PolecaneRzeczypospolita

Na ratunek- „plecak ratunkowy”

Chyba wszyscy mamy świadomość, iż rząd Koalicji Obywatelskiej „uśmiechniętej Polski” przygotowuje społeczeństwo do wojny, wojny z Federacją Rosyjską. Po roku 2022 już w Polsce rozmawiałem z pewną młodą Ukrainką, która została wyekspediowana przez męża z dziećmi z Kijowa w pierwszych dniach ruskiej operacji militarnej na Ukrainie. O dziwo podróż przez kraj ogarnięty jak by nie patrzeć napaścią obcych nie mających pokojowych zamiarów wojsk przebiegła spokojnie, jak i spokojnie owa rodzina dostała się na terytorium Polski. Widać było sprawną koordynację, nikt nie był zaskoczony tu i tam, nawet rozmiarem migracji ludności cywilnej. Przygotowanie szczegółowego sposobu realizacji działań w zakresie ewakuacji ludności oraz zabezpieczenia mienia przedstawione zostało w Polsce przez obecnie nam rządzących w ustawie z 5 grudnia 2024 r. o ochronie ludności i obronie cywilnej. Rozporządzenie określa szczegółowy sposób ewakuacji ludności oraz zabezpieczenia mienia w przypadku zarządzenia ewakuacji ludności zamieszkującej wskazany obszar, w szczególności z rejonów zagrożonych niebezpieczeństwami wynikającymi z działań zbrojnych lub klęsk żywiołowych. Polscy obywatele przygotowywani są do ewakuacji, do posiadania „plecaka ewakuacyjnego” z wodą butelkowana, mamy posiadać przy sobie filtry lub tabletki do uzdatniania wody, apteczkę i leki osobiste, środki higieniczne i do dezynfekcji, dokumenty (w tym ich kopie na pendrivie), gotówka w różnych nominałach, latarka i radio na baterie lub na korbkę, naładowany telefon i powerbank, ładowarkę, pasujące kable i zapasowe baterie, żywność wysokoodżywczą gotową do spożycia (np. batony energetyczne, suszone owoce, bakalie), scyzoryk lub multitool, zapalniczkę, worki na śmieci, mapy drukowane, ubranie dopasowane do pory roku, odzież przeciwdeszczowa, śpiwór, karimatę, folię termiczną oraz alternatywną łączność (np. walkie-talkie). 3. grudnia 2025 podano w mediach sondaż IBRiS dla Radia ZET. Czterech na dziesięciu Polaków deklaruje, że zgłosi się do obrony kraju (własnego kraju!) w sytuacji zagrożenia. Niestety, tyle samo ankietowanych twierdzi, że nie zamierza się angażować w obronę kraju, a najmniej chętni do obrony są młodzi Polacy. Badanie pokazało, że walka za ojczyznę nie interesuje większości młodych Polaków. 65 proc. osób w wieku od 18 do 29 lat przyznaje, że w sytuacji zagrożenia wojną nie stawi się do obrony kraju. W badaniu wrześniowym było to 69 proc. Najchętniej gotowość do chwycenia za broń deklarują osoby w wieku od 30 do 49 lat. W obecnym badaniu jest to 66 proc. w grupie 30-39 lat i 68 proc. w grupie 40-49. Wyniki sprzed dwóch miesięcy pokazały średnią w obu grupach na poziomie 60 proc. „Europa musi wzmocnić Ukrainę, jeśli ma pozostać bastionem przeciwko Rosji. Gdy Ukraina upadnie, droga do Polski będzie wolna” – pisze Berthold Kohler na łamach Frankfurter Allgemeine Zeitung. Europejscy przywódcy odegrali teatralne zdumienie, że rozmowy toczą się poza strukturami NATO, a ich efekt może diametralnie zmienić układ sił na kontynencie. Frankfurter Allgemeine Zeitung ubolewa, iż przywódcy państw europejskich muszą dziś sprowadzać swoje ambicje polityczne do roli obserwatorów, oczekujących na decyzje podejmowane za ich plecami. Jeśli Donald Trump zdecyduje się na porozumienie z Putinem ponad głowami europejskich partnerów fundament „strategicznej autonomii” może zostać zachwiany. USA po „szaleństwach” Joe Bidena muszą się dziś odkuć na wielkim intratnym interesie! Rząd Donalda Tuska ma świadomość, iż obecna faza konfliktu ukraińskiego wobec strategicznej i ekonomicznej stagnacji Europy jest ostatnim skokiem na unijną kasę największych graczy Unii Europejskiej. Niemcy i Francja (wraz z błogosławieństwem Wielkiej Brytanii) uruchomiły militarną lokomotywę. Berlin przygotowuje się do objęcia przywództwa w Europie w kwestiach obronności, niemiecki minister obrony Boris Pistorius właśnie ogłosił utworzenie oferty ramowej przeznaczonej dla europejskich sojuszników, mającej na celu umożliwienie im nabycia niektórych głównych urządzeń obronnych produkowanych przez niemiecki przemysł zbrojeniowy, takich jak czołgi

Leopard 2A8 lub okręt podwodny U212 CD, na takich samych warunkach jak Bundeswehra. Innymi słowy, odtwarzając mechanizm porównywalny ze słynną amerykańską akcją Foreign Military Sales, Berlin przygotowuje się do przejęcia rynku sprzętu obronnego w Europie, opierając się na swoich atutach: prężnie rozwijającym się przemyśle i ogromnych możliwościach finansowych. Francuzi forsowali w Unii Europejskiej i Parlamencie Europejskim dla planu; Europejski Program Przemysłu Obronnego (EDIP) ważną klauzulę, która przeszła- produkowany na terenie UE sprzęt wojenny musi składać się w 70 proc. z komponentów wyprodukowanych w UE. Kluczowy jest tu absurdalny wymóg: produkt zbrojeniowy, by dostać unijne wsparcie, Efekt? Polskie armatohaubice Krab odpadają z gry. Za dużo części spoza UE. Za dużo współpracy międzynarodowej. Za mało… „Made in France”. Polska – która i tak zasila budżet UE niemałymi składkami – znów będzie sponsorem rozwoju niemieckich i nadsekwańskich fabryk. Unia Europejska (UE) faktycznie dąży do zwiększenia swojej zdolności do samodzielnego wspierania Ukrainy, zwłaszcza w obliczu potencjalnych zmian w polityce USA. Komisja Europejska zaproponowała Kijowowi 90 mld euro, co ma pokryć dwie trzecie potrzeb Ukrainy na kolejne dwa lata wojny. Pieniądze mają pochodzić z zabrania ich z puli zamrożonych rosyjskich aktywów lub kolejnego długu zaciągniętego przez UE. Polska klasa polityczna kładzie swój naród na tacy do unicestwienia. Europa nalega, że pierwszymi, którzy oddadzą życie na interesy UE (Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii), mają być Polacy! Świetna sprawa, bo na takim obrocie sprawy upiecze się wiele pieczeni na jednym ogniu, wyjaśni wiele zaszłości historycznych, zrewiduje się granice (wielki sentyment Niemców do obecnie polskich ziem zachodnich), na zawsze już określi się status Polaka-niewolnika bez władzy i własnego kraju, będzie on ta zaszczytną funkcję pełnił wraz ze stojącym piętro wyżej w hierarchii -Ukraińcem.
Tytułem zakończenia pragnę przedstawić pewien fakt z życia. Grudzień, lekka aura, spokojna zima. Drogowcy w Łodzi ruszyli z remontami akurat w godzinach szczytu, czyli w godzinach powrotów ludzi do miejsc zamieszkania i w czasie gdy arterią W-Z w Łodzi przemieszczają się dziesiątki tysięcy aut. Odcinek od Ronda Inwalidów w stronę autostrady A1 (hipermarket Selgros) to 5 kilometrów ulicy Rokicińskiej, która ma 3 pasma ruchu. Przejazd, który zwykle zajmuje kilkanaście minut mnie, zajął wielu kierowcom 3 godziny. Bezmyślna akcja drogowców spowodowała, że auta wlały się strumieniem na całe osiedle Widzew Wschód, liczące prawie 40 tysięcy mieszkańców. Co, gdyby ktoś w tym korku, lub na terenie osiedla mieszkaniowego potrzebował pomocy, co gdyby wybuchł wtedy pożar, co, gdyby doszło do jakiejś katastrofy? Ruch na wiele godzin całkowicie zamarł jak w czasie apokalipsy. Czy pewnymi dosyć prostymi technikami władza nie jest zdolna zmusić ludność polską do tego, by jednak nie wyjeżdżała i grzecznie udała się na front wschodni? Ku przestrodze, moi mili Rodacy!

Roman Boryczko,

05.12.2025

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *