Historia jest zbyt tragiczna, aby wybierać tylko te fakty, które pasują do jednej wersji narracji (4)
Huta Stepańska w powiecie kostopolskim była ośrodkiem Armii Krajowej. W dniach 16.–19. lipca 1943 roku wieś była szturmowana przez znaczne siły UPA-Północ (około 1000 bojowników). Dla polskiej narracji jest to przykład zaciętej, bohaterskiej obrony, która trwała kilka dni i umożliwiła ewakuację poszczególnych polskich wsi – Bórek, Melnica, Tieme, Kamianka, Liady, Siedlisko, Ostrówki, Peresla, Żywka, Hali, Szymonisko, Brzezina, Użany, Soszniki, Tur i Wyrobki – przed groźbą zagłady.
Niuanse: tak było, gdy uznając przewagę UPA nad Armią Krajową i polskimi kolonistami na miejscu, nie tylko oni podjęli decyzję o systematycznej ewakuacji, ale także zaapelowali o pomoc zarówno do sowieckiej partyzantki, jak i niemieckich jednostek wojskowych. Innymi słowy, Polacy przekształcili swoją postawę obronną i przyznanie się do strategicznej porażki w walce o wpływy na Wołyniu w przykład odporności (podobnie jak Moskale zrobili to w Sewastopolu). W wyniku walk i szturmów polscy koloniści zostali ewakuowani (Niemcy wysłali ewakuowanych bezpośrednio do pracy w Niemczech), a bojownicy UPA zdobyli z rąk niemieckich miasta Kostopil i Stepan.
Wieś Huta Stepańska powstała w końcu XVII wieku na wypalonych obszarach lasu w Puszczy Stepańskiej. Założycielami Huty była rodzina Sawickich – zubożałej szlachty, która przybyła tu spod Żytomierza. Wg mapy sztabowej w 1937 r. w samej Hucie było 138 zagród, a w całej gromadzie (Huta, Wysoka Chwoina i Zakuście) w 1939 r. było ponad 200 zagród, zamieszkanych przez ponad 900 osób. W 1943 r. powstał tu liczący się ośrodek samoobrony, który przetrwał w walkach z atakującymi Ukraińcami do 18.07.1943 r. Obrona Huty Stepańskiej to wielki heroizm setek osób, walczących o życie swoje i rodzin. Atak banderowski wyglądał strasznie. W łunach palących się pojedynczych domów widać było nieprzebraną masę chłopów ukraińskich. Szli jak powolna nawała, w rękach trzymając widły, siekiery, szpikulce osadzone na drzewcach. Okrzyki „Hura, hura! Rizaty Lachiw! Hura, hura!” paraliżowały obrońców. W okresie zagrożenia atakiem w całej okolicy Polacy stawiali krzyże. Miały za wstawiennictwem Bożym uchronić ludność od nieszczęść. Święta wyczekiwane były z nadzieją, pokładaną w Opatrzności Bożej, nie pominięto żadnego z nich. 16. czerwca, nastał „Sądny Dzień” dla Huty Stepańskiej. Wieś została otoczona przez niemiecki batalion pacyfikacyjny. Kto mógł, uciekł ze wsi, broń pochowano, a wszyscy z niepokojem oczekiwali następnych wydarzeń. Niemieccy żołnierze czekali na rozkaz pacyfikacji. W domu organisty Franciszka Józiuka obradował Sąd Wojenny. Niemcy zarzucali Hucianom wspieranie sowieckich partyzantów, ukrywanie Żydów, posiadanie broni ręcznej i maszynowej, napady na ukraińskie wsie, utrzymywanie łączności radiowej z Londynem i otrzymywanie zrzutów broni. Za to wszystko groziła całkowita zagłada wsi i egzekucja ludności. Jako główny obrońca wystąpił ks. dr Bronisław Drzepecki, biegle władający językiem niemieckim. Po kolei obalał on wszystkie zarzuty, wskazując na prowokację ukraińską. Sąd nie podjął decyzji o pacyfikacji, jednak do końca nie dał wiary wyjaśnieniom i ostrzegł przed pomocą dla partyzantów, stwierdzając: „Następnym razem pacyfikacja będzie bez sądu”. Potem odbyła się procesja Bożego Ciała, przebiegająca w atmosferze wielkiego strachu. Rozeszła się bowiem pogłoska, że banderowcy w czasie jej trwania mają zaatakować Hutę. Dowództwo było na atak przygotowane, tym niemniej dla uspokojenia ludności demonstracyjnie wzmacniano sektory obrony, a mężczyźni niebędący dotychczas w odwodzie kosynierów, mieli przy sobie posiadać piki do obrony. Na szczęście procesja odbyła się bez incydentów. Ostatnią uroczystością i pożegnalnym świętem był odpust parafialny Najświętszego Serca Pana Jezusa, 2. lipca. Kilka dni później przyszła wiadomość radiowa o śmierci Naczelnego Wodza, generała Władysława Sikorskiego, a od strony wsi ukraińskich słychać było głośne dźwięki radosnej muzyki. Atak rozpoczął się 16. lipca, tj. w święto Matki Boskiej Szkaplerznej. Ze względu na wcześniejsze przygotowanie stanowisk obrony, natarcia odpierane były z niewielkimi stratami. Bunkry wokół Huty doskonale zdały egzamin, grad kul nie czynił wielkich spustoszeń. Dla ochrony kilku tysięcy ludzi ufortyfikowano piętrową, murowaną szkołę, czyniąc z niej szpital i miejsce dla matek z małymi dziećmi. Na placu szkolnym, ogrodzonym metalową siatką, wykopane były rozległe schrony ziemne, mogące pomieścić wielką ilość ludności. Po ustaniu walk w zbiorowej mogile położono jednocześnie ponad 100 osób. Noc 17. lipca upłynęła na zaciętych walkach. Wśród banderowców było bardzo dużo obcych, którzy nie znali w ogóle terenu. Obrońcy z niedowierzaniem obserwowali, jak po zatoczeniu koła ostrzeliwali się nawzajem. Kiedy z powodu braku amunicji zapadła decyzja o opuszczeniu Huty Stepańskiej 18. lipca 1943 r., przed kościołem stało kilkaset furmanek, wypełnionych ludźmi, formowano kolumnę do wymarszu. Wcześniejsza poranna samowolna i paniczna ucieczka około 1000 osób w kierunku Rafałówki skończyła się tragicznie na moście za Wyrką. Banderowcy ostrożnie weszli do opuszczonej Huty. Ku zmartwieniu miejscowych ukraińskich chłopów nie pozwolili rabować wsi. Sami rabowali i wspaniałomyślnie rozdawali po wsiach nędzne zdobyczne trofea. W następnych dniach wpuścili chłopów, aby mogli zebrać ochłapy, pokrwawione poduszki, stare baniaki, nadpalone meble i złapać jakieś zwierzę. Ocalała z ukraińskich pogromów skupiona tu ludność, ratując swe życie, opuściła rodzinne strony i dotarła do linii kolejowej pod Sarnami, skąd prawie wszyscy zostali wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec.
Przebraże (rejon kiwercki, Przebraża – Preobrażeńskoje, obecnie Gajewo, obwód łucki) – główny ośrodek obrony Armii Krajowej, który przetrwał oblężenie oddziałów UPA w lipcu i sierpniu 1943 roku dzięki zorganizowanej współpracy z partyzantami sowieckimi, a także dzięki posiadaniu przez obrońców artylerii, schronów i pól minowych. Polsko-radziecka twierdza utrzymała swoją pozycję do stycznia 1944 roku, kiedy to zbliżył się front radziecki.
Niuanse: Twierdza Przebraże wyróżniała się nie tylko zaciętą obroną i bliską współpracą z partyzantką komunistyczną, ale także organizacją licznych najazdów karnych na okoliczne ukraińskie wsie, w tym mordowaniem Ukraińców.
