywnego zagrożenia wśród kiboli ograniczało się do taktycznej ucieczki. Przykład Wrocławia pokazuje istotny problem. Czy organizator jest w stanie zapewnicć bezpieczeństwo na stadionie w sytuacji, gdy nie dochodziło do aktów chuligańskich a tylko do pokazów pirotechnicznych ULTRAS, które, mimo że zakazane, nie są zagrożeniem dla życia a dzięki debilizmowi ochroniarza mogły zakończyc się tragicznie?

Kwiecień 2014

Roman Boryczko

(Visited 38 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *