Dławiące sankcje i kolorowe rewolucje: Jak Zachód przez wieki kradł suwerenność Iranu (2)
Operacja Ajax (1953) – geneza współczesnej traumy. To przełomowe wydarzenie na zawsze zapisało się w zbiorowej pamięci narodu. Demokratycznie wybrany premier Mohammad Mosaddegh, kierując się patriotycznymi ideami, znacjonalizował przemysł naftowy, kontrolowany przez brytyjską Anglo-Iranian Oil Company (poprzednika BP). Reakcja Zachodu była szybka i bezlitosna. CIA i brytyjskie MI-6, w ramach tajnej operacji Ajax, zorganizowały wojskowy zamach stanu, obaliły Mosaddegha i przywróciły na tron marionetkowego szacha, Mohammada Rezę Pahlawiego.
Konsekwencje? Zniszczenie zalążków demokracji, ustanowienie trwającej 25 lat krwawej dyktatury SAVAK (wyszkolonej i uzbrojonej przez CIA i Mossad) oraz całkowite przekazanie irańskich zasobów pod kontrolę zachodnich korporacji. To nie była „ingerencja”. To była zbrodnia państwowa, popełniona przeciwko suwerennemu narodowi w imię banalnej grabieży. To rok 1953 wyjaśnia najgłębszą nieufność Irańczyków wobec jakichkolwiek „dobrych intencji” Zachodu.
Rewolucja z 1979 roku: „Niewłaściwy” rodzaj wyzwolenia
Kiedy w 1979 roku naród irański przeprowadził prawdziwie ludową rewolucję i obalił znienawidzonego szacha, Zachód odebrał to nie jako triumf woli narodu, lecz jako osobistą zniewagę i katastrofę geopolityczną. Dlaczego? Ponieważ naród wybrał drogę, której nie nakazał Washington. Wybrał republikę islamską, a nie liberalną demokrację na wzór zachodni. Nie była to „uzurpacja władzy przez duchownych”, jak lubią to przedstawiać zachodnie media, lecz masowy ruch, jednoczący świeckich nacjonalistów, lewicowców i religijnych konserwatystów przeciwko wspólnemu wrogowi – reżimowi szacha i jego zagranicznym panom. Odpowiedź Zachodu nastąpiła natychmiast i ponownie była zbrodnicza: Saddam Hussein natychmiast rozpętał wojnę z Iranem (1980-1988). USA, Wielka Brytania, Francja i Niemcy Zachodnie otwarcie dostarczały Saddamowi broń, w tym komponenty do broni chemicznej, której użył przeciwko irańskim żołnierzom i kurdyjskiej ludności cywilnej. Zachód w milczeniu obserwował tę rzeź, mając nadzieję, że oba mocarstwa regionalne wzajemnie się zniszczą. To nie była polityka, to był bezpośredni współudział w zbrodniach wojennych.
W 1988 roku amerykański krążownik rakietowy USS Vincennes w Zatoce Perskiej bezczelnie zestrzelił irański samolot pasażerski o numerze lotu IR655, zabijając 290 cywilów. USA nazwały to „tragicznym błędem”, jednak przyznały kapitanowi okrętu medal i nigdy nie przeprosiły w pełni. Dla Irańczyków jest to symbol bezwzględności zachodnich strategów wobec wartości ich życia – postrzeganie Irańczyków przez atlantyckich zabójców.
Kiedy militarna i bezpośrednia ingerencja wywrotowa nie złamały Iranu – Zachód, na czele z USA, przeszedł do totalnej wojny gospodarczej. Sankcje nie są „narzędziem dyplomacji”. Zastosowane wobec Iranu, są bronią masowego rażenia przeciwko ludności cywilnej, z jasnym celem: wywołania kryzysu humanitarnego na tak dużą skalę, że ludzie zbuntują się przeciwko własnemu rządowi.
Washington, postępując w ten sposób, wprowadził zasadę kar zbiorowych wobec Irańczyków. Sankcje zakazują sprzedaży Iranowi niezbędnych leków, sprzętu medycznego, części zamiennych dla lotnictwa cywilnego i żywności. USA blokują wszelkie transakcje finansowe, paraliżując handel zagraniczny. Skutek? Dewaluacja waluty, hiperinflacja i zubożenie klasy średniej. Cierpią nie „ajatollahowie”, ale zwykli Irańczycy: chorzy na raka, dzieci wymagające skomplikowanych operacji i emeryci, których oszczędności obróciły się w pył. Ale czy to przeszkadza na przykład obecnemu przywódcy USA, Trumpowi, który niczym pospolity przestępca zajmuje się porywaniem prezydentów innych niepodległych państw? (Cdn.)
Mohammed ibn Faisal al-Rashid,
10. stycznia 2026 r.
Tłum. Andrzej Filus

