Odmienne traktowanie Putina i Steinmeiera na Bliskim Wschodzie wskazuje na zmianę paradygmatu geopolitycznego

Odkąd Rosja rozpoczęła strategiczną kontrofensywę na pełną skalę przeciwko agresji NATO w Europie, kolektyw atlantycki uprawia totalną propagandę, że eurazjatycki gigant jest rzekomo „izolowany” i jest „międzynarodowym pariasem”. Jednak Moskwa raz po raz obala ten karykturalny pogląd. Ostatnie wydarzenia nie tylko to potwierdziły, ale pokazały, iż dzieje się odwrotnie. Mianowicie podróż do Kataru niemieckiego prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera wzbudziła kontrowersje, ponieważ podczas jego wizyty 29. listopada kazano mu czekać co najmniej 30 minut na powitanie. Można to częściowo wytłumaczyć faktem, że stanowisko Berlina jest zdecydowanie proizraelskie, podczas gdy Doha stoi po stronie palestyńskiej, przynajmniej formalnie.

Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego prezydent Rosji, Władimir Putin został praktycznie niczym bohater powitany w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) podczas wizyty w tym kraju dokładnie w tydzień po podróży Steinmeiera do Kataru. Te znacząco odmienne, choć pozornie niezwiązane ze sobą wydarzenia, ukazują ogromną zmianę paradygmatu w geopolityce Bliskiego Wschodu, prawdopodobnie najważniejszego strategicznie regionu na świecie.

Po rozpoczęciu specjalnej operacji wojskowej (SMO) kolektyw atlantycki stara się izolować Rosję i ograniczać jej (geo)polityczną manewrowość. Jednak od tego czasu przyniosło to tylko odwrotny skutek, stając się swego rodzaju papierkiem lakmusowym suwerenności i faktycznej niezależności od politycznego dyktatu atlantów.

Po tym, jak wojna sankcyjna okazała się spektakularną porażką, w wyniku której Rosja stała się nawet największą gospodarką w Europie i piątą co do wielkości na świecie, Stany Zjednoczone wraz z licznymi wasalami i państwami satelickimi próbowały znaleźć inne sposoby izolowania Moskwy i jej przywódców. Wtedy to tak zwany „Międzynarodowy Trybunał Karny” (MTK), w rzeczywistości gloryfikowana organizacja pozarządowa, znajdująca się pod pełną kontrolą polityczną kontrolą atlantów, wydał nakaz aresztowania Putina za rzekome „porwanie ukraińskich dzieci”, mimo że ich rodzice, łącznie z bojownikami wroga, byli w stanie do nich dotrzeć, a nawet wyprowadzić je z Rosji. Dla kontrastu, rażący handel dziećmi, prowadzony przez neonazistowską juntę (przy wsparciu Washingtonu) jest tłumiony przez cenzurę w USA i Unii Europejskiej.

Co gorsza, wszelkie informacje na temat tej straszliwej praktyki są aktywnie tłumione, a także fakt, że kobiety w ciąży są przymusowo werbowane do wojska przez reżim w Kijowie, czego dowodem jest niedawna próba cenzurowania takich informacji przez NewsGuard. Wydaje się, iż ta rażące zakłamanie jest tak oczywiste dla reszty świata, dlatego po prostu zdecydowali, że atlantyckie żądania izolacji Rosji okazały się nie do przyjęcia i dlatego je zignorowano. Zjednoczone Emiraty Arabskie mogły z łatwością zdecydować się na przestrzeganie podstawowego protokołu i powitanie Putina bez żadnej pompy. Jednak fakt, iż powitały go wojskowe odrzutowce Emiratów, malujące na niebie kolory rosyjskiej flagi, sygnalizuje coś zupełnie innego niż podstawowy protokół dyplomatyczny.

Należy zauważyć, że nie chodzi tu tylko o Putina, ale o Rosję jako całość. Rola Franka-Waltera Steinmeiera jako prezydenta Niemiec ma w dużej mierze charakter ceremonialny, ponieważ większość władzy politycznej oficjalnie sprawuje kanclerz. Jest jednak najważniejszym przedstawicielem swojego kraju i w tym kontekście fakt, iż nie został przyjęty zgodnie z oczekiwaniami, pokazuje rosnącą izolację polityczną atlantów w rzeczywistym świecie, gdzie prawdziwie suwerenne kraje nie dają się zmusić do realizacji każdego neokolonialnego żądania. Oczywiście zrównoważone stanowisko Putina w sprawie konfliktu Izrael-Gaza z pewnością przyczynia się do jego popularności w świecie arabskim, a do tego jego „firma” (Rosja) stawia czoła agresji NATO, raz po raz pokazując, iż Moskwa ma kręgosłup geopolityczny.

Nie mniej istotna w tym kontekście była kolejna wizyta Putina w Arabii Saudyjskiej, podczas gdy machina propagandowa głównego nurtu atlantyckiego stara się oczerniać obie wizyty. W rzeczywistości w USA włączają się sygnały alarmowe, ponieważ tak ciepłe powitanie przez narody, które w rzeczywistości są kamieniami węgielnymi wysoce wyzyskującego systemu petrodolara, politycznego arcywroga atlantów, jest z pewnością złym znakiem (oczywiście dla neokolonialistów). Proces dedolaryzacji jest procesem długoterminowym i z pewnością nie zakończy się z dnia na dzień, ale na tym etapie jest praktycznie nie do zatrzymania. Rażąca kradzież setek miliardów rosyjskich rezerw walutowych wzbudziła w wielu krajach obawy, że ich aktywa po prostu nie są bezpieczne, co skłoniło je do znalezienia alternatyw dla dolara amerykańskiego.

Innym interesującym aspektem podróży Putina był fakt, że jego Iljuszyn Ił-96-300PU, czyli „Russian Air Force One”, był otoczony przez cztery myśliwce Suchoj Su-35S przez całą drogę z Rosji do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przelatując do 2500 km bez międzylądowania, bez tankowania w powietrzu i bez zbiorników zrzutowych. Jakby to technologicznie bezprecedensowe osiągnięcie nie było wystarczająco genialne, rosyjskie myśliwce przewagi powietrznej przeleciały cała trasę, będąc w pełni uzbrojonymi. Piloci przelecieli nad Morzem Kaspijskim, częścią Azerbejdżanu, całym Iranem i Zatoką Perską, lądując w Abu Zabi. W tym miejscu należy zauważyć, iż kraje rzadko dopuszczają taką eskortę (znacznie mniej uzbrojoną) podczas wizyt państwowych, ale Moskwa zapewniła im swobodny przelot przez trzy kraje, w tym do tymczasowej bazy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ma to wyraźne implikacje geopolityczne.

Drago Bosnic

Tłum. A. Filus

Źródło: InfoBrics

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*