Przełom liberalny roku 1989 i nowe ugrupowania
Bez wątpienia najlepszy dla polskiego liberalizmu okres przypadł na czasy rozbiorowe. To właśnie wówczas idee liberalne wprzęgnięte zostały w nurt myśli niepodległościowej, służąc wzmocnieniu nie tylko stanu świadomości polskich elit, ale też gospodarki – w znaczniej mierze (choć w poszczególnych zaborach w zróżnicowanym stopniu) pozostającej w rękach patriotycznie nastawionej szlachty (głównie rolnictwo) i rodzącej się burżuazji (handel i przemysł).
To bracia Niemojowscy – pre-liberałowie – doprowadzili do powstania skutecznego politycznie stronnictwa, uważanego przez wielu za pierwowzór partii politycznej. W czasach pozytywizmu myśliciele liberalni starali się brać czynny udział w tworzeniu pierwszych stowarzyszeń i partii (zwłaszcza w zaborze austriackim). Przedstawiciele kierunku przewijali się również przez ugrupowania polityczne XX-lecia międzywojennego, nie stanowiąc jednak zwartego bloku ideowego ani też nie próbując stworzyć wspólnej płaszczyzny partyjnej do reprezentacji poglądów liberalnych na scenie społecznej.
II wojna światowa rozproszyła rodzimych przedstawicieli poglądów liberalnych po świecie. Sytuacja polityczna po roku 1945 nie sprzyjała ani ich powrotowi do „ludowej” Polski ani też reaktywowaniu idei liberalnych wśród inteligencji PRL.
Co prawda początkowy zamordyzm ustąpił po roku 1956 bardziej „swojskiej” wersji socjalizmu, ale i tak miejsca na poważniejsze odstępstwa od centralnego planowania i państwowej gospodarki, jako obowiązującej formy własności, PZPR jako „przewodnia siła narodu” nigdy nie pozostawiła. Postać Stefana Kisielewskiego tolerowano ze względu na to, iż był również kompozytorem, a nad Wisłą mit romantyczny (który komuniści przystosowywali do własnych potrzeb) zezwalał artystom na więcej nawet w ramach obowiązkowej przyjaźni z ZSRR. Nie wszyscy zresztą oceniają Stefana Kisielewskiego jako typowego liberała: „(…) To, co Kisiel nazywa liberalizmem, nie jest liberalizmem. Można to nazwać polityką wolnościową, postulatem praw człowieka, wolnego handlu, zasadą prywatnej inicjatywy, ale jeszcze nie liberalizmem. Bo liberalizm to nie tylko prawa człowieka, nie tylko wolny handel i nie tylko prywatna inicjatywa. To coś więcej i coś innego.”[1]
Pewne zmiany w podejściu tak władz, jak społeczeństwa, przyniosła dekada rządów Edwarda Gierka. „Licencyjne” otwarcie się Polski na kraje Zachodu sprzyjało kontaktom, głównie inżynierskich i politycznych elit kraju, z ich odpowiednikami zza „żelaznej kurtyny”. Owocowało to zmianą stylu myślenia. Tym, którzy znali gospodarkę Zachodu trudniej było wmówić, iż ekonomia polityczna socjalizmu poradzi sobie z wszystkimi wyzwaniami ówczesnego świata. I przygotowywali siebie samych oraz kręgi swych znajomych do coraz bardziej koniecznych zmian. W ten zawoalowany sposób elementy liberalne wzbogaciły nieoficjalnie socjalistyczny program PZPR.
Co prawda Radom i Ursus roku 1976 wstrzymały na krótko dążenie do rzeczywistych reform społeczno-gospodarczych, ale powstanie na Wybrzeżu nielegalnych Wolnych Związków Zawodowych i innych organizacji obywatelskich przyniosło latem 1980 r. długo oczekiwany przełom. Jednocześnie jednak wpłynęło na rozchwianie i tak zwalniającej gospodarki PRL i wymuszenie na obozie rządzącym poważnej korekty ekonomicznych planów na lata 80.
Obie strony sporu próbowały „coś” z ekonomią zrobić. Eksperci „S” byli głównie uczelnianymi teoretykami gospodarki. Więcej oczekiwać można było od komunistycznych praktyków zarządzania – ale ich z kolei blokowały stosowane od lat schematy i… opinia kolegów z bloku socjalistycznego. Która, przełożona na opinię Kremla, była przecież propozycją nie do odrzucenia.
Nadal tolerowano przerosty zatrudnienia w górnictwie, przemyśle stoczniowym czy budownictwie mieszkaniowym, nie interesując się budową dróg czy infrastruktury kolejowej. Tak „S” jak partyjni biurokraci nie dorośli jeszcze do zaszczepiania w PRL zasad liberalnej gospodarki. W dodatku wiadomo było, iż Moskwa na tak szeroko zakrojony „eksperyment” pozwolić nie może.
Stan wojenny i niepowodzenie kolejnych etapów szeroko reklamowanej „reformy” gospodarczej premiera Zbigniewa Messnera, potwierdzone negatywnym wynikiem referendum z 1987, gdy społeczeństwo wypowiedziało się przeciwko proponowanemu „radykalnemu uzdrowieniu gospodarki” oraz odrzuciło „polski model głębokiej demokratyzacji życia politycznego” – w wyniku czego 19. września 1988 Messner złożył dymisję – zdopingowało część środowisk biznesowo-gospodarczych do podjęcia działań, kierujących Polskę na nowe tory rozwoju.
Głównym propagatorem idei liberalnych było pod koniec lat 80. XX w. środowisko Trójmiasta i stamtąd wywodzą się liderzy późniejszych partii politycznych o liberalnym charakterze programu.
