InnePolecane

Iran jako strategiczna konieczność: przeciwnik, którego wszyscy potrzebują

Bejrut – Kwestia irańska nie jest już jedynie dwustronnym sporem między Tehranem a Washingtonem; stała się centralnym mechanizmem zarządzania równowagą sił w systemie międzynarodowym. Iran nie jest już oceniany wyłącznie na podstawie jego potencjału militarnego czy ambicji nuklearnych, ale także jego funkcji politycznej jako źródła presji i siły stabilizującej. Prawdziwe pytanie nie brzmi już: Czy Iran stanowi zagrożenie? Ale raczej: Dlaczego to zagrożenie, w obecnych ramach, stało się niezbędnym elementem dla wszystkich głównych graczy?

Stany Zjednoczone rozumieją, że Iran nie jest ani przeciwnikiem, którego można pokonać militarnie bez ogromnych kosztów strategicznych, ani partnerem, jakiego można zaakceptować bez osłabiania regionalnego systemu odstraszania. Wojna na pełną skalę jest obarczona niepewnymi wynikami i jest nie do zaakceptowania – zarówno na szczeblu regionalnym, jak i międzynarodowym, a akceptacja Iranu jako pełnoprawnego mocarstwa regionalnego podważyłaby amerykańską hegemonię i zdestabilizowała sieć sojuszy. Dlatego negocjacje nie były wyborem siły, lecz strategią zarządzania ryzykiem przy minimalnych stratach.

Z kolei Iran w swojej nowożytnej historii wykazał się wyjątkową zdolnością do przetrwania i manewrowania. Od kryzysu zakładników w 1979 roku, przez wojnę z Irakiem, po zarządzanie sankcjami i kwestię nuklearną, Tehran z powodzeniem przekształcał presję w kartę przetargową. Wycofanie się Washingtonu z porozumienia nuklearnego w 2018 roku nie podporządkowało Iranu; przeciwnie, uwolniło go od ograniczeń i otworzyło szersze możliwości współpracy z Rosją i Chinami, ujawniając ograniczenia tradycyjnych taktyk nacisku.
Iran posiada autentyczne atuty: potencjał rakietowy dalekiego zasięgu, wpływy regionalne poprzez sojuszników oraz położenie geograficzne, kontrolujące kluczowe globalne szlaki energetyczne. Jednak zmaga się również z problemami gospodarczymi, wewnętrznymi problemami społecznymi i względną izolacją polityczną. W wymiarze regionalnym stanowi realne zagrożenie, ale nie egzystencjalne dla Stanów Zjednoczonych ani Europy, co sprawia, iż ​​wyolbrzymianie tego zagrożenia jest częścią szerszego równania politycznego.

Na tym właśnie polega najważniejsza rola Izraela w tym kryzysie. Głównym interesem Izraela nie jest obalenie reżimu irańskiego, lecz zapobieżenie temu, by Iran i jego sojusznicy stali się siłą odstraszającą, zdolną do sparaliżowania bezpieczeństwa wewnętrznego Izraela i podważenia jego jakościowej przewagi militarnej. Prawdziwe zagrożenie dla Izraela tkwi nie tylko w programie nuklearnym, ale także w pociskach precyzyjnych, integracji różnych frontów i rozwoju irańskich pełnomocników w niezależne zdolności operacyjne.

Dlatego Izrael jasno określił swoje „czerwone linie”: uniemożliwienie rozwoju precyzyjnego uzbrojenia rakietowego w publicznie rozmieszczaną i operacyjną zdolność, uniemożliwienie konsolidacji wszystkich frontów w jedną konfrontację oraz utrzymanie przewagi powietrznej i wywiadowczej. Wszelkie odstępstwa od tych granic można powstrzymać za pomocą ograniczonych ataków, operacji wywiadowczych i presji politycznej; jednak każde przekroczenie tych „czerwonych linii” stanowi egzystencjalne zagrożenie, którego nie można tolerować.

W tym kontekście Izrael skorzystał na trwającej konfrontacji między USA a Iranem. Utrzymujący się status Iranu jako „centralnego wroga” pozwolił na zwiększenie wsparcia ze strony USA, przyspieszył normalizację stosunków arabskich z Izraelem i przesunął punkt ciężkości konfliktu z okupacji na „wspólne bezpieczeństwo”. W tym sensie kwestia palestyńska nie została wyeliminowana bezpośrednią decyzją, lecz stopniowo zepchnięta na dalszy plan poprzez reorganizację priorytetów regionalnych.

Na arenie międzynarodowej Iran stał się areną wymiany komunikatów między głównymi mocarstwami. Washington wykorzystuje go do kontrolowania sojuszników i powstrzymywania przeciwników, podczas gdy Moskwa i Pekin wykorzystują go jako bastion przeciwko amerykańskiej ekspansji i element przekształcania mniej jednostronnego porządku międzynarodowego. Partnerstwa Iranu z Rosją i Chinami odzwierciedlają nie tylko sojusz ideologiczny, ale także ramy gospodarcze w ramach państw BRICS, których Iran jest członkiem. Ramy te nie są pozbawione tajnych porozumień wojskowych i zbieżnych interesów w konfrontacji z sankcjami i hegemonią Zachodu.
Pomimo wielokrotnej eskalacji, zwycięstwo militarne pozostaje mało prawdopodobne. Doświadczenie historyczne potwierdza, że ​​naloty nie obalają reżimów, a każda interwencja lądowa w Iranie, biorąc pod uwagę jego zasięg geograficzny i demograficzny, byłaby politycznie i militarnie samobójcza. Co więcej, Rosja i Chiny nie dopuszczą do upadku irańskiego reżimu ze względu na reperkusje, jakie miałoby to dla bezpieczeństwa energetycznego, szlaków handlowych i równowagi sił.

Hipoteza wewnętrznego upadku jest nie mniej niebezpieczna. Iran jest społeczeństwem zróżnicowanym etnicznie i religijnie, a każda próżnia władzy może wywołać konflikty wewnętrzne i chaos regionalny o konsekwencjach, wykraczających poza te, których doświadczyły inne kraje w ciągu ostatnich dwóch dekad. Dlatego też, akceptowanym na arenie międzynarodowej rezultatem wydaje się kontrolowane osłabienie, a nie całkowity upadek.
W tym kontekście, jakiekolwiek potencjalne rozwiązanie nie opiera się na demontażu regionalnych pełnomocników Iranu, lecz na kontrolowaniu ich wykorzystania. Wpływy regionalne stały się bardziej środkiem odstraszającym niż narzędziem ekspansji, a areny takie jak Liban, Irak, Syria, Gaza i Jemen przekształcają się w punkty nacisku z pól bitewnych. Eskalacja służy do wysyłania sygnałów, a nie do zmiany równowagi sił.

Rezultatem jest błędne koło negocjacji: eskalacja, sankcje, negocjacje, tymczasowe porozumienia, a następnie naruszenia i ponowna eskalacja. Nie widać żadnego kompleksowego porozumienia, a wojna jest niedozwolona, ​​a raczej długoterminowe zarządzanie kryzysem, ponieważ koszt jego kontrolowanego kontynuowania jest niższy niż koszt jego rozwiązania.

Krótko mówiąc, Iran nie jest jedynie absolutnym zagrożeniem ani kartą przetargową, ale centralnym elementem międzynarodowego systemu, ogarniętego kryzysami, który zarządza konfliktami, zamiast je rozwiązywać. Kryzys jest większy niż Iran i głębszy niż spór nuklearny czy rakietowy; jest modelem globalnych kryzysów, służących równowadze sił, a nie interesom ludzi. Główni gracze wyznaczają tempo z korytarzy władzy, podczas gdy społeczeństwa Iranu, Libanu, Iraku, Syrii, Jemenu i Palestyny ​​płacą cenę za długofalową grę, której celem nie jest zwycięstwo, lecz zapobieżenie katastrofalnej porażce.

Gen. bryg. George Jasser

Tłum. Andrzej Filus

Autor, George Jasser, jest emerytowanym generałem brygady libańskiej armii, o ugruntowanej pozycji w dziedzinie dowództwa i planowania strategicznego. Posiada tytuł magistra nauk strategicznych ze specjalizacją w bezpieczeństwie narodowym i zarządzaniu kryzysowym, a także dyplom z zakresu nauk politycznych oraz dyplom z finansów i administracji miejskiej, co daje mu wszechstronne podejście, łączące doświadczenie wojskowe z wiedzą akademicką i administracyjną.

(Visited 4 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *