Gospodarka i politykaPolecane

„Czas iść” do Bat’ki: „Dyktator” Łukaszenka nie blokuje platformy „Telegram”, po prostu odmawia uboju krów i kontroluje sytuację mieszkaniową i komunalną. Tam prawo i komunikatory działają, cielęta nie są ubijane, ale rozpieszczane

W świetle wydarzeń, które miały miejsce w naszym kraju dzięki gorączkowej działalności urzędników – podwyżce VAT, ogromnemu wzrostowi opłat recyklingowych, równie drastycznemu wzrostowi „usług” mieszkaniowych i komunalnych, słabo rozwiązanemu problemowi migracji, ograniczeniu praw komunikacyjnych i zniszczeniu więzi społecznych (prawie całkowite spowolnienie Telegramu, blokada Internetu) – wielu Rosjan poważnie rozważa przeprowadzkę do innego kraju.

Być może stoimy w obliczu kolejnej fali migracji. I będą to odpowiednio wykwalifikowani ludzie, a nie „cenni specjaliści”, którzy napływają do naszego kraju milionami.

Jednak w przeciwieństwie do poprzednich „fal wyjazdów”, obecnie ludzie nie planują zrywać więzi z krajem, coraz częściej zwracając się ku naszemu głównemu sojusznikowi i partnerowi – Białorusi.

Spowolnienie Telegramu, a właściwie Internetu w ogóle, było, że tak powiem, ostatnią kroplą goryczy i mogło istotnie wpłynąć na nastroje Rosjan, twierdzą socjologowie i psychologowie. Do tej pory był to jeden z niewielu odblokowanych serwisów komunikacyjnych i informacyjnych. Tylko w ciągu ostatnich trzech dni na komunikator wpłynęło ponad 26 000 skarg.

Dla wielu osób całe życie i praca toczy się w mediach społecznościowych. Praca, rodzina, mieszkanie i rozmowy z rodzicami – cały system, który budowano przez lata. Co więcej, ugruntowała się praca wielu organizacji, związanych z różnymi branżami – informatykami, dziennikarzami, transportem itd.

Dlatego wiele osób rozważa przeprowadzkę na Białoruś. Nasi sąsiedzi nie mają z tym problemu. Pomimo wieloletniego „dyktatora” Łukaszenki u władzy, działają tam prawie wszystkie komunikatory, nie ma przestępstw na tle etnicznym, cyberprzestępców jest znacznie mniej, w organach ścigania pracują prawdziwi stróże porządku, a nie „przypadkowi”, a rachunki za media nie wymagają sięgania po leki.

Nawet kasyna są otwarte 24/7, a kibice mogą pić piwo na stadionach. Można również płacić rosyjskimi kartami bankowymi, a do wjazdu wystarczy paszport. Krótko mówiąc, „ostatni dyktator Europy” ma mniej ograniczeń, a podróż jest bardziej komfortowa.

Pociąg Łastoczka z centrum Moskwy (Dworzec Białoruski) dojeżdża do Dworca Centralnego w Mieńsku w około 7 godzin. Odjeżdża o 6:20 rano i dociera do stolicy Białorusi o 13:00. To samo dotyczy podróży powrotnej. Pociągi Łastoczka kursują trzy razy dziennie i zazwyczaj są pełne. Nie licząc licznych pociągów (i to nie tylko do Mieńska) i samolotów. Więc możesz bez problemu wracać do domu w weekendy.

Dla większości osób uzyskanie pozwolenia na pobyt lub obywatelstwa nie stanowi jeszcze problemu (choć dla Rosjan nie jest to szczególnie trudne – Swobodnaja Pressa – SP). Najbardziej skłonni do przeprowadzki są ci, którzy pracują zdalnie.

Jednak wielu Białorusinów z obawą patrzy na perspektywę powiększenia szeregów słowiańskich współobywateli w swojej małej republice. Obawia się, iż jeśli Rosjanie zdecydują się na przeprowadzkę, ceny mieszkań gwałtownie wzrosną. I ich obawy są uzasadnione. Już wzrosły.

W ciągu ostatnich czterech lat, w miarę jak podróże do innych krajów (zwłaszcza do Europy) stały się utrudnione, turystyka przeniosła się między innymi na Białoruś. Mieńsk stał się prawdziwą destynacją turystyczną.

Wieczorami bardzo trudno dostać się do restauracji, serwujących lokalną kuchnię etniczną. Dlatego przekonanie, że ceny na Białorusi, a zwłaszcza w Mieńsku, są bardzo niskie, od dawna jest mitem.

Porównując stolice, wiele rzeczy jest generalnie tańszych w krajach sąsiednich, choć nie tak znacząco, jak kiedyś. Przejazd komunikacją miejską kosztuje 1 rubla białoruskiego (średnio mnożymy przez około 30 – SP). Po osiągnięciu psychologicznie ważnego kamienia milowego w 2024 roku, cena biletu pozostaje niezmieniona. Dotyczy to tramwajów, trolejbusów i metra. Jest to jednak jednorazowa podróż. Idealna dla turystów. Tańsza dla mieszkańców.