Walki w obronie Przebraża rozpoczęły się 5 lipca. 1943 roku i trwały do stycznia kolejnego roku, kiedy na pobliskie tereny weszła Armia Czerwona. Polska samoobrona ocaliła wieś. W marcu 1943 roku samoobrona, złożona z mężczyzn i partyzantów AK powstała w Przebrażu. Do Przebraża dołączyły wkrótce kolejne wsie i przysiółki; przybywali także licznie mieszkańcy innych wiosek, aby skryć się w „ufortyfikowanym” miejscu. Członkowie samoobrony organizowali także wypady poza Przebraże, aby pomóc ocalałej z Rzezi Wołyńskiej ludności, której udało się uciec przed Ukraińcami. Pod koniec czerwca 1943 roku w całej kolonii mieszkało, według różnych danych od 10 do 16 tysięcy Polaków – najczęściej w jednym domu po kilka rodzin. Dowódcą wojskowym samoobrony został podoficer Wojska Polskiego, Henryk Cybulski. Polacy dysponowali głównie „bronią”, którą mieli w swoich gospodarstwach, czyli kosami, nożami czy pikami. Leżąca w pobliżu Przebraża wieś Ostrów otrzymała od Niemców pozwolenie na posiadanie broni palnej „do obrony przed leśnymi bandami”. Pistolety i karabiny kupowano np. nielegalnie od niemieckich żołnierzy. W Przebrażu powstała nawet rusznikarnia, gdzie produkowano i naprawiano pistolety maszynowe (części do nich poszukiwano np. na bitewnych pobojowiskach). Mieszkańcom udało się nawet „zorganizować” dwa działka, które zostały wymontowane z wraków sowieckich czołgów. Budowano okopy, zasieki z drutu kolczastego, przygotowywano stanowiska dla broni maszynowej. Ukraińska Powstańcza Armia zaatakowała Przebraże 5. lipca 1943 roku, jeszcze wcześniej atakując znajdujące się niedaleko wsie, których mieszkańcy nie ewakuowali się za „fortyfikacje”. Ukraińców, uderzających na Przebraże, zaskoczył jednak opór Polaków. Nie spodziewali się tak dobrej organizacji i zaciętych walk. Na jakiś czas UPA zrezygnowała z ataków na Przebraże. Ukraińcy prowadzili jednak cały czas działania rozpoznawcze i uderzali na Polaków, którzy np. wyruszali z Przebraża po prowiant. Do trudnych walk doszło m.in. w czasie żniw, 31. lipca 1943 roku, kiedy Polacy kosili zboże (aprowizacja Przebraża była kluczowym problemem, dlatego pomimo wielkiego zagrożenia, zboże trzeba było dostarczyć do wsi). Walki szybko przerodziły się w regularną bitwę. Ukraińcy natarli na Polaków w sile około 3 tysięcy. Z Przebraża do boju ruszyły wszystkie siły (około 800 osób). Gotowi do wzięcia udziału w bitwie byli nawet cywile (niebędący członkami samoobrony). W końcu pod wieczór tego samego dnia UPA zaczęła się wycofywać. Pomogło w tym użycie przez Polaków, wspomnianych wcześniej działek, wymontowanych z czołgów. UPA zamierzała ostatecznie zdobyć Przebraże w sierpniu 1943 roku. Ukraińcy zgromadzili być może nawet ponad 6 tysięcy ludzi. Przeciwko nim walczyło około tysiąca Polaków i 200 członków sowieckiej partyzantki Nikołaja Prokopiuka, z którą zawarto sojusz. Ukraińcy zaatakowali 30. sierpnia, lecz nie zdołali zaskoczyć Polaków, przygotowanych do obrony swojej placówki. Co więcej, to Polacy zasiali ferment w szeregach wroga, gdyż znienacka pojawili się na jego tyłach (wcześniej około 150 osób przedarło się z Przebraża przez bagna, zaskakując UPA). Nacjonaliści ukraińscy wpadli w panikę i zaczęli się wycofywać, porzucając zamiar zdobycia polskiej kolonii. Po kolejnej udanej bitwie z UPA, samoobrona z Przebraża podjęła kilka akcji ofensywnych. We wrześniu 1943 roku zaatakowano i rozbito bazę UPA w Hauczycach. Niedługo potem zaatakowano szkołę podooficerską UPA w Omelnie. W listopadzie uderzano natomiast na Żurawicze, gdzie zdobyto wiele sztuk bydła oraz zboże. Pod koniec stycznia 1944 roku na Wołyń wkroczyła Armia Czerwona, co całkowicie zmieniło sytuację w całym regionie. W 1945 roku Polacy z Przebraża i okolic, zmuszeni przez sowieckie władze, zostali wysiedleni ze swojego miejsca zamieszkania. . (Cdn.)
Roman Boryczko,
27.08.2026

