Dr Bob o Przeznaczeniu (2)
Jak ofiara Izraela i Żydów może „priorytetować Izrael”? To po prostu idiotyczne, nie do uwierzenia. Izraelczycy – najgłupszy naród, jaki kiedykolwiek istniał i jeden z najbardziej aroganckich i okrutnych – obecnie mordują się jak ćmy do ognia lub lemingi do morza przeciwko Hamasowi, Hezbollahowi i Iranowi – mając na horyzoncie perspektywę całkowitej zagłady.
Dziwny sposób, w jaki Izrael „kontroluje” Stany Zjednoczone, a Stany Zjednoczone „priorytetowo traktują” Izrael.
A nadchodzące zniszczenie większości Ameryki – już na dobrej drodze, wraz z powolnym, celowym rozkładem infrastruktury, wyjaławianiem przemysłu, gwałtem i grabieżą środowiska (szczelinowanie wszędzie, ściąganie wód gruntowych bezlitośnie, wycinanie każdego drzewa, nasycanie plastikiem i chemikaliami na zawsze), niszczenie związków zawodowych i systemu zabezpieczeń społecznych itd. – wraz z transferem kontroli nad zasobami w górę w tempie geometrycznym, pokazuje, iż zachodnia oligarchia nie stawia Ameryki ani Amerykanów na pierwszym miejscu, a niech MAGĘ szlag trafi!
MAGA (i MIGA) to największe kłamstwa, jakie kiedykolwiek rozpowszechniono dla ogłupiałej i bezgranicznie łatwowiernej opinii publicznej – i, co ironiczne, dla najbardziej aroganckich i głupich z nich, czyli tych, którzy wszystkich oprócz siebie nazywają „owcami”. Obecnie panuje trend wśród nich, że wypowiedziane słowo „owca” w jakimkolwiek innym sensie niż ironia, kompromituje mówcę, jednym słowem ośmiesza się w oczach pozostałych (tak, to pół żartem).
I zauważcie, iż oligarchia nas nie ogłupiła. Sami siebie ogłupiliśmy, nienawidząc intelektualizmu i dojrzałości i całkowicie akceptując naszą wewnętrzną niedojrzałość. Było to oczywiste już w latach 70., kiedy pojawił się ironiczny humor, który celebrował głupotę, okrucieństwo i egoizm. Tak, popieram głupotę ->. Masz skargę? Idź do Helen Waite, (czyli po polsku: wynoś się stąd, mówiąc grzecznie). Jeśli twój problem staje się moim? Zasada nr 1: szef ma zawsze rację. Zasada nr 2: w przypadku, gdy szef się myli, zasada nr 1 wchodzi w życie. I tak dalej, i tak dalej, do znudzenia. Te absurdy były wszędzie.
Kogo to śmieszy? Tylko przerośnięte niemowlęta, tylko je. Dorośli zaś są przerażeni.
Klasy pasożytów (jest ich kilka), wśród których Zachód pozostaje najbardziej okrutny i żarłoczny, kradną wszystko. Wszystko. Każdą rzecz. Wszystkie pieniądze, wszystkie zasoby, całą ziemię (i morza), powietrze, jeśli uda im się zdobyć, przestrzeń kosmiczną (mają nadzieję), całą robociznę ludzką (aż do momentu, kiedy roboty i oprogramowanie przejmą całkowitą kontrolę i będziemy mogli po prostu obyć się bez zdecydowanej większości ludzkości).
To ich plan i istniał od początku. Przez większość ostatnich sześciu tysiącleci idea całkowitej dominacji nad światem była swego rodzaju żartem – czymś absurdalnym z filmu o Bondzie. Ale kilka dekad temu klasa pasożytów zdała sobie sprawę, iż jest to wykonalne. I konsekwentnie nad tym pracowali przez co najmniej ostatnie pięćdziesiąt lat. Teraz, gdy sukces jest na wyciągnięcie ręki – i, jak sądzą, nieunikniony – nawet nie ukrywają tego. Coraz częściej otwarcie przyznają, że większość ludzkości jest bezużyteczna (niskowartościowe zasoby ludzkie) i należy ją pozostawić, by próbowała przetrwać, nie mając niczego, ponieważ to oni „posiadają” wszystko, a jeśli nie można zapłacić, nie można się bawić. Ani żyć. Gdy „posiadają” powietrze, życie będzie brutalnie krótkie – minuty – dla tych, którzy nie mają środków na zapłatę. Już teraz mordujemy miliony naszych bliźnich brudną wodą.
Ale najgorsze pozostaje: przynajmniej jeszcze przez chwilę będą nas potrzebować, żeby to działało. Musimy zbudować te systemy i je wdrożyć. Musimy zbudować własne więzienia i zamknąć się w nich na zawsze. A potem zbudować własne rzeźnie, gdzie poświęcimy się na ołtarzach ich chciwości i żądzy dominacji. Najgorsze? Zbudujemy je. Zamkniemy się w nich. Wejdziemy do rzeźni z własnej woli – a potem będziemy narzekać, gdy zdamy sobie sprawę, iż zostaliśmy oszukani. Żartują z nas, ale my wciąż tego nie rozumiemy. Myślimy, że to pasożyty nas oszukały. Nie. Sami sobie go spłataliśmy taki los. Wiedzieliśmy, co robimy, ale i tak to zrobiliśmy. Jak zawsze ktoś inny musi to zatrzymać, ale nie ja. Nie my.
A co potem? Cóż, planeta prawdopodobnie ich wykończy – oto, jak bardzo są głupi i zaślepieni – i aroganccy ponad wszelką miarę. Ale zanim natura się z tym oswoi, zwrócą się przeciwko sobie i niczym uroborosy zjedzą samych siebie. W ich świecie gry o sumie zerowej może być tylko jeden zwycięzca, który będzie oczywiście największym przegranym ze wszystkich – najbardziej bezwartościowym człowiekiem, jaki kiedykolwiek żył, powtarzającym sobie (albo sobie, ale bądźmy szczerzy – to będzie mężczyzna), iż jest najcenniejszy i najbogatszy ze wszystkich, rządząc pustą i martwą planetą. Być może po popełnieniu samobójstwa, programując swoje brzydkie „ja” w jakąś maszynę, myśląc, że w ten sposób może „żyć wiecznie”.
Mamy bardzo mało czasu, żeby to zrozumieć i przyznać przed sobą, iż to nie „oni” są problemem – tylko MY. To my tworzymy, budujemy i utrzymujemy ten system. To MY zabijamy, gwałcimy, torturujemy, rabujemy, zniewalamy, wykorzystujemy, niszczymy. Oddajemy wszystko tym pasożytom i udajemy, że to oni mają „władzę”. Co za chory żart. Twierdzimy, że robimy to w ich imieniu i udajemy, że „nie mamy wyboru”, ale oczywiście mamy wybór. Możemy przestać niszczyć siebie i planetę już dziś. Teraz. W tej sekundzie.
Po prostu przestań. Przestań.
Ale nie zrobimy tego. Wygląda na to, iż naszym przeznaczeniem jest zniszczenie samych siebie. Jesteśmy nieudanym ogniwem ewolucyjnym. Jeśli jakiekolwiek życie przetrwa na Ziemi, może natura spróbuje ponownie. Ale świadomość i przeciwstawne kciuki MINUS w stosunku do empatii i miłości to zdecydowanie nie jest rozwiązanie.
Albo dorośniemy i staniemy się dojrzałym, odpowiedzialnym gatunkiem, troszczącym się o siebie nawzajem i o całe życie na planecie, albo utoniemy we własnym brudzie. To zależy od nas.
Julian Macfarlane,
Tłum. Andrzej Filus

