Nazista Janusz Waluś – pozostaje tylko przeprosić za to, że zrodziła go polska ziemia! (5)
Numer C1 – Nelson Mandela, oczywiście to nazwisko było mi znane. Numer B4, Mac Maharaj, Chris Hani, B3; Pik Botha, B5; Richard Goldstone, B9. Clive Derby-Lewis powiedział mi, że skupimy się na wyeliminowaniu numeru 3, nazwiska Chris Hani. Wyraziłem gotowość i akceptację. Pan przewodniczący Chris Hani został wybrany ze względu na swoje stanowisko Pierwszego Sekretarza SACP oraz stanowisko, które piastował wcześniej w MK (lewicowo-populistyczna partia uMkhonto weSizwe – Partia Włóczni Narodu), a także ze względu na swoją pozycję i popularność, jaką cieszył się wśród bardziej radykalnych ludzi z ANC. Chcieliśmy powstrzymać komunistów przed dojściem do władzy, co naszym zdaniem było nieuniknione – doszli do władzy, jak pokazują fakty. I ostatecznie widzimy, że to powinno zjednoczyć całą prawicę i zmobilizować ją do dalszych zdecydowanych działań, akcji oporu. Absolutnie nigdy nie chciałem niczego zyskać z późniejszego zabójstwa, to nigdy nie było moim motywem. Jak wspomniałem wcześniej, udzielałem wsparcia finansowego CP i AWB, kiedy tylko mogłem, i nigdy nie odniosłem żadnych korzyści finansowych z politycznego punktu widzenia. Wszystko, co robiłem, robiłem, ponieważ wierzyłem w tę sprawę i nadal w nią wierzę. Podczas spotkania omawialiśmy rekonesans, jak mam przeprowadzić ten rekonesans domu pana Haniego. O ile pamiętam, powiedziałem mu, iż używam naklejek na numerach rejestracyjnych, aby je zamaskować. Oczywiście rozmawialiśmy i instrukcje dla mnie były bardzo jasne, że moje zadanie musi być wykonane w taki sposób, aby nikt, żadna inna osoba nie mogła być w to zaangażowana ani o niczym wiedzieć i nie była narażona na żadne niebezpieczeństwo. 6. kwietnia 1993 roku znów spotkaliśmy się z Derby-Lewisem. Dzwoniłem wcześniej do pana Derby-Lewisa, chciałem się tylko dowiedzieć o broni, którą miał mi dostarczyć. Po naszej rozmowie telefonicznej Clive zaprosił mnie na śniadanie i powiedział mi przez telefon, iż porozmawiamy, kiedy się zobaczymy. 6. kwietnia zjedliśmy razem śniadanie, rozmawiając o sprawach ogólnych. Po śniadaniu Clive zaprosił mnie, powiedział, że przeniesiemy się do gabinetu, do jego – nie wiem, jak opisać to biuro czy gabinet, gdzie po przeprowadzce do gabinetu Clive zamknął drzwi i nie pamiętam, skąd – nie pamiętam, skąd wyjął pistolet, który wciąż był w fabrycznym pudełku. O ile pamiętam, pudełko było w plastikowej żółtej torbie, a Clive pokazał mi też tłumik, do którego ten pistolet był już przygotowany. Trzeba było zdjąć koniec lufy, na końcu lufy była swego rodzaju nakrętka, trzeba było odkręcić tę nakrętkę, a następnie założyć tłumik na koniec lufy. Oprócz tego pistoletu Clive dał mi również trzy naboje kalibru 9 mm parabellum, specjalnie wykonane i dopasowane do pistoletu z tłumikiem. Ten pistolet był zupełnie nowy, typu Z88. Clive powiedział mi, że amunicja to amunicja prototypowa. Ma więcej amunicji tego typu i dostarczy mi ją następnego dnia.
