Kulturawyroznione (Polski) Niełatwa Wielkanoc 2026 Samstag, der 4. April 2026 ... 1 Kommentar cywilizacja ludzka, dorobek chrześcijaństwa, niewolnicy mamony, redakcja SięMyśli, tkwienie w tradycyjnych kulturach, transhumanizm, Wielkanoc 202674 Aufrufe Leider ist der Eintrag nur auf Polski verfügbar. (Visited 25 times, 1 visits today)
Dopóki rozróżniamy światło Czas nie pyta, po czyjej jesteśmy stronie, przesuwa się cicho między nagłówkami, między ekranami, między jednym strachem a drugim. Widzimy twarze, które miały być światłem, a są tylko odbiciem cudzych dłoni, poruszanych gdzieś wyżej – albo niżej, tam, gdzie sumienie nie sięga. Słowa tracą ciężar, obietnice kruszą się szybciej niż chleb, a prawda – jeśli jeszcze istnieje – mówi półgłosem, bo krzyk stał się walutą. I tylko gdzieś pod tym wszystkim, pod warstwą cynizmu i zmęczenia, tli się coś upartego, co nie chce umrzeć. Nie jest spektakularne. Nie ma sponsorów. Nie potrzebuje zgody większości. To pamięć, że dobro nie zawsze zwycięża głośno, że czasem powstaje w ciszy, jak światło w grobie, którego nikt już nie pilnuje. Może właśnie tam zaczyna się odwrót – nie w deklaracjach, nie w systemach, lecz w jednym człowieku, który jeszcze rozróżnia. Bo dopóki potrafimy nazwać ciemność ciemnością, a światło – choćby najmniejsze – światłem, dopóty droga nie jest zamknięta. I nawet jeśli idziemy przez noc, to nie dlatego, że nie ma świtu, lecz dlatego, że jeszcze nie podnieśliśmy wzroku. Andrzej Sztumski W marcu 2026 Antwort
Dopóki rozróżniamy światło
Czas nie pyta, po czyjej jesteśmy stronie,
przesuwa się cicho
między nagłówkami,
między ekranami,
między jednym strachem a drugim.
Widzimy twarze, które miały być światłem,
a są tylko odbiciem cudzych dłoni,
poruszanych gdzieś wyżej –
albo niżej,
tam, gdzie sumienie nie sięga.
Słowa tracą ciężar,
obietnice kruszą się szybciej niż chleb,
a prawda – jeśli jeszcze istnieje –
mówi półgłosem,
bo krzyk stał się walutą.
I tylko gdzieś pod tym wszystkim,
pod warstwą cynizmu i zmęczenia,
tli się coś upartego,
co nie chce umrzeć.
Nie jest spektakularne.
Nie ma sponsorów.
Nie potrzebuje zgody większości.
To pamięć,
że dobro nie zawsze zwycięża głośno,
że czasem powstaje w ciszy,
jak światło w grobie,
którego nikt już nie pilnuje.
Może właśnie tam
zaczyna się odwrót –
nie w deklaracjach,
nie w systemach,
lecz w jednym człowieku,
który jeszcze rozróżnia.
Bo dopóki potrafimy nazwać ciemność ciemnością,
a światło – choćby najmniejsze – światłem,
dopóty droga nie jest zamknięta.
I nawet jeśli idziemy przez noc,
to nie dlatego, że nie ma świtu,
lecz dlatego, że jeszcze
nie podnieśliśmy wzroku.
Andrzej Sztumski
W marcu 2026