Ostatni zjazd Zarządu Głównego SPK w Wielkiej Brytanii?

 

 

 

 

 

 

 

 

We wrześniowym numerze tygodnika Cooltura (nr 39) został upubliczniony list, nadesłany do redakcji przez kombatanta wojny w Iraku.

Z listu wynikało, że Pan Marek był dwukrotnie ranny i pomimo, iż został odznaczony za swoją waleczną postawę, dziś jest bezdomny i szuka pomocy. Takiej pomocy powinno udzielić mu, jeżeli nie Państwo Polskie, to przynajmniej Stowarzyszenie Polskich Kombatantów, będące organizacją światową, powołaną do udzielania wsparcia polskim kombatantom. W sobotę, 20. października 2012, list ten został rozdany wśród członków Zarządu Głównego SPK Wielka Brytania, obradujących podczas ostatniego już zjazdu. Celem tej akcji  było min. podważenie racjonalności decyzji Zarządu Głównego SPK z 2010 o rozwiązaniu organizacji, podjętej zresztą wbrew woli większości członków. Jednym z argumentów, przemawiających za rozwiązaniem SPK, było wykruszanie się starszej generacji kombatantów i w związku z tym brak celowości dalszego istnienia tej organizacji.

W sobotę przed południem przedstawiciele dwóch organizacji polonijnych, Polonia Restituta oraz Patriae Fidelis, sprzeciwiających się rozwiązaniu SPK i upłynnianiu jego majątku, rozwinęli przed budynkiem POSK’u transparent o treści Ex-communists rip off the Poles, po czym wysłali swoich emisariuszy do prezesa Zarządu Głównego – Czesława Maryszczaka w celu uzyskania zgody na publiczne odczytanie petycji protestacyjnej podczas obrad członków Zarządu oraz m.in. wręczenia listu Pana Marka.

Takiej zgody oczywiście im nie udzielono, a na pytanie: „Jaka jest właściwie oficjalna przyczyna podjęcia decyzji o rozwiązaniu SPK?”, prezes Maryszczak odpowiedział, że: „Demokratyczna”(sic!).

O tym, że decyzja z 2010 o rozwiązaniu SPK, demokratyczną nie była, zainteresowani sprawą mogli dowiedzieć się podczas równolegle odbywającego się w pobliskiej restauracji Robin Hood, spotkania nowego Zarządu SPK, na czele z prezesem Wiktorem Moszczyńskim (wybranym na to stanowisko podczas nadzwyczajnego zjazdu w Leicester  w lipcu br. ,kiedy to większość członków SPK odwołała stary Zarząd SPK). Prezes Moszczyński wyjaśniał, że nowy Zarząd podejmuje obecnie określone czynności prawne w celu podważenia legalności decyzji z 2010 oraz dąży do legalnego usankcjonowania swojego statusu, w celu możliwości dalszego kontynuowania działalności SPK. Prezes oraz towarzyszący mu w tym wystąpieniu, nowy wiceprezes, Krzysztof Lus, wspominali o licznych niejasnościach, pojawiających się w rozliczeniach finansowych SPK, na przykład w związku ze znacznymi transferami pieniężnymi pomiędzy SPK a Fundacją SPK.

Mowa była o nagminnym łamaniu statusu przez członków Zarządu Głównego, nie przestrzegających m.in. terminów oraz wymogów formalnych przy organizacji oraz podczas zjazdów stowarzyszenia, a także ich niemożności przedstawienia aktualnej liczby członków stowarzyszenia, która to wiedza jest przecież niezbędna przy obliczaniu wymaganego quorum przy głosowaniach. Mowa była o niedawno sprzedanym domu kombatanta w Leicester oraz wystawionym na sprzedaż domu kombatanta w Peterborough.

Prezes Moszczyński nie chciał jednak zdradzić, czy przez obsługującą ich kancelarię została wydana opinia prawna w sprawie legalności sprzedaży kilkudziesięciu domów kombatantów, będących własnością PCA Limited. Nie było również żadnych wiążących deklaracji, odnośnie pociągnięcia członków starego Zarządu Głównego do odpowiedzialności karnej, czy cywilnej.

Kiedy tak w ciepłej atmosferze, obradowali nad obecną dramatyczną sytuacją kombatanci – rebelianci wraz z nowym Zarządem, obok w POSK’u, miała miejsce fizyczna konfrontacja młodych protestujących ze starym Zarządem. Wiceprezes Zarządu Głównego, Pani Barbara Orłowska, prowadząca pod rękę starszego kombatanta, próbowała odpierać ataki wątłą dość argumentacją. Twierdziła m.in., iż młodzi nie mają niczego wspólnego z SPK i że sprawa rozwiązania tej organizacji  nie powinna ich interesować. Kombatant wtórował jej mówiąc, iż SPK musi się rozwiązać.

Nie można się było pozbyć wrażenia, że w ten sam sposób „prowadzeni pod rękę” są wszyscy lub większość członków Zarządu Głównego, którzy jak zahipnotyzowani powtarzają w kółko, że SPK musi się z godnością rozwiązać.  Inni członkowie Zarządu stosowali niebywałe argumenty, mówiąc na przykład, że młodzi nie mają w Anglii żadnych praw i że powinni zakładać swoje organizacje i zaczynać od zera, tak jak oni.

Zrobiła się awantura i protestujący zostali wyproszeni z budynku POSK’u. Ciekawe, czy stary Zarząd z równą łatwością, co protestujących, pozbędzie się wyrzutów sumienia, związanych z nieprawną decyzją, dotyczącą rozwiązania organizacji o tak szlachetnym rodowodzie. Polska społeczność na Wyspach nie zdaje sobie sprawy, że w ten właśnie sposób, poprzez niszczenie ciągłości historyczno-kulturowej oraz upłynnianie polskiego majątku, osłabia się siłę całej grupy narodowej, co w rezultacie ma wpływ na życie poszczególnych jednostek.

Tam gdzie jest słabość – pojawia się dyskryminacja. Niby prosta zależność, ale niezrozumiała dla większości. Polacy narzekają na dyskryminację rasową i lubią przyjmować postawę roszczeniową – nie rozumiejąc, że obojętnością na sprawy społeczno-narodowe sami częściowo kują sobie taki los.

 

PS: Jeżeli ktoś byłby w stanie pomóc Markowi w znalezieniu pracy na terenie Wielkiej Brytanii podajemy jego adres e-mail: jozef1975c@gmail.com

 

Z barykady wolności,

POLONIA RESTITUTA & PATRIAE FIDELIS

 

Na zdjęciu: prezes nowego Zarządu SPK, Wiktor Moszczyński

 

Pierwodruk: www.polscott24.com

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*