„Nie patrz w górę” – właśnie przegraliśmy, dzięki swojej próżności! (2)

Nie patrz w górę (Don’t Look up) to nie troska Netfixa o nasz świat!

Twórcy fikcyjnej rzeczywistości posuwają się coraz dalej, wszak żyjemy dziś w czasach permanentnej indoktrynacji Covid-19-terroryzmem, które na nas samych stosują media wszelkich formatów. Zwykłe suche fakty już nie wystarczą, w arsenale lucyferian materiały tak podane, by widz od razu skojarzył puentę. Trumny, spalarnia zwłok, kordony ciężarówek rzekomo wiozących zwłoki, oddziały covidowe i komentarze, że taki los czeka niezaszczepionych. Są też relacje błagalne, niby ocalonych, podane w tonie samokrytyki rodem z Korei Północnej. Dzisiejszy świat nie jest już odpowiedni dla obywatela, a informacje serwowane z tych produktów, powinny być zakazane, bo to już nie są media – a tym bardziej wolne media!

Miliarder Reed Hastings zapragnął w filmie Nie patrz w górę (Don’t Look up) pokazać ludzkości, że nawet w obliczu katastrofy pieniądze zawsze będą górą. Osią filmu jest sprawa, która dla każdego choć trochę myślącego obywatela planety Ziemia powinna być ważna. Do wielkich tego świata dobija się naukowiec, doktor Randall Mindy (Leonardo DiCaprio), który wraz z Kate Dibiasky (Jennifer Lawrence) odkrywa, że z odległych galaktyk mknie w kierunku naszej planety asteroida. Według obliczeń matematycznych jej tor spowoduje uderzenie w Ziemię i zagładę ludzkości. Ile już filmów katastroficznych na ten temat wałkowaliśmy przez lata? Dziś twórcy ogłupiania społeczeństw idą o krok dalej i obnażają samych siebie, jak też próżność konsumpcyjnych społeczeństw. Może tak właśnie wygląda USA, może taki jest świat ludzi upadłych, którzy ze wszystkiego drwią, którzy każdą – nawet najważniejszą – sprawę dla dobra ogółu potrafią wyśmiać?

Mamy tu czytelną analogię do świata operacji Covid-19, gdzie wobec społeczeństw zastosowano szantaż emocjonalny, medialny, administracyjny, sądowniczy, zaś w Australii po faszystowsku opresyjny i policyjny. Na Antypodach ludzi niezaszczepionych izoluje się w obozach reedukacyjnych, a tak utytułowanych sportowców, jak lider światowego rankingu tenisa, Novak Djokovic, który zapowiadał start w wielkoszlemowym turnieju Australian Open na podstawie zwolnienia ze szczepienia ze względów medycznych, dzięki donosom posiadających covid-kenkarty, został aresztowany i odosobniony.

Świat oszalał? Nie! Świat wygodnie poddał się dyktaturze mediów, które przecież są przedłużeniem koncernów farmaceutycznych, będąc w portfolio tysięcy firm jednej globalnej korporacji. Ci sami grożą, biorąc łapówki, ci sami produkują, szczepią i nierzadko w prywatnych klinikach wysyłają w ostatnią drogę… Świat nauki informuje media, świat nauki informuje panią prezydent USA i… nic. Szefowa kraju startując w szranki na drugą kadencję myśli, że ma do czynienia z kolejnymi szarlatanami, chcącymi namieszać w blogosferze niestworzonymi historiami. Pani prezydent (Meryl Streep) wygrała wybory, bo została złapana na zdjęciu z papierosem. To miało ją pogrążyć, a stało się inaczej i postrzegana jest jako „niezależna kobieta”. Janie Orlean poznajemy w ostatnich miesiącach pierwszej kadencji i w pierwszych momentach hiobowe wieści traktuje ona jako tanią sensację.

Doktor Randall Mindy (Leonardo DiCaprio) spodziewał się pełnej mobilizacji społeczeństwa, międzynarodowej współpracy naukowców i globalnej akcji informacyjnej o nieuchronnej zagładzie. Nic z tego. Jedyne, co pozostaje Mindy’emu, to drżące ze stresu ręce i zapas zażywanych od dawna antydepresantów. Doktorantka Kate Dibiasky, porównywana do Grety Thunberg, wchodzi w świat korporacyjnego przekazu z niezdrowymi emocjami. Z początku wydaje się, że to ona dotrze do ludzi i lepiej odnajdzie się w świecie celebrytów i internetowych lajków, niż rozdygotany promotor. Niestety jej sukces to ten, w którym jej wizerunek staje się elementem memów. W pewnym momencie dochodzi jednak do otrzeźwienia i „władza” zaczyna po swojemu w sposób infantylny i służalczo arogancki ratować nas rękami korporacji globalnej. Wizjoner Peter Isherwell (Mark Rylance) nie widzi w nadchodzącej tragedii powodu do zmartwień. On może uratować planetę swymi kosmicznymi technologiami! Koncern BASH to nawiązanie do świata ludzi, takich jak Elon Musk (SpaceX), Jeff Bezos (Blue Origin) czy Tim Cook (Apple), by wyliczyć tylko tych pierwszych z brzegu. Ekstremalnie bogate korporacje potrafią dziś generować zyski rzędu 1000$/sekundę i nikt tego nie kontroluje! Filmowa pani prezydent USA wie, że firma BASH nie robi niczego bezinteresownie, a w obliczu Armagedonu wizjoner odkrył, że nadlatujące ciało obce pełne jest metali ziem rzadkich, wartych biliony dolarów – dziwna koncepcja na zarobek w obliczu absolutnego końca! Pani prezydent zdaje się pochodzić z nadania Partii Demokratycznej i również widzi w nadchodzącym wydarzeniu „nowe miejsca pracy” i bogactwo, które spadnie z nieba. „To, co wydawało się nieuchronne i stanowiące ogromne zagrożenie, stało się okazją…”.

Wizjoner Peter Isherwell i jego boska misja ratunkowa zawodzi. Ludzkość patrzy w niebo niestety po raz ostatni! Wygrała korporacja, zabierając w ostatnią ratunkową podróż tylko elity! Plany techno-kapitalistów, którzy fantazjują o kolonizowaniu innych planet, właśnie się spełniły! Korporacje wpierw zniszczyły Ziemię, powodując zmiany klimatu, zakwaszenie oceanów, szóste wielkie wymieranie, degradację środowiska, mikroplastik w oceanach – a teraz z niej uciekają…

Reżyser tego wątpliwego dzieła Adam McKay dał nam, maluczkim, czytelny przekaz! Przegraliście biedni ludzie, widzowie upadłego świata! Jeśli nie dziś, to jutro rozjedziemy was rękami medycznych oprawców, policji i wojska, lub zaszczepionych wyznawców New World Order – świata idealnego!

„Jeszcze przed wybuchem pandemii zdałem sobie sprawę, że znajdujemy się w rewolucyjnym momencie, w którym to, co w normalnych czasach byłoby niemożliwe, stało się nie tylko możliwe, ale prawdopodobnie absolutnie konieczne. A potem pojawił się Covid-19 – G. Soros.

Roman Boryczko,

styczeń 2022

(Visited 23 times, 1 visits today)

One thought on “„Nie patrz w górę” – właśnie przegraliśmy, dzięki swojej próżności! (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*