Jak powstawały pierwsze polskie partie o charakterze liberalnym.
a) Kongres Liberalno-Demokratyczny
KLD jest najstarszą polską partią liberalną, powstałą po wyborach roku 1989. Opierał się na biznesowym środowisku Trójmiasta, skupionym wokół Gdańskiego Towarzystwa Społeczno-Gospodarczego i jego liderów: J. K. Bieleckiego, D. Tuska, J. Lewandowskiego i J. Merkla. W Polsce nazywano ich „gdańskimi liberałami”. Jednoczyło byłych działaczy I Solidarności i niektórych członków NZS (np. D. Tusk), zbyt młodych w roku 1980, by brać udział w związkowym ruchu robotniczym, czynnych jednak w opozycji stanu wojennego i po nim.
W deklaracji ideowej Gdańskiego Towarzystwa Społeczno-Gospodarczego „Kongres Liberałów” czytamy: „(…) na progu naszej pracy, obliczonej na długi dystans, stawiamy sobie następujące zadania: wspomaganie prywatnej przedsiębiorczości i innych form aktywności ekonomicznej obywateli; działanie na rzecz reprywatyzacji polskiej gospodarki i uwłaszczenia obywateli; odbudowę etosu przedsiębiorczości, kultury pracy i klimatu społecznego zaufania do instytucji rynku i własności prywatnej; inspirowanie autentycznych form samoorganizacji środowisk gospodarczych dla obrony jego interesów, dążenie do pełnej demokratyzacji życia na szczeblu podstawowym i regionalnym; działanie na rzecz stopniowej demokratyzacji centralnych instytucji politycznych i przebudowy ładu konstytucyjnego.”[2]
Oficjalnie KLD powstał 19.XI.1989 r. w wyniku decyzji II Gdańskiego Kongresu Liberałów. Sygnatariuszami powołania partii byli działacze Akcji Gospodarczej i regionalnych towarzystw gospodarczych. Początkowo pod nazwą Ogólnopolskie Porozumienie „Kongres Liberałów”, potem jako Krajowy Kongres Liberałów, środowisko K. K. Bieleckiego i D. Tuska stanowiło reprezentację polityczną ruchu towarzystw gospodarczych i środowisk liberalnych o orientacji wyraźnie centroprawicowej. Od 15.II.1990 r. (wg innych oficjalną datą tą jest 30. czerwca roku 1990) działa ono jako partia polityczna – Kongres Liberalno-Demokratyczny – zarejestrowana 9.X.1990 r.
Jak twierdzą autorki Gier politycznych – „Reorientacja na działalność polityczną (1989) wiązała się z dyskontowaniem osiągnięć okresu wcześniejszego, łącznie z wykorzystywaniem dorobku teoretycznego oraz zaplecza organizacyjnego, społecznego i ekonomicznego środowisk liberalnych Gdańska i innych ośrodków.”[3] Praca Małgorzaty Dehnel-Szyc i Jadwigi Stachury przynosi jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie, dotyczące „gdańskich liberałów”. Choć bowiem uczestniczyli oni w wielu społecznych przedsięwzięciach opozycyjnego Wybrzeża (Gdańska Inicjatywa Obywatelska, Gdańskie Stowarzyszenie Akademickie, Gdański Klub Polityczny im. Lecha Bądkowskiego czy Akademicki Klub Liberalny) oraz poparli strajk w Stoczni Gdańskiej w roku 1988, to jednak już wówczas nie wiązali z ruchem związkowym swojej przyszłości. Zdecydowali, iż konkretniejszym sposobem „przełożenia” deklarowanych idei na praktykę będzie działalność stricte polityczna.
Partia nie należała do masowych. W około 30 ośrodkach skupiała zaledwie 2000 członków, głównie w Gdańsku i stolicy. W większości przypadków byli to ludzie, prowadzący własne firmy, stąd zdecydowane parcie KLD na pragmatyczną stronę polityki, na korzyść której nie prowadzono z nikim większych sporów ideologicznych. Jedyny istotny spór wewnętrzny ugrupowania dotyczył stosunku do Kościoła katolickiego. O sprzeciwie środowiska KLD wobec Karty Praw i Wolności już wspominałam.
O ile jeszcze w roku 1991 jeden z liderów KLD, Janusz Lewandowski uważał, iż jego partia ceni nade wszystko wartości chrześcijańskie jako zwornik myślenia społecznego Polaków[4], to już w rok później pisał: „Stąd osobliwość życia politycznego w pierwszych latach po 1989 roku, która (…) polegała na „zamiłowaniu do przebierania się w chadeckie kostiumy, deklarowanie chrześcijańskich wartości i kokietowaniu Kościoła.””[5] Podczas Konferencji Programowej KLD w roku 1992 spór zwolenników ścisłego rozdziału od Kościoła i współpracy z nim – zdecydowanie wygrali zwolennicy pierwszej drogi postępowania.
Odejście w lewo, prócz zawierzenia kampanii medialnej w zachodnim, obcym jeszcze w RP stylu, było jedną z przyczyn porażki wyborczej KLD w roku 1993. Z braku zaplecza ideowego „gdańskich liberałów” już wcześniej kpił lider UPR, Janusz Korwin-Mikke: „Z chęcią odwołują się do demokracji (a może i do socjalnej demokracji?). W każdym razie na hasło strajk w stoczni zamykają swoje spółki i lecą pomagać robotnikom drukować odezwy domagające się… likwidacji prywatnych spółek.”[6]
Koncepcje państwa, jak zazwyczaj w przypadku braku jasno określonego programu, nie były w KLD do końca spójne. Sprawne funkcjonowanie państwa wymaga jednocześnie dwu, uzupełniających się, warunków. Po pierwsze silnym musi być osoba przywódcy; najlepiej, gdy