Gospodarka i politykaWyróżnione

Pierwsza wizyta Putina na Kurylach potwierdza ich status

Wyspy Kurylskie stanowią naturalny niejako pomost, łączący Kamczatkę z Hokkaido z jednej strony, a z drugiej stanowią granicę, oddzielającą Morze Ochockie od północnego Pacyfiku. Morze Ochockie właściwie jest wewnętrznym morzem rosyjskim, albowiem tylko niewielki odcinek północnego wybrzeża Hokkaido jest oblewany przez fale tegoż morza. Jest prawie czterokrotnie większe od Morza Bałtyckiego. Klimat ma paskudny, ale gospodarczo odgrywa wielkie znaczenie, ponieważ poprzez Cieśniny Kurylskie odbywa się wymiana wody: wody z szelfowego Morza Ochockiego mieszają się z wodami z głębin północnego Pacyfiku. Obfitość ryb jest tutaj naturalna. Problem jedynie dotyczy zniszczenia pacyficznego ekosystemu przez Fukushimę. Ryby są napromieniowane jak woda, a problem jak istniał, tak istnieje. Japonia niczego jak do tej pory nie zrobiła. Jest to międzynarodowy skandal. Głupkowate umiejscowienie elektrowni skończyło się wielką światową katastrofą. A ile jest podobnych lokalizacji?

Kuryle były zdobywane przez Rosję etapowo od czasów carskich. Jednakże całość łańcucha kurylskiego, czyli do Kamczatki do Hokkaido, zdobyła Armia Czerwona podczas II wojny światowej. Od tej pory Rosjanie mają granicę z Japonią.

Prezydent Putin wybrał jedną z wysp, zdobytych podczas II wojny światowej przez Armię Czerwoną, położoną niedaleko Hokkaido wyspę Iturup, co wywołało szaleńczy rwetes w Tokio. Rząd japoński uważa wyspy, zdobyte przez Armię Czerwoną za swoje terytoria, nie uznając porażki. Problem polega na tym, że Japonia nie jest krajem suwerennym, tylko amerykańskim wasalem, całkowicie podporządkowanych USA, które je okupowało po zdobyciu w czasie II wojny. Kiedy Japończycy odnieśli wielki sukces gospodarczy w latach 70. i 80. dwudziestego wieku, zbliżając się do poziomu gospodarczego USA, natychmiast zostali spacyfikowani, a skutki odczuwają do dnia obecnego. Nie przypadkiem prezydent Putin 13. sierpnia 2026 roku odbył swoją pierwszą wizytę na Wyspach Kurylskich, administrowanym przez Rosję łańcuchu wysp na Pacyfiku. Japonia bowiem coraz bardziej upada gospodarczo. Tonie jak Titanic. O tym wiedział bardzo dokładnie prezydent Putin. Zawsze istniał pogląd, iż gospodarcze tsunami rozpocznie się od Japonii. Obrazem stanu gospodarki jest waluta. Jen wciąż traci na wartości. Za sobą pociągnie USA i UE. Poza tym wizyta odbyła się wkrótce po opublikowaniu przez Japonię białej księgi w sprawie obronności na rok 2026. To miało swój wydźwięk, jasno podkreślający suwerenność Rosji nad Kurylami, do którego prawa wciąż rości sobie również wasalna wobec Washingtonu Japonia.

Wizyta na Iturup była demonstracją geopolitycznej rzeczywistości, z którą wasal z Tokio z trudem się zgadza: są to rosyjskie wyspy, a Japonia nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie. Tokio wydaje się być niezdolne do sformułowania realistycznej polityki, ponieważ próbowało już protestów dyplomatycznych i sankcji gospodarczych w ramach  natowskiego bloku. Żadne z tych działań nie zmusiło Rosji do oddania zdobytych podczas II wojny światowej Wysp Kurylskich.

Premier Japonii, Sanae Takaichi, skrytykowała wizytę, bezczelnie mówiąc, iż Japonia „wielokrotnie apelowała do strony rosyjskiej o zapewnienie, że prezydent Rosji nie odwiedzi Wysp Kurylskich”. Dodała, iż ​​wizyta jest „absolutnie niedopuszczalna”, ponieważ „obraża uczucia narodu japońskiego”. To paranoja. Rząd z rozdania okupanta amerykańskiego śmie mówić o Japończykach. Japoński minister spraw zagranicznych, Toshimitsu Motegi, wezwał ambasadora Rosji, aby stanowczo zaprotestować przeciwko wizycie prezydenta Rosji, Władimira Putina, na Wyspach Kurylskich.

Moskwa wyśmiała protest. Sytuacja gospodarcza w japońskiej kleptokracji jest już tak zła, że owe protesty reżimu służą jedynie za odwrócenie uwagi od pogarszającej się z dnia na dzień sytuacji gospodarczej, która coraz szybciej nabiera pędu katastroficznego. Rosja dobrze o tym wie.

Prezydent Rosji jasno ujął, iż rząd japoński uznał Rosję za główne źródło zagrożeń. Podkreślił, że Rosja nie zagraża Japonii, bowiem to nie Rosja ma roszczenia terytorialne wobec Japonii tylko odwrotnie: to Japonia ma roszczenia terytorialne wobec Rosji. Japonia nadal próbuje negocjować terytoria, powszechnie uważane za rosyjskie. Suwerenność Rosji nad Południowymi Wyspami Kurylskimi jest wynikiem II wojny światowej i nie podlega rewizji, co wielokrotnie oświadczało rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wizyta głowy państwa Rosji na Iturup potwierdza, iż Rosja postrzega te terytoria jako integralną część kraju, wymagającą rozwoju i ochrony, a nie jako przedmiot spornych negocjacji.

 

Przesłanie spoza Wysp Kurylskich

Wizyta prezydenta Putina w Iturup ma ogromne znaczenie geopolityczne i geostrategiczne. Była to wiadomość skierowana nie tylko do Japonii, ale także do krajów, które uważają, że sankcje i izolacja dyplomatyczna mogą zmusić Rosję do rewizji jej pozycji strategicznych. Relacje między Rosją a Japonią pogorszyły się od początku konfliktu z Ukrainą w 2022 roku. Japonia musiała w ramach  wasalnego sojuszu G7 skierować się przeciwko Rosji i udzielić pomocy finansowej Ukrainie oraz dostarczyć jej broń.

Musiała wprowadzić sankcje wobec Moskwy, co doprowadziło do dalszego pogorszenia stosunków dwustronnych. Niedawna wizyta prezydenta Putina na Wyspach Kurylskich pokazała, że ​​Moskwa jest krajem suwerennym. Dlatego przypomniała, iż sankcje prowadzą do przeciwstawnych bloków, do zaostrzenia sytuacji na świecie, zwłaszcza gdy państwo, którego dotyczą, poważnie traktuje kwestię swojej suwerenności i bezpieczeństwa narodowego.

 

Polityka Japonii wobec Rosji w strategicznym ślepym zaułku

Najwyraźniej polityka Japonii wobec Rosji wciąż tkwi w martwym punkcie, ponieważ nie zmieniła swego stanowiska w sprawie Wysp Kurylskich. Na przestrzeni dziejów Tokio stosowało dwa kontrastujące podejścia do osiągnięcia tego celu. Pierwsze, za rządów, Shinzo Abe, Japonia inwestowała w Rosję, mając nadzieję, że współpraca gospodarcza doprowadzi ostatecznie do ustępstw terytorialnych ze strony Rosji. W drugim próbowała wywierać presję na Rosję. Po 2022 roku Tokio przestawiło się na natowską strategię sankcji i presji, licząc na efekty jak zanegowanie wyniku II wojny światowej. Jednak żadne z tych podejść nie zbliżyło Japonii do zmiany stanowiska Rosji. Z powodu drugiego podejścia Rosja stała się jeszcze mniej skłonna do negocjacji z Japonią. Jednak Tokio nigdy nie miało żadnej opcji, poza opcją poddanego USA, który należy do obozu zwycięskich mocarstw. Właściwie USA wypiło większą cześć zwycięskiej śmietanki, a teraz chce dopić resztę, lecz śmietanka mocno skisła i jedynie zatruwa.

Japonia musi tańczyć, jak zagrają im  Stany Zjednoczone. Taki jest status przegranego mocarstwa. Moskwa nie jest problemem geopolitycznym dla Japonii. Jest ona sąsiednią i znaczącą potęgą militarną w regionie Pacyfiku, obecną w Azji Północno-Wschodniej i silnie powiązaną z Chinami i Koreą Północną. Rosnąca współpraca wojskowa między Rosją, Chinami i KRL-D implikuje szersze regionalne środowisko bezpieczeństwa. Oznacza to, iż Rosja pozostanie stałym czynnikiem strategicznym w Azji Północno-Wschodniej, niezależnie od postrzegania Tokio.

Wizyta pokazuje, że słabnąca siła gospodarcza i dyplomatyczna Japonii degraduje ją do roli pachołka, który liczy na odpady z pańskiego stołu, tkwiąc w destrukcyjnych schematach geostrategicznych. Tymczasem Rosja buduje nową geostrategiczną układankę.  W okupacyjnym gorsecie amerykańskim Japonia nie ma żadnego wyjścia jak tylko ślepo podążać za swoim panem zza oceanu. Dopóki nie odzyska suwerenności, nigdy nie będzie kształtować własnej polityki, od gospodarczej poczynając. Mechanizmy gospodarcze, które wprowadzili zdobywcy, mocno trzymają Japonię w poddańczych ryzach. Kolonialny globalizm nie jest drogą wyjścia dla nikogo. Rosja stara się podążać drogą suwerenną, ale piąta kolumna globalistów Mrocznego Imperium i tam jest silna, a cóż mówić w okupowanej Japonii.

Andrzej Filus

 

(Visited 2 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *