Manifest losowy (Wyższa forma reprezentacji politycznej) (7)
Jeśli chodzi o błędne przedstawienie, wynikające z obawy, że niektóre obszary geograficzne zostaną zmarginalizowane w systemie losowym z powodu niedoboru ludności, mam dwie odpowiedzi na tę krytykę. Po pierwsze, gdyby rozkład geograficzny był stosowany jako kryterium legalnego wyboru członków Zgromadzenia Ludowego przez losowanie, wówczas ci przedstawiciele mieliby elektorat – interes – któremu byliby zobowiązani i którego mogliby bronić, a cała idea systemu losowego, który proponuję, polega na tym, iż wszyscy przedstawiciele wyrzekają się JAKIEGOKOLWIEK elektoratu, przed którym czują, że muszą odpowiadać lub go udobruchać. Chcę mężów stanu i żon stanu, którzy mają na myśli to, co leży w najlepszym interesie narodu jako całości, a nie ograniczonych polityków, którzy czują się zobowiązani wobec konkretnego, często bogatego, elektoratu.
To prawda, iż obszary wiejskie będą miały mniejszą – ale proporcjonalną – reprezentację w Zgromadzeniu Ludowym, ale wynika to tylko z charakteru demografii Stanów Zjednoczonych jako całości. Ponieważ przedstawiciele dużych obszarów miejskich, podobnie, nie byliby związani z lokalnym okręgiem wyborczym, powinni głosować również w interesie całego kraju i właśnie do tego będą usilnie zachęcani – wręcz zobowiązani. W końcu nie będą ubiegać się o reelekcję, więc nie muszą udobruchać ani zabiegać o względy aktywisty i wpływowej bazy politycznej w swoim okręgu. Muszą jedynie zdecydować, co jest słuszne – kropka, wykrzyknik, koniec historii!!!
Jeśli chodzi o obawy, że w konkretnym losowaniu nie wybierze się dokładnie 50% kobiet lub dokładnie 13% Afroamerykanów itd., taka jest natura losowania. Absolutnie precyzyjne odsetki poszczególnych grup w populacji nie zawsze będą absolutnie, dokładnie i precyzyjnie odzwierciedlone w składzie przedstawicieli wybranych do Zgromadzenia Ludowego, a to nawiązuje do Głównej Dyrektywy zgromadzenia wybieranego losowo, a mianowicie, iż przedstawiciele po prostu nie mają ani nie czują się zobowiązani wobec okręgów wyborczych, czy też rasowych, religijnych, etnicznych, seksualnych, geograficznych… itd. Jedynym kryterium, które mogłoby zasadnie unieważnić losowanie, byłoby, gdyby skład przedstawicieli nie odzwierciedlał dokładnie, plus minus 5%, podziału finansowego (tj. dochodów i majątku) całej populacji. Biedni są systematycznie pozbawiani praw i marginalizowani w obecnym systemie politycznym. Posiadanie wyłącznie finansowego bodźca, unieważniającego wybór przedstawicieli w drodze losowania gwarantuje, że zgubny, korumpujący wpływ bogactwa nie umożliwi nowej elicie finansowej odrodzenia się z popiołów starego, umierającego politycznego krypto-establishmentu i negatywnego wpływania na nowo utworzone uniwersalistyczne Zgromadzenie Ludowe.
Jak mówi Thoreau w O obowiązku obywatelskiego nieposłuszeństwa, powinniśmy stracić nadzieję na rząd, który mamy, ponieważ ludzie wierzą, iż mogą wybierać tylko między dwoma kandydatami, popierającymi establishment. Naród powinien naprawdę stracić nadzieję na łatwowiernych i pozbawionych kręgosłupa wyborców, którzy w swojej karygodnej i leniwej ignorancji ślepo legitymizują nielegalny system, akceptując oprawę wyborów jako wybór jedynie między dwoma kandydatami partii establishmentu. Thoreau następnie retorycznie pyta: „Ilu prawdziwych mężczyzn mamy na 1000 mil kwadratowych tego kraju?”. I udziela nam odpowiedzi: „Prawie jednego!”. Oby Thoreau się mylił!
Niekompetencja
Rzekomo niektórzy przedstawiciele wybrani w drodze losowania będą niekompetentni, co sprawi, że Zgromadzenie Ludowe stanie się nieskuteczne. Zamiast tego, jak argumentuje się, w obecnym systemie politycznym nominacje na stanowiska wykonawcze i sędziowskie są weryfikowane przez Kongres, a tylko osoby o odpowiednich kwalifikacjach przechodzą przez przesłuchania kongresowe i są następnie zatwierdzane do pełnienia funkcji. Oczywiście, to absurd.
Po pierwsze, obecny republikański system rządów jest pełen niekompetentnych kongresmenów i senatorów, którzy rzadko kiedy czytają, a co dopiero analizują projekty ustaw, nad którymi głosują; są zbyt zajęci na pozyskiwanie funduszy na kolejną reelekcję, poświęcając na to połowę swojego czasu. Ponadto, polityka jest ważniejsza od kwalifikacji, jeśli chodzi o nominacje na stanowiska wykonawcze lub sędziowskie. To nie najlepsi kandydaci są nominowani, lecz osoby, które będą faworyzować partię rządzącą, jaka ich nominowała. Najlepszym tego dowodem są niemal powszechne głosy partyjne w sprawie nominacji do Sądu Najwyższego. Gdyby do sprawdzenia przez Kongres zostali przedstawieni najlepsi, bezstronni, rozważni i niezależni kandydaci, nie powinniśmy oczekiwać ścisłego podziału na partie wśród osób, decydujących o nominacji, lecz wręcz przeciwnie; powinniśmy spodziewać się heterodoksji opinii, co zdarza się niezwykle rzadko.
Weźmy jeszcze jeden przykład – stanowiska ambasadorów. Powszechnie wiadomo, że stanowiska ambasadorów są często przyznawane hojnym darczyńcom kampanii wyborczych w USA, a nie osobom posiadającym niezbędną znajomość języka lub umiejętności językowe, niezbędne do dobrego wykonywania obowiązków w danym państwie. To musi się skończyć.
Co więcej, nasi rzekomo „kompetentni” kongresmeni przystali na nielegalne, niemoralne, nieuzasadnione, kontrproduktywne i bezsensowne inwazje na Afganistan i Irak, inwazje, które kosztowały Stany Zjednoczone tysiące ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy, a także biliony dolarów – dolary, które można by lepiej wydać gdzie indziej, na przykład na zapewnienie wszystkim Amerykanom krajowej opieki zdrowotnej, a emerytom prawdziwie godziwych miesięcznych emerytur z Ubezpieczeń Społecznych. (Zapomnijcie na razie o milionach Afgańczyków i Irakijczyków, których zabiliśmy lub wysiedliliśmy w wyniku tych głupich, niemoralnych i kontrproduktywnych kampanii!). Nazwanie tych przedstawicieli „niekompetentnymi” byłoby wyświadczeniem im przysługi. Zamiast tego powinni zostać osądzeni za świadomą i umyślną zdradę stanu przeciwko społeczeństwu amerykańskiemu, a po skazaniu odbyć karę długoletniego więzienia. Ale do którego sądu wnieść oskarżenie o zdradę stanu przeciwko całej nielegalnie rządzącej klasie politycznej? Proszę daj mi znać. Tak, niektórzy przedstawiciele w Zgromadzeniu Ludowym będą bardziej kompetentni od innych, ale zaakceptuję tę możliwą mniejszość niekompetentnych od obecnie tak zwanych „kompetentnych” [sic!] rozrzutnych, skorumpowanych, podlizujących się, najemnych, kolaborujących, ludobójczych podżegaczy wojennych, którzy teraz zasiadają u władzy!!! (Cdn.)
Vaughn Klingenberg, filozof
Tłum. Andrzej Filus

