Stronniczy Demokraci sprzeciwiają się nawet próbom zakończenia wojny na Ukrainie
Demokraci są teraz tak stronniczy i tak chętni do krytykowania prezydenta Trumpa za wszystko, co robi, że atakują go nawet za rozpoczęcie negocjacji pokojowych z Władimirem Putinem.
Są tak zdesperowani, iż atakują go nawet za rzeczy, które kiedyś popierali, takie jak twarde stanowisko w sprawie handlu i próby przywrócenia miejsc pracy w USA.
Wojna między Rosją a Ukrainą nigdy by nie wybuchła i można by jej łatwo uniknąć, gdybyśmy dotrzymali wcześniejszych zobowiązań prezydenta Trumpa z pierwszej kadencji i sekretarza stanu Jamesa Bakera z 2012 roku, by nie rozszerzać NATO na Ukrainę.
Te niespełnione obietnice pogłębiły się z powodu naszej gorliwości do nałożenia sankcji na Rosję oraz działań tak zwanych neokonserwatystów, którzy sprawują władzę i działają zarówno w administracjach Demokratów, jak i Republikanów od co najmniej 40 lat.
Na przykład Amnesty International twierdzi, że Stany Zjednoczone „aktywnie angażowały się w działania, mające na celu wpływanie na sytuację polityczną Ukrainy, co ostatecznie przyczyniło się do obalenia prezydenta Wiktora Janukowycza”, który został wybrany w wyborach powszechnych.
W raporcie AI dodano: „Stany Zjednoczone, szczególnie za pośrednictwem takich osób jak Victoria Nuland, otwarcie wyraziły poparcie dla protestów Euromajdanu, których celem było nakłonienie Janukowycza do zacieśnienia więzi z UE (Unią Europejską) i odejścia od Rosji”.
Amerykańscy podatnicy przekazali około 5 miliardów dolarów na pomoc Ukrainie w tych działaniach w latach bezpośrednio po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku.
Liberalni, internacjonalistyczni neokonserwatyści najwyraźniej są tak aroganccy i żądni władzy, iż najwyraźniej chcą rządzić całym światem. Mamy obecnie 37 bilionów dolarów długu, a znaczna jego część pochodzi z naszego interwencjonizmu w wojnach, konfliktach i sporach na całym świecie.
Victoria Nuland i jej mąż, Robert Kagan to dwoje czołowych neokonserwatystów w kraju, których felietonista George Will określił mianem „najbardziej radykalnych” osób w Washingtonie.
Wiem, że wiele milionów ludzi nienawidzi lub gardzi prezydentem Trumpem, ale zdecydowana większość docenia jego wysiłki na rzecz stawiania Ameryki na pierwszym miejscu, a tylko najbardziej zagorzali Demokraci będą krytykować jego wysiłki na rzecz zakończenia wojen.
W książce Eisenhower kontra Warren jej autor, James F. Simon napisał: „Zawsze pełen optymizmu, nawet gdy narastały napięcia ze Związkiem Radzieckim w sprawie rządów w powojennych Niemczech, Eisenhower wierzył, że Stany Zjednoczone i Związek Radziecki mogą żyć w pokojowym współistnieniu. Podczas wizyty w Moskwie na zaproszenie Stalina w sierpniu 1945 roku powiedział na konferencji prasowej: »Nie widzę w przyszłości niczego, co uniemożliwiłoby Rosji i Stanom Zjednoczonym pozostanie najbliższymi przyjaciółmi«”.
W książce Simona czytamy również, iż „za nieodpartym uśmiechem Ike’a i jego nieustającym poczuciem humoru krył się człowiek o silnych poglądach na najbardziej kontrowersyjne kwestie tamtych czasów. Był przerażony, gdy dowiedział się… o planie zrzucenia bomby atomowej na Japonię. »Wyraziłem więc… moje poważne obawy… po pierwsze, opierając się na przekonaniu, że Japonia została już pokonana i że zrzucenie bomby było całkowicie niepotrzebne, a po drugie, ponieważ uważałem, iż nasz kraj powinien unikać szokowania opinii światowej poprzez… broń, której użycie nie było już obowiązkowe jako środek ratowania życia Amerykanów”.
16. grudnia 2024 roku napisałem felieton zatytułowany Trump powinien wzorować się na prezydenturze Eisenhowera. Zacząłem go od oświadczenia Eisenhowera (fot.), skierowanego do jego szefa sztabu: „Boże, pomóż narodowi, gdy ma prezydenta, który nie wie tyle o wojsku, co ja”.
Podziwiam Eisenhowera nie tylko dlatego, że był naszym najbardziej antywojennym prezydentem, ale także dlatego, iż miał odwagę zgłosić 181 weta, z których tylko dwa zostały odrzucone. Przez sześć z ośmiu lat swojej kadencji w Białym Domu stawiał czoła Kongresowi, kontrolowanemu przez Demokratów.
Mówię, że Eisenhower był naszym najbardziej antywojennym prezydentem ze względu na swoje przemówienie do Amerykańskiego Stowarzyszenia Redaktorów Gazet 18. kwietnia 1953 roku; odmowę podporządkowania się żądaniu Izraela, by wypowiedzieć wojnę Egiptowi w 1956 roku; gotowość do zmniejszenia budżetu obronnego; i jego przemówienie pożegnalne z 19. stycznia 1961 r., w którym ostrzegał przed kompleksem militarno-przemysłowym.
A wtedy nawet nie zbliżaliśmy się do 37 bilionów dolarów długu.
Kongresmen John J. Duncan Jr.
6. września 2025 r.
Tłum. Andrzej Filus

