Medialny urok zła

Święty Kohelet odnosi się do filozofii św. Abrahama Patriarchy w swojej księdze, zamieszczonej w kanonie biblijnym, podważając założenia intelektualnego automatyzmu, według którego oparty na zasadzie redystrybucji  porządek religijno – moralny życia ludzkiego partycypuje w trwałości porządku świata natury, zyskując w ten sposób celowość i szanse powodzenia. Nie podważa, ale rozważa.

Wszystko jest marnością, jeśli nie żyje się zgodnie z naturą, czyli z BOGIEM – stwierdza św. Kohelet po przeprowadzonych przez siebie badaniach nad ludzkim losem. Marność w jego ujęciu ma różne odcienie. Hebel oznacza powiew wiatru, marność, bezskuteczne, zwodnicze, oszukańcze rzeczy, działania, obiecanki, nie wspominając o propagandzie i różnych formach manipulacji. Hebel oznacza to, co jest oferowane człowiekowi. To są bożki, czyli ludzkie żądze, które sprawiają, że człowiek staje się fragmentaryczny, z czym walczył przez całe życie Henryk Elzenberg, zarówno w okresie międzywojennym jak i w okresie PRL-u. Druga wojna światowa w pełni udowodniła, czym się kończy fragmentaryzacja człowieka. Konrad Górski tak scharakteryzował to niebezpieczne zjawisko: Rozparcelowano ducha ludzkiego na szereg niezależnych dziedzin, rzekomo mających swe własne cele, aby uczynić owe pozornie niezawisłe państwa igraszką nieujarzmionych żywiołów ludzkiej  natury (K. Górski, Rozważania teoretyczne. Literatura Muzyka Teatr, RW KUL, Lublin 1984, s. 117).

Hebel zatem oznacza czcicieli złudnych nicości, rzecz, hasło, mit czy bezużyteczną ideę, zwodniczą, posiadającej  pozory prawdziwości lub użyteczności, które w rzeczywistości są fałszem, złudą. Święty Kohelet używa drugiego terminu – ruah – w dwóch zasadniczych znaczeniach: jako myśl  ludzka oraz jako wola, postawa i działanie człowieka. Świat wewnętrzny człowieka fragmentarycznego, opanowanego przez media, wręcz usidlonego w jego lenistwie, głupocie, a tym samym łatwowierności, naiwności, jest plątaniną absurdalnych sprzeczności złożonych emocji i uczuć. Nie panuje nad sobą, dziczeje, stając się fanatykiem. To jest bardzo niebezpieczny proces.

Człowiek pokawałkowany, utrzymywany jest w stanie niewolnictwa za pomocą medialnej propagandy i pełnych półek sklepowych z kolorowymi śmieciami.  Nam chodzi o serwowane śmieci medialne przez mass-manipulatory w sferze myśli, pamięci, wyobrażeń, pragnień i dążeń. Czynniki te kolonizują mózg człowieka, który stając się zniewolonym, powoduje otępiałość oraz zamknięcie na wartości duchowe: Miłości, Dobra, Prawdy i Piękna. Wszystko jest sprostytuowane, każda dziedzina ludzkiego życia, wszystko jest bezsensem, co jest prawidłowością w nihilizmie, panującym w satrapiach północnoatlantyckich.

 Nie ma wolności bez panowania nad rozbieganymi myślami, co nie jest możliwe bez ich uporządkowania, a to wymaga pracy nad sobą w ciszy. Problem polega też na tym, że człowiek zniewolony przez mass-manipulatory nie posiada popędu samozachowawczego, stąd tak liczne samobójstwa w świecie dzikich ludzi, zaślepionych techniką. Problem wciąż narasta do monstrualnych granic w satrapiach cywilizacji atlantyckiej, a także w cywilizacji chińskiej. W Japonii ten problem urasta do rangi klęski narodowej.

Totalitarna, zdecydowana i szybka transformacja niewolników z demokratycznych satrapii północnoatlantyckich przez media powoduje, że niewolnik nie posiada świadomości swej całkowitej zależności od totalitarnego systemu satrapii  demokratycznej. Środki przekazu manipulacyjnego tworzą konflikty, a te jeszcze poważniejsze napięcia aż do unicestwienia cywilizacji atlantyckiej. Właściciele mass- manipulatorów mają pełną świadomość swojej potęgi, wynikającej z siły oddziaływania na zniewolone umysły. Wyjątkowa moc mediów elektronicznych polega na kształtowaniu treści ludzkich wyobrażeń, które determinują ludzkie zachowania i poglądy. Prywatny interes właścicieli wyznacza ideologiczną formułę według, której preparują serwowane niewolnikom treści. Pokawałkowany pozer, myślący obrazami wizyjnymi nie jest w stanie zmierzyć się z faktami, bowiem nie jest w stanie uwolnić się od czarującej go siły propagandy, utrzymującej niewolników w narcystycznym zamroczeniu i totalnej głupocie.

Na początku jest tylko niby niewinny wybór zła, które systematycznie wabi, kokietuje, drąży i przyciąga człowieka. Zło jest destrukcyjną marnością, kolorowo opakowaną z dozą urojonej niepewności i pseudo tajemniczości. Wybór zła wypływa z bezmyślności, czyli dobrowolnej głupoty, ignorancji i lenistwa człowieka, który nie chce tego dostrzegać w swoim życiu, a nawet za propagandą ideologiczną – niektórzy przewrotnie przyjmują zło za dobro. Zło to grzech. Ludzie popełniając grzech, osuwając się w ruinę, atakowani ze wszystkich stron przez śmiertelną chorobę. Dlatego nie postrzegają rzeczywistości, tylko propagandowe rojenia i fantazmaty, co dobrze ilustruje totalitarna propaganda antyrosyjska czy pandemiczna w satrapiach północnoatlantyckich.

Wyjątkowa moc mediów elektronicznych, polega na kształtowaniu treści ludzkich wyobrażeń, przez co determinują ludzkie zachowania i poglądy. Twierdzenia ideologów wszelkiej maści, że medium jest przekazem, to oczywista brednia propagandowa, która w demokratycznych satrapiach północnoatlantyckich jest jednym z głównych mitów reżimowych. Obfite wyniki badań wskazują na potężną i podświadomą erozję naszej kultury, będącej następstwem indoktrynacji lewej półkuli mózgu, dokonywanej przez ekran we wszelkich jego odmianach: komputer, video, telewizja, gry komputerowe, kino etc. Przestrzeń wizualna wynika z dominacji lewej półkuli w masowej kulturze reżimowej, tworzonej przez korporacje. Cywilizacja atlantycka pogrążyła się w otchłani alfabetu fonetycznego, przez co stłumiła aktywność twórczą. Ten zaawansowany proces jest widoczny dla każdego zdroworozsądkowego człowieka.

Tego, co jest prawdziwe, nie są w stanie poznać masy, ponieważ zarówno nie chcą, jak i niczego w tym kierunku nie czynią, są bowiem zainfekowane śmiertelną trucizną propagandowej siatki pojęć.  Dlatego Cicero nie wahał się powiedzieć, że actio jest mową ciała i zauważa przy tym, że szczególnie wrażliwi na nią – jako na wyraz przeżyć najbardziej bezpośredni, są ludzie mało wykształceni, pospólstwo i barbarzyńcy (Cicero, De oratore, III. cap. 59: „Est enim actio quasi sermo corporis”). Nic się nie zmieniło. Hannibal ad portas!

 

Andrzej Filus

(Visited 29 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*