X X X
Janusz Waluś: Przeprowadziłem rozpoznanie domu, ponieważ chciałem się upewnić co do rutynowych ruchów wokół domu, o ile mogłyby mieć miejsce, a także, aby opracować plan, plan dotyczący wykonania zamachu. Do rekonesansu użyłem auta Ford Laser, którym jeździłem w dniu zamachu. Myślę, nie jestem pewien, czy któregoś dnia nie pożyczyłem samochodu od brata. Podczas jednego z rekonesansów widziałem obok garażu domu pana Haniego auta BMW 525 i PWY 525T, których numery zanotowałem, myśląc, iż może to być jego samochód lub samochód, którym również jeździł pan Hani. Nie ustaliliśmy daty, wspomniano jedynie, że nie będzie to zły moment, aby to zrobić przed długim weekendem wielkanocnym. Święta Wielkanocne obchodzimy od niedzielnego śniadania. 10. kwietnia planowałem udać się do Johannesburga do ośrodka sportowego Stana Schmidta, gdzie trenowałem, a po tym treningu planowałem zbadać dom pana Haniego. Poszedłem, jak już wspomniałem, do tego Centrum Sportowego Schmidta, ale jeden z instruktorów poinformował mnie, iż tego dnia nie będzie szkolenia, bo nikogo tam nie będzie – więc skorzystałem z telefonu, telefonu publicznego w pokojach i zadzwoniłem do Clive’a, żeby dowiedzieć się, czy ma już dla mnie amunicję. Clive nadal nie miał tej amunicji i powiedział mi, że zadzwoni do mnie do domu trochę później. Więc wyszedłem z Centrum Sportowego i zatrzymałem się na Corlett Drive obok sklepu, o ile pamiętam Guns Exchange Shop, gdzie kupiłem 25 sztuk amunicji czeskiego pochodzenia, 9 mm parabellum i załadowałem swój pistolet, Z88, tą amunicją używając rękawiczek, skórzanych rękawiczek. Telefon do Clive’a w sprawie amunicji był formalnością, ponieważ po pierwszym wypróbowaniu pistoletu Z88 z użyciem tłumika z amunicją, specjalną amunicją, byłem pewien, że ilość gazów nie jest wystarczająca do załadowania pistoletu i dlatego pistolet powinien być ładowany po każdym ręcznym strzale. Nie działałoby to automatycznie. Nie wiedziałem, jak się zabezpieczyć – jakie są zabezpieczenia, dotyczące pana Haniego i wiedziałem, iż gdybym znalazł się w sytuacji, że niespodziewanie ochrona, osoby, które będą z nim – jeśli będę ograniczony tylko do jednego strzału po prostu nie mogę obliczyć takiego ryzyka. Wracając do sytuacji i wydarzeń z 10. kwietnia. Załadowałem pistolet tą amunicją, kupioną przeze mnie w Gun Exchange, mając na sobie rękawice, a następnie udałem się do Dawn Park, który planowałem jako kolejny rekonesans przed decydującym momentem. Chciałem też kupić nowe naklejki, ale sklep z narzędziami na Corlett był w tę sobotę zamknięty. Z tego powodu użyłem tylko srebrnoszarej taśmy klejącej, którą po prostu zamaskowałem moje poprzednie, dość charakterystyczne naklejki na zderzaku. Próbowałem nakleić numery, których używałem podczas poprzedniego rekonesansu, ale klej był tak suchy, że naklejki nie przykleiły się. Zaryzykowałem rekonesans bez zmiany numerów. W chwili, gdy przeprowadzałem rekonesans, gdy znalazłem się w pobliżu domu, obok domu pana Haniego, zauważyłem przy wjeździe do garażu Toyotę Corollę, której numer zapisałem, myśląc również, że może to być samochód pana Haniego. Chciałem wyjść z tą informacją z zamiarem powrotu wieczorem, gdy zobaczyłem mężczyznę, podobnego do pana Haniego, wychodzącego z domu i wsiadającego do samochodu. Wtedy zawróciłem i pojechałem za Toyotą, która zatrzymała się przed centrum handlowym Dawn Park. Zatrzymałem się w pewnej odległości i obserwowałem mężczyznę, który wysiadł z samochodu. Wtedy rozpoznałem, że to na pewno pan Chris Hani. Pan Chris Hani wszedł do supermarketu i po kilku minutach wrócił z gazetą. Wtedy zdecydowałem, iż to może być najlepsza okazja, najlepsza okazja do wykonania mojego zadania i że ta okazja nigdy się nie powtórzy. Zdecydowałem się nie robić tego w centrum handlowym Dawn Park, ponieważ parking był dość zatłoczony, było tam mnóstwo ludzi, więc poczekałem, aż pan Hani wsiądzie do samochodu, a kiedy byłem pewien, iż zmierza w stronę swojego domu, wybrałem inną drogę, inną drogę do jego domu, żeby nie jechać za nim cały czas. Kiedy pan Hani – byłem już praktycznie na tej ulicy, zanim pojawił się tam pan Chris Hani. Kiedy pan Hani wysiadł z samochodu, schowałem pistolet Z88, schowałem go za paskiem spodni, z tyłu ciała, wysiadłem z samochodu, widząc, że pan Hani nadchodzi, odsuwa się od samochodu, nie chciałem strzelać mu w plecy. Zawołałem „Panie Hani”. Kiedy pan Hani się odwrócił, wyjąłem pistolet zza pasa i strzeliłem pierwszy raz w postać pana Haniego. Po tym, jak pan Hani się odwrócił – tam, gdzie stał, kiedy upadł podczas tego obrotu, strzeliłem drugi raz w jego głowę. Kiedy upadł na ziemię, strzeliłem dwa razy za jego ucho, po czym wsiadłem do samochodu i odszedłem, starając się zrobić to szybko, ale bez oddawania strzałów – żeby ktoś zauważył, że się spieszę. Kiedy jechałem do Boksburga, minął mnie samochód, Nissan Sentra, biały Nissan i w tym samochodzie zobaczyłem dwóch lub trzech policjantów w niebieskich mundurach, raczej dwóch niż trzech, ale nie pamiętam tego na sto procent. Ten samochód mnie minął i podejrzewałem, iż to policjanci, ale kiedy minęli mnie z dość dużą prędkością, jechali do Boksburga, zrozumiałem to jako znak, że jestem uratowany i mogę bezpiecznie jechać w kierunku Boksburga. Kiedy wjeżdżałem do Boksburga, w pewnym momencie robot blokował ruch uliczny, przez co biały Nissan Sentra znów był za mną. Potem podjechał obok mnie i jeden z policjantów pokazał mi, iż muszę skręcić na pobocze. Powiedziałem im, że po prostu wyprzedzę robota, a potem przesunę się trochę dalej, gdzie będzie lepsze miejsce do zatrzymania samochodu, i tak zrobiłem. Po prostu wciąż myślałem, iż uda mi się uniknąć sytuacji, w której znalazłem się później. Myślałem, że nic się nie stanie, iż po prostu chcą ze mną porozmawiać, w każdej innej sprawie i zareagowałem dość spokojnie i prosto. Nie chciałem okazywać zdenerwowania. Jeden z policjantów zapytał mnie, czy posiadam broń palną. Tak, powiedziałem, że tak. Kiedy poprosił mnie, żebym mu pokazał tę broń, otworzyłem futerał, w którym miałem swój oficjalny nabój CZ 9 mm. Policjant spojrzał na ten nabój, otworzył pistolet i powąchał komorę nabojową i w tym momencie wiedziałem, wiedziałem już, iż mój czas jest policzony. Wciąż miałem nadzieję, że podczas przeszukania pistolet Z88 zostanie przeoczony, poszukiwania będą powierzchowne, ale policja go znalazła, ten pistolet Z88 znaleziono najprawdopodobniej w mojej torbie sportowej, o ile pamiętam, schowałem go tam po zamachu. Nie pamiętam dokładnie i szczegółowo, bo byłem zszokowany. Po znalezieniu pistoletu zostałem aresztowany i zabrany do wydziału zabójstw i rozbojów w Boksburgu. (Cdn.)
Roman Boryczko,
grudzień 2025