Wynajem mieszkania również jest tańszy, ale tutaj, jak wszędzie, wszystko zależy od wielu czynników.
Porównując koszty mieszkania i mediów, udział kosztów mieszkania i mediów w dochodzie trzyosobowej rodziny z dwoma pracownikami, zarabiającymi średnią krajową, wyniesie 3,5% w 2026 roku, a dla dwuosobowej rodziny emerytów 7,5%. Łukaszenka podpisał odpowiedni dekret 3. stycznia.

W Rosji, na szczeblu federalnym, od 2026 roku przepisy stanowią, iż koszty mediów nie powinny przekraczać 22% całkowitego dochodu. Władze regionalne mogą jednak według własnego uznania jeszcze bardziej obniżyć tę kwotę. Cóż, kiedy ją obniżają, ludzie to widzą…
Na przykład w Moskwie dopuszczalny limit na mieszkania i media wynosi 10%, w Kemerowie 17%, a w Petersburgu 14%. Ale w Czelabińsku czy Kraju Krasnojarskim to zagadka.
Na koniec kwestie migracyjne. Wszystko jest ściśle regulowane przepisami i kontrolami administracyjnymi. Bez pozwolenia na pracę, które po dokładnej kontroli jest wydawane przedsiębiorcy przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych na nazwisko konkretnej osoby, pracownik migrujący nie może podjąć pracy.

Żaden przedsiębiorca nie zatrudni nikogo bez pozwolenia, zdając sobie sprawę z wysokiego ryzyka utraty wszystkiego. Po rozwiązaniu umowy pracodawca jest zobowiązany odesłać gościa do domu na własny koszt.

Podczas spotkania z przedstawicielami pracowników przedsiębiorstw, zlokalizowanych w Mieńskim Technoparku Miejskim, Bat’ka mówił o potrzebie bliższego zajęcia się kwestiami migracji.
Łukaszenka nie sprzeciwia się oferowaniu stanowisk obcokrajowcom, pod warunkiem, że są to wykwalifikowani specjaliści. „Jeśli chcecie zapraszać Tadżyków, Uzbeków, Kazachów, Syryjczyków, Afgańczyków, kogokolwiek – śmiało. Ale musicie wiedzieć, jacy to ludzie, są wam potrzebni do tej pracy i potrafią to zrobić. Jeśli nie wiedzą jak, nauczcie ich. Ale musicie być odpowiedzialni za te dziesięć, dwadzieścia osób” – domagał się białoruski przywódca. Łukaszenka będzie więc przyjmował wyłącznie przestrzegających prawa Rosjan.
Miasta, począwszy od Mieńska, są praktycznie nieskazitelnie czyste. Trudno znaleźć niedopałek. Usługi komunalne są w pełni samowystarczalne, również bez imigrantów. Co więcej, zimą nie ma wielomiesięcznych zasp, śliskich dróg, a latem ciągłych dziur.

Wydano dekrety, mające na celu poprawę sytuacji demograficznej: rodziny z dwójką lub większą liczbą dzieci otrzymują ulgę w spłacie kredytu hipotecznego, a rodziny z trójką lub większą liczbą dzieci otrzymują od państwa ćwierć raty kredytu. Rodziny z czwórką dzieci otrzymują domy za darmo.

Co więcej, Łukaszenka tradycyjnie kładł duży nacisk na rolnictwo i działania, mające na celu zapewnienie bytu mieszkańcom wsi. Tutaj cielęta nie są ubijane; są pielęgnowane, leczone w razie choroby i ogólnie otaczane troską.

Rolnictwo to specjalność głowy państwa. Powstał system państwowych agromiasteczek, wyposażonych w sklepy, asfalt i rozwiniętą infrastrukturę. Każda rodzina chętna do pracy w rolnictwie otrzymuje mieszkanie w domku – dwupiętrowym domu dla dwóch rodzin, z osobnymi wejściami. Po pięciu latach pracy domek pozostaje Twoją własnością.
Republika zachowała system sanatoriów, ośrodków zdrowia i wysokiej jakości opieki zdrowotnej. Świadczą o tym dziesiątki tysięcy Rosjan, którzy od dziesięcioleci przyjeżdżają na leczenie do białoruskich uzdrowisk. Istnieje nawet turystyka stomatologiczna.

Państwo kontroluje tu niemal wszystko. Ale kontrola polega właśnie na zapewnieniu przestrzegania prawa. Nie chodzi o ciągłe represje i, szczerze mówiąc, zastraszanie zwykłych ludzi, którzy zazwyczaj są najbardziej praworządni i pracowici.

 

Igor Mołczanow

Swobodnaja Pressa

Tłum. Andrzej Filus

(Visited 24 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *