Kto ma pieniądze, ten ma możliwości…

 

 

 

 

 

 

 

Kontrkultura, od kiedy zacząłem się nią interesować, zawsze okoniem stała wobec tematu pieniędzy, zysków i zasobności ekonomicznej jednostki. Fantasmagorie anarchistów o „nowym, lepszym świecie” owszem spełniły się – lecz tylko dla nielicznych: najbardziej pracowitych, wykształconych i ideologicznie sfanatyzowanych do odejścia z tego, znanego im, świata. W Polsce odejść można jedynie w dzikie rejony Bieszczadów czy inne górskie pustelnie. Zachód daje większe możliwości wycofania się z miasta na autonomiczne farmy, z ich wizją szczęścia wspólnego, stworzone na podobieństwo żydowskich kibuców.Dlaczego pieniądze są złe? Czy ich posiadanie ma zawsze negatywne konotacje? Zespół Dezerter, ikona polskiego punka, po dziś dzień twierdzi, że ich przekaz ma taką samą siłę rażenia. Mają niemal 50., nie odwiedzają już squatów i innych (a ostatnich) redut kontrkultury. Bywają za to na różnych Woodstockach, juwenaliach i reaktywowanych Jarocinach – śpiąc w hotelach, jedząc pączki z catteringu i licząc okrągłe sumki za swoje sety. Ich widownia to i nastolatki i wykształciuchy z korporacji, ludzie, jeżdżący na co dzień mercedesami, podśpiewujący: „…jeśli chcesz zmieniać świat, to nie zapomnij zacząć od siebie”. Czy mam ich krytykować, że odeszli od kanonu buntu no future, czy może szanować, iż jeszcze grają? Mam trzecią drogę – po prostu już ich nie słucham.

Dlaczego poruszam temat pieniędzy? Otóż często przebywamy z osobami, kształtującymi nasz światopogląd, a potem dowiadujemy się, że ten pan w sterylnie białej koszuli jako celebryta na warszawskich salonach był naszym mentorem… Dlaczego kontrkultura nigdy nie wypracowała niezależności ekonomicznej? Często wśród załogantów zdarzali się ludzie majętni, którzy przynajmniej w latach 90. z racji umiejętności czy pieniędzy rodziców otwierali firmy. Czemu nie zatrudniali swoich kumpli czy kolegów z tego samego kółka politycznego? Przecież Świadkowie Jehowy jako religijna subkultura takim działaniem wygrali swój finansowy spokój. Gdy brat w wierze traci pracę – gmina pomaga mu finansowo a pozostali szukają etatu – wszystko bez udziału państwa. Zaradni ruszają na podbój rynku i… zatrudniają współwyznawców. Gdy budują bożnicę, przybywa kilkuset do kilku tysięcy wolontariuszy i wznoszą ją społecznie, non profit. Liczy się dobro wspólne i efektywność na polu zdobywania wiernych i zasobności członków wspólnoty, którzy dają daninę z wypłat. Czemu tak piękna idea, jak anarchizm poszła o krok za daleko, przyszłość upatrując w utopii, powrocie do prymitywizmu czy ascezy, a nie odwróceniu karty i alternatywy ekonomiczno-wspólnotowej dla kapitalistycznego porządku?

Janusz Korwin-Mikke, statystyczny outsider a internetowy demagog, prowadzi niestrudzenie swa wolnorynkową krucjatę. Tym razem zaostrzył kurs. Albo jego program: zero państwa i biurokracji oraz więzienia dla polityków wygra, albo przyjdą narodowcy i „po prostu ich rozszarpią na ulicach na strzępy”. Piewców zmian jest więcej – także Kukiz ze swą demokracją oddolną (jednomandatowe okręgi wyborcze, dające na zawsze władzę tym z pieniędzmi, którzy najlepiej umieją wizerunek poczciwego polityka sprzedać. Są też i związkowcy od Dudy, chcący więcej dla… siebie.

Dziś jest za późno, by roztrząsać błędy i wypaczenia. Kontrkultura albo uzyska realną siłę ekonomiczno-ideologiczno-społecznego rażenia (jak zieloni w Niemczech) jako ruch lub partia, wpływająca na bieg wydarzeń, albo nastąpi jeszcze szybszy proces marginalizacji ethosu wolnościowego.

Nacjonaliści uczą się na cudzych błędach. Oprócz parad do Ruchu Narodowego jak muchy przylgnął mundurowy postkomunistyczny beton i skansenowi ideolodzy, ale też i… pieniądze!

Tylko RAZEM!!!

 

(Awangarda)

Lipiec 2013

(Visited 9 times, 1 visits today)

One thought on “Kto ma pieniądze, ten ma możliwości…

  • 29/07/13 o 17:20
    Permalink

    Cóż za lewacki bełkot! W Związku Radzieckim dobrze stwierdzili, że tej ideologii na trzeźwo nie da się zrozumieć!
    Że co? Kapitalizm to zniewolenie? Od kiedy prawo do decydowania o własnej wolności i własności
    jest zniewoleniem?
    Kibuce są dobre? To dlaczego w Izraelu umierają śmiercią naturalną, bo młodym nie podoba się ten komunizm, wolą kapitalizm. W Warszawie „złote”dzieci swoich rodziców tworzą kibuc, ale na krzywdzie ludzkiej! http://www.wykop.pl/ramka/1588659/warszawa-lokatorzy-eksmitowani-a-lokal-nieodplatnie-przekazany-zydom/ Tak wygląda komunizm w praktyce- Kambodża pod rządami Pol-Pota, Chiny pod rządami Mao, Wielki Głód na Ukrainie, Kuba pod rządami Castro, o obozach pracy, czy koncentracyjnych nie wspominając. Więcej o tym w „Czarnej Księdze Komunizmu”.
    Tu dotkniemy, tylko powierzchownie kolejnej prawdy o socjalizmie czy komunizmie: żeby zabrać tym co dorobili
    się ciężką pracą (dla przestępców są sądy) i dać tym co wolą żyć z zasiłków państwo musi posłużyć się aparatem represji. Czyli komunizm i socjalizm nie mogą funkcjonować bez aparatu represji!
    Namawianie ludzi do życia w komunach jest namawianiem do cofnięcia się społeczeństw w rozwoju do czasów wspólnot pierwotnych! Jak ktoś się bardzo upiera to jego prawo, ale nie ma prawa zmuszać do tego innych!
    JK-M, Przemysław Wipler, Krzysztof Bosak i inni mają coraz więcej zwolenników wśród ludzi którzy dostrzegają, że lewackie idee to Ideologia Zła. A jedyną opcją są wolność i własność indywidualne, czyli wolny rynek i kapitalizm!
    Co do sztuki, to historia pokazuje, że najlepiej się rozwijała gdy twórcy mieli prywatny mecenat, a nie państwową komunę!
    Aj ja myślałem, że kontrkultura powstała jako sprzeciw wobec państwowej reglamentacji: kto może być artystą, a kto nie. Kto może być twórcą, jak artyści mają tworzyć, co tworzyć, według jakich schematów. I czy ma zarabiać czy nie. Czyli przeciw ograniczeniu wolności twórcy. Bo to twórca ma decydować czy chce żyć dla sztuki, czy ze sztuki. Ale jedno drugiego nie wyklucza!
    P.s. pisane w skrócie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*