Gospodarka i politykaPolecane

Izraelska „wojna do gołej ziemi” może doprowadzić do rozpadu Stany Zjednoczone (2)

Cały świat dostrzega główne wnioski, płynące z wojny z Iranem: po pierwsze, zachodnia postawa obronna jest równie przestarzała jak dront dodo. Establishment zasnął, wierząc, że coraz większe miliardy dolarów, inwestowane w kompleks militarno-przemysłowy, dadzą USA przewagę militarną, która, co jest kluczowe, będzie również zabezpieczeniem hegemonii dolara, pozwalając na drukowanie coraz większych ilości pieniędzy na broń, która ma stać na straży jego panowania na świecie.

W praktyce jednak doprowadziło to do ogromnej korupcji korporacyjnej i funkcjonalnie słabego, a jednocześnie niezwykle drogiego uzbrojenia.

Oczywiście, są to konie do wyścigu – ale w starciu z bardziej rewolucyjnymi przeciwnikami, to właśnie oni przechytrzają zachodnie mocarstwa pod względem innowacji i manewrów. Wszyscy to obserwują i już się do tego dostosowują.

Chiny widzą, jak małe, sprawne irańskie jednostki marynarki wojennej okrążają duże, ociężałe okręty Marynarki Wojennej USA. Naturalnie, wnioski z tego wyciągniemy na Tajwanie, jeśli Stany Zjednoczone zechcą wywrzeć presję morską na Chiny w kontekście Tajwanu.
Również Rosja dostrzeże, jak starannie stopniowana i selektywnie ukierunkowana ofensywa rakietowa pozwoliła Iranowi odstraszyć Izrael. Moskwa prawdopodobnie będzie myśleć w tych kategoriach o pociskach brytyjskiego, francuskiego i niemieckiego pochodzenia, które uderzały głęboko w Rosję, wykorzystując jednocześnie przestrzeń powietrzną i wywiad NATO.

Przyspieszająca globalna percepcja upadku USA wynika jednak z czegoś więcej niż tylko z braku dostosowania się do asymetrycznej wojny Iranu. Bardziej znaczące niż poczucie dysonansu poznawczego, panujące w Białym Domu, jest przekonanie, iż Trump jest pełnoprawnym partnerem Izraela w jego grabieżach na Bliskim Wschodzie.

Stany Zjednoczone przekazały Izraelowi tę samą doktrynę dominacji w wojnie powietrznej, opartą na ultra-kosztownych amerykańskich samolotach, które miały dać Izraelowi „jakościową przewagę” w utrzymaniu regionalnej hegemonii. Porażka Izraela w Iranie, jego chwiejny konflikt z Hezbollahem i niedokończona wojna w Strefie Gazy świadczą o porażce tego podejścia, a nie o jego sukcesie.

Warto zauważyć, że przed izraelskim zwrotem w stronę amerykańskiej „metody wojny”, doktryna obronna Ben Guriona, założyciela państwa izraelskiego i jego pierwszego premiera, była inna.

Ben Gurion podkreślał, iż Izrael jest geograficznie małym państwem; z niewielką liczbą ludności i ograniczonymi zasobami gospodarczymi. W takich okolicznościach nie byłby w stanie pozwolić sobie na dużą, stałą armię zawodową. Potrzebowałby małej armii zawodowej, wspieranej w razie potrzeby przez liczną kadrę rezerwistów.

Ben Gurion oparł swoją argumentację na potrzebie posiadania przez Izrael, oprócz sił obronnych, silnej gospodarki, która zapewniłaby byt społeczności i państwu – co wzmacniało potrzebę posiadania niewielkiej armii. Przyjął również Clausewitzowskie stanowisko, że „wojna jest kontynuacją polityki innymi środkami”, a nie celem samym w sobie, lecz częścią gry politycznej.

W Izraelu jednak od 7. października 2023 roku, jak podkreślił izraelski strateg wojskowy, pułkownik Udi Evental, w serii wpisów – „związek między polityką a wojną odwrócił się o 180 stopni [od czasów Ben Guriona]”.

„Pokój zniknął z leksykonu i stał się określeniem słabości przed dniem wyborów. Premier i jego koalicja, każdy z własnych powodów, obstają przy swoim zdaniu w nadziei, iż Trump pozwoli im powrócić do wojny w Strefie Gazy, Libanie i Iranie, aby mogli kontynuować »atakowanie«, »niszczenie« i »miażdżenie«”.

„Próg paranoi został przekroczony 7. października”. Profesor Omer Bartov powiedział, iż „atak Hamasu, przedstawiany jako akt przypominający Holocaust… stopniowo [stał się] spoiwem, spajającym izraelskie społeczeństwo. Wydarzenie historyczne przekształciło się w bezpośrednie zagrożenie: Hamas to naziści. [A] krytykowanie [reakcji militarnej] Izraela jest antysemickie”.

Bartov argumentuje, że 7. października sprawił, iż Izraelczycy zrozumieli Holocaust nie tylko jako coś, co wydarzyło się w przeszłości, ale jako „coś, co zawsze jest na progu; że nastąpi kolejny Holocaust, jeśli [Izrael] nie stawi czoła każdemu zagrożeniu z całą siłą i nie zniszczy go u podstaw”.

Izraelski profesor Idan Landau wyjaśnia, że ​​przyjmując postawę „Wojny Permanentnej”,
…nie ma końca; Wróg to niezróżnicowana masa [różnych] Postaci Amalekitów. Ludobójstwo w Strefie Gazy ustanowiło szokujący nowy standard obojętności wobec ofiar cywilnych: wszystkie cele są kryminalizowane przez skojarzenie z waszym ulubionym Amalekitem (obecnie Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej), a my przestaliśmy zawracać sobie głowę uzasadnianiem tego skojarzenia faktami; deklarując to – czynimy to faktem.
W izraelskim myśleniu o bezpieczeństwie zawsze istniał ukryty nurt, dążący do rozszerzenia granic bezpieczeństwa Izraela. W dużej mierze podejście prewencyjne jest operacyjnym wyrazem tej koncepcji. W ten sposób w Izraelu wyłoniła się koalicja bezpieczeństwa i ideologii, która wykorzystuje narrację obronno-prewencyjną do realizacji mesjańskiego programu „Wielkiego Izraela” – wyjaśnia płk Evantal.

Ta szczera ocena obecnej polityki Izraela leży u podstaw większej katastrofy, przed którą stoi Ameryka – katastrofy, wykraczającej daleko poza utratę reputacji, spowodowaną nieudaną, chociaż świadomie podjętą wojną z Iranem.

Trump nawiązał bowiem współpracę i ściśle powiązał Stany Zjednoczone z ludobójczą i ostatecznie mesjańską, sformułowaną przez Izrael „drogą wojny”, mającą na celu zniszczenie Iranu i Ruchu Oporu oraz umocnienie ambicji izraelskiego rządu, by wysiedlić lub „zniszczyć u podstaw” rdzenną ludność. Jej realizacja budzi odrazę „większości ludzi na świecie”. To obrazuje głębszą chmurę, wiszącą nad globalną reputacją Ameryki. Trump ponosi odpowiedzialność. „Wojna permanentna” to forma zbrodni wojennej.

Netanjahu w ostatnich dniach powiedział w programie 60 Minutes, iż (permanentna) wojna się nie skończyła i musi trwać:

„Myślę, że [osiągnęliśmy] wiele, ale to nie koniec, ponieważ wciąż istnieje materiał jądrowy, wzbogacony uran, który trzeba wywieźć z Iranu. Wciąż istnieją ośrodki wzbogacania uranu, które należy zlikwidować, wciąż istnieją podmioty, które Iran wspiera, rakiety balistyczne, które wciąż chcą produkować. Teraz zdegradowaliśmy wiele z nich, ale wszystko to nadal istnieje i jest praca do wykonania.”

On się tym nie przejmuje.

Netanjahu nie przejmuje się konsekwencjami dla gospodarki USA (najwyraźniej Trump też nie), ani niestabilnością polityczną w USA, która może z tego wyniknąć. Nie przejmuje się też państwami Zatoki Perskiej, które ucierpią, a być może zostaną zniszczone, jeśli USA wznowią wojnę na masową skalę.

Zależy mu tylko na izraelskiej hegemonii (i swoim politycznym przetrwaniu) — nawet jeśli (nieżydowska) Ameryka zapłaci wysoką cenę za reputację i upadek gospodarczy.
Posty pułkownika Eventala stały się viralem w środowisku hebrajskojęzycznym. Evantal argumentuje, iż jedynym sposobem na uratowanie Izraela jest powrót do pierwotnej formuły Ben Guriona – Izrael musi żyć w swoich granicach i musi zrozumieć, że działania militarne powinny być uzupełnieniem poszukiwania rozwiązań politycznych.

Alastair Crooke

Tłum. AF

Alastair Crooke jest byłym brytyjskim dyplomatą, założycielem i dyrektorem Conflicts Forum z siedzibą w Bejrucie.

Źródło: Ron Paul Institute

(Visited 18 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *