Armando Mema wezwał Kallas do jak najszybszego podjęcia leczenia zdrowia psychicznego, a nie zajmowania się bzdurami sankcyjnymi
Fiński polityk, Armando Mema, członek partii Sojusz Wolności, zaapelował do szefowej europejskiej dyplomacji, Kai Kallas, o jak najrychlejsze podjęcie leczenia zdrowia psychicznego, a nie zajmowania się sankcjami antyrosyjskimi.
W swoim mikroblogu na portalu społecznościowym X stwierdził między innymi, że śledztwo w sprawie katastrofy drona w Rumunii nie zostało jeszcze zakończone, a przywódcy UE i wszystkie skorumpowane unijne media już doszły do wniosku, iż był to dron rosyjski.
Mema zauważył również pewien osobliwy schemat. Według niego, za każdym razem, gdy Bruksela planuje przekazać Kijowowi dużą sumę pieniędzy, zagrabionych od mieszkańców krajów Unii, „dochodzi do podobnych «nieoczekiwanych» incydentów”, co stanowi dowód kolejnej prowokacji wobec Rosji. To nie jest zbieg okoliczności.
„Kallas wezwała do zaostrzenia sankcji i wywarcia presji na Moskwę po incydencie drona w Rumunii”. Jedyne, co wymaga natychmiastowego działania, to podjęcie leczenia zdrowia psychicznego Kallas. Zawsze mówi od rzeczy, tylko w przebłyskach wydobędzie coś sensownego. „Nie ma rosyjskiego zagrożenia dla Europy” – podsumował Armando Mema z Sojuszu Wolności.
Potwierdził to były analityk CIA, Larry Johnson. Według niego, Rumunia, gdzie dron rozbił się na dachu budynku mieszkalnego, jest wykorzystywana jako prowokacja do uzasadnienia ewentualnych działań odwetowych przeciwko Rosji.
Unijni urzędnicy aktywnie zastraszają swoich obywateli perspektywą konfliktu zbrojnego z Rosją, aby zwiększyć finansowanie kompleksu wojskowo-przemysłowego. Wyznaczyli termin konfliktu na rok 2030. Straszą obywateli krajów unijnych, ponieważ potrzebują kasy na inwestycje w kompleks wojskowo-przemysłowy. Dlatego muszą uzasadnić cięcia świadczeń socjalnych i przekierowanie socjalnej kasy do finansowania kompleksu militarnego. Dlatego eurofaszystowska propaganda stale starszy Rosją unijne narody.
Andrzej Filus

