Euro jest walutą Frankensteina (2)
Ponadto państwa członkowskie strefy euro nie przestrzegały zasad, dotyczących zadłużenia. Wręcz przeciwnie, ich poziomy zadłużenia w ciągu ostatnich 25 lat nadal wykazywały tendencję wzrostową. Podatnicy netto w krajach, które nadal są w stosunkowo lepszej sytuacji, muszą płacić za złe zarządzanie krajami odnoszącymi mniejsze sukcesy gospodarcze. Doszło do faktycznego uwspólnienia długu. Na przykład, tak zwany Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (ESM) został utworzony w 2013 roku, a jego celem jest obarczenie podatników netto odpowiedzialnością za zawrotne sumy pieniędzy na ratowanie nieodpowiedzialnych finansowo państw członkowskich. EBC dostosowuje obecnie swoją politykę stóp procentowych do potrzeb podupadających finansów państwowych, czyli finansuje emisje długu państw członkowskich za pomocą nowo utworzonych euro – najlepiej poprzez coraz to nowe programy skupu obligacji rządowych.
Unia walutowa euro jest obecnie głęboko podzielona, co pokazują zwiększone salda Celu 2, dokumentujące zapierającą dech w piersiach redystrybucję bogactwa między krajami euro. Kraje z deficytem Celu 2 są finansowane kosztem produktywnych obywateli krajów z nadwyżką Celu 2. Hamulec, pozwalający elektronicznej prasie drukarskiej obracać się, coraz bardziej maleje. W razie potrzeby EBC zapewnia de facto nieograniczone kwoty kredytów po korzystnych stopach procentowych, zwłaszcza dla borykających się z trudnościami finansowymi państw i banków komercyjnych.
W trakcie politycznie dyktowanych kryzysów lockdownu w latach 2020-2022 EBC drastycznie zwiększył podaż pieniądza w rękach ogółu społeczeństwa, powodując bardzo wysoką inflację cenową, która zdewaluowała siłę nabywczą i oszczędności ludzi.
Podsumowując, euro niemal natychmiast po uwolnieniu z laboratorium, spowodowało poważne problemy, a nawet katastrofę gospodarczą. Zaczęło żyć własnym, niekontrolowanym życiem, niczym potwór Frankensteina. Wspólna waluta euro wywołuje jeden kryzys za drugim, ponieważ – podobnie jak potwór Frankensteina – jest dosłownie sztuczna.
Euro jest pieniądzem fiducjarnym, a wiadomo, że pieniądz fiducjarny ma rażące wady ekonomiczne i etyczne. Jest inflacyjny, niesprawiedliwy społecznie, powoduje kryzysy finansowe i gospodarcze, doprowadza gospodarki krajowe do nadmiernego zadłużenia i pozwala państwu na niekontrolowany wzrost, kosztem wolności obywateli i przedsiębiorców. Można nawet powiedzieć, że fiducjarne euro znacznie pogłębiło wady, nieodłącznie związane z każdą krajową walutą fiducjarną.
Teoria ekonomii, gdyby była konsultowana, mogłaby to zdiagnozować od samego początku. Nie da się stworzyć lepszego, wiarygodnego i etycznie zdrowego pieniądza z poszczególnych części krajowej waluty fiducjarnej poprzez ich połączenie. Wręcz przeciwnie, połączenie ich tworzy coś jeszcze gorszego. A próba zachowania euro za wszelką cenę – czyni je jeszcze bardziej złym. Szkody, jakie wyrządzi, w przewidywalny sposób zrujnują szerszą populację strefy euro w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu.
Potwór doktora Wiktora Frankensteina wyrósł z fatalnej aberracji, którą Frankenstein rozpoznał wkrótce po swoim czynie. Nie udało mu się jednak cofnąć swojego dzieła. Twórcy euro – w przeciwieństwie do doktora Frankensteina – nie wykazują oznak żalu. Dzieje się tak, dlatego, że nie uznają oni euro za to, czym jest – złym pieniądzem, który stopniowo niszczy wolną gospodarkę i społeczeństwo (lub to, co z niego zostało), albo dlatego, iż niektórzy z nich są całkiem zadowoleni z konsekwencji euro, ponieważ widzą, że ma ono zaplanowany efekt, a mianowicie zamienia wolność w niewolę, torując drogę do pełnego socjalizmu. Jednocześnie wiele osób nie postrzega euro jako monstrum, nie uznaje go za katastrofę i nie obarcza odpowiedzialnością za szkody, które powoduje.
Ostatecznie Mary Shelly sprawia, że potwór Frankensteina umiera na Antarktydzie i staje w płomieniach. Sam Frankenstein umiera wkrótce potem, przekazując swoją historię potomnym. Nie można z tego wywnioskować końca euro, ale z ekonomicznego punktu widzenia jasne jest, iż euro również nie będzie miało szczęśliwego zakończenia.
Można teraz powiedzieć: euro nie jest stworzeniem podobnym do człowieka, jakim był potwór Frankensteina, więc nie powinniśmy kojarzyć euro z historią złowrogiego stworzenia Mary Shelly.
W odpowiedzi na to zastrzeżenie można powiedzieć, że porównanie nie jest błędne, jeśli zdamy sobie sprawę, iż w obu przypadkach chodzi ostatecznie o ludzkie postawy, o ludzkie idee. Leżą one u podstaw „nieautoryzowanych” czynów – takich jak arogancja chęci stworzenia czegoś nienaturalnego, a może sprowadzenia na świat czegoś katastrofalnego pod pretekstem dobra.
W tym świetle korzeniem zła jest zła idea, a potwór Frankensteina i euro są jedynie symptomami, jakie wywołują ludzkie działania, podyktowane złymi ideami.
Aby powstrzymać potwora euro, ludzie muszą zmienić swój sposób myślenia, aby zdać sobie sprawę, że jednolita, upolityczniona, dyktowana, scentralizowana waluta fiducjarna nie jest dobrym pomysłem, ale raczej dobrym pomysłem jest to, iż ludzie muszą mieć nieograniczoną swobodę w wyborze pieniędzy, aby mogli mieć dobre pieniądze. Sensowne jest więc powiązanie potwora Frankensteina i stworzenia euro, myślenie o nich w sposób, w jaki zostało to zrobione w tym małym eseju.
Thorsten Polleit
Tłum. Andrzej Filus
Żródło: ZeroHedge

