Jak POPiS-owo rozegrano polskich rolników (3)

X X X

12. grudnia 2017 roku w internetowym wydaniu businessinsider.com.pl ukazał się tekst: Jak z pomocą środków unijnych zmieniła się polska wieś? Środowiska biznesowe w roku 2017 widziały tylko same korzyści i pozytywy! „Dla polskiego rolnictwa lata obecności w UE (2004-2017) można z pewnością uznać za najlepszy okres od początku transformacji ustrojowej. Rolnicy oraz mieszkańcy wsi korzystają przede wszystkim w ramach różnych instrumentów Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) oraz Polityki Spójności. W przypadku WPR najistotniejszym programem dla obszarów wiejskich był Program Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW), który polegał przede wszystkim na wspieraniu działalności rolniczej na obszarach o niekorzystnych warunkach gospodarowania.

W latach 2007-2013, czyli ze środków przyznanych Polsce z pierwszej perspektywy budżetowej UE, zmodernizowano 43 tys. gospodarstw rolnych, zalesiono 32 tys. hektarów, wybudowano ponad 15 tys. km sieci kanalizacyjnych i wodociągowych, ponadto wybudowano ponad 420 oczyszczalni ścieków. Z PROW przeprowadzono również ponad 8 tys. szkoleń dla rodników i posiadaczy lasów. W przypadku projektów z dofinansowaniem unijnym, dotyczących doradztwa i kształcenia zawodowego rolników, na wkład własny można otrzymać pożyczkę z Banku Gospodarstwa Krajowego. 23 tys. młodych rolników dostało z UE zachętę, by nie emigrowali za chlebem do miast, dofinasowanie bezzwrotne młodych rolników, rozpoczynających samodzielne gospodarowanie (75 tys. zł). Młodzi rolnicy oprócz bezzwrotnych dotacji mogą liczyć również na unijne szkolenia oraz doradztwo. Polscy rolnicy dosyć sprawnie pokonali bariery UE i wysokie wymogi jakości dla  produktów spożywczych, co zwiększyło konkurencyjność polskich produktów i wartość eksportu.

Przed wstąpieniem do Unii Europejskiej było jasne, że duża większość polskich państwowych zakładów przemysłu spożywczego nie będzie spełniać unijnych wymogów higienicznych i norm weterynaryjnych. Dzięki wynegocjowaniu „okresu przejściowego” na dostosowanie się do wyśrubowanych norm, do 2012 r. spośród 500 zakładów przetwórstwa spożywczego zamknięto aż 80, do tego 18  uległo przeklasyfikowaniu.

10 lat obecności Polski w UE przyniosło przede wszystkim zmianę postrzegania polskiej wsi. W latach 90. obszary te powszechnie kojarzono z zacofaniem, brakiem odpowiedniej infrastruktury oraz ciężką pracą. UE konkretnie sypnęła groszem. W latach 2007-2013 było to  26,9 mld euro. Na lata 2014-2020 przewidziano 28,5 mld euro (118,8 mld zł). „Według dwóch Powszechnych Spisów Rolnych z lat 2002 oraz 2010 w Polsce, aż o 34% wzrosła liczba gospodarstw o powierzchni 50 ha i więcej. Natomiast o ile nie zmieniła się liczba gospodarstw średnich (20-50 ha), o tyle aż o 25% zmniejszyła się liczba gospodarstw małych (0-5 ha). Pokazuje to, że w naszym kraju wzrasta zdecydowanie liczba gospodarstw o dużo większym potencjale produkcyjnym”.

Polscy rolnicy dla UE są mało atrakcyjni bo rozdrobnieni, za to bardzo łatwo ich rozgrywać i najpewniej jeszcze łatwiej przejąć i zniszczyć. „Liczba ludzi pracujących w Polsce w rolnictwie to 11,5% ogółu zatrudnionych. Jest to jeden z najwyższych wskaźników w krajach UE. We Francji, uważanej za kraj równie „rolniczy”, co Polska, wynosi on 7,5%. Charakterystyczną cechą polskiego rolnictwa jest przede wszystkim jego bardzo duże rozdrobnienie, zaledwie 30% gospodarstw można uznać za obszarowo duże (powyżej 50 ha). O ile w Polsce rolników jest wielu, o tyle polskie użytki rolne to niespełna 9% wszystkich w UE. Największym odsetkiem ziemi rolnej mogą się pochwalić za to właśnie Francuzi, którzy mają ich ponad 16%. W przypadku rolników wielkość gospodarstwa jest czynnikiem istotnym. Biorąc pod uwagę pozyskiwanie przez nich dopłat bezpośrednich, większe otrzyma ten, który posiada większe gospodarstwo”.

„Dzięki obecności Polski w Unii Europejskiej na polskiej wsi przede wszystkim zauważalnie poprawił się standard życia. Dzięki dopłatom bezpośrednim i możliwości korzystania z dotacji w ramach programów operacyjnych, zwiększyła się aktywność inwestycyjna rolników, stąd polskie gospodarstwa rolne są już znacznie lepiej wyposażone technicznie. Zmniejszyła się dysproporcja pomiędzy obszarami wiejskimi i miejskimi. Podobnie zmniejszyła się dysproporcja dochodów rolników oraz innych grup zawodowych”.

W roku 2017 wszystko wyglądało pięknie. Wypatrując przyszłości polski rolnik wiedział, że będzie naprawdę zamożnym człowiekiem, ponieważ już wtedy o 50% wzrosła realna wartość produkcji rolnej. Wysokie ceny na skupach ze sprzedaży płodów rolnych, duży wolumen produkcji. UE miała w latach  2014-2020 promować pozarolniczą przedsiębiorczość na obszarach wiejskich oraz wzmacniała rozwój infrastruktury dla szerokopasmowego Internetu. Istotnym elementem ma być również rozwój odnawialnych źródeł energii oraz infrastruktury energetycznej. Unia miała również wspierać transfer wiedzy, innowacje oraz doradztwo dla rolników.

Celem ma być również rozwój większej współpracy i kooperacji w sektorze rolnictwa ekologicznego. I raptem dziwnym zrządzeniem losu lata 2023/2024 były jakąś katastrofą… Większość produktów rolniczych drastycznie taniała. Rolnicy cierpieli przez nieudolne rządy PiS-u. „Rolnik nie zarabia nic, dobrze jeśli wyjdzie na zero i nie musi dokładać do interesu. Nie ma żadnej polityki rolnej. W ostatnich wyborach wieś w dużej części uwierzyła w obietnice PiS-u. Dziś już rolnicy widzą, że to był błąd”. Rolnicy mówią już nie tylko o kryzysie zbożowym, ale i o niekontrolowanym imporcie z Ukrainy drobiu, jaj, mleka, miodu, owoców miękkich. O zanieczyszczeniach wojennych zubożonym uranem wszyscy mówią tylko szeptem. Na rynku trzody chlewnej sytuacja jest coraz gorsza. Rolnicy mówią o cenowej katastrofie. (Cdn.)

Roman Boryczko,

luty 2024

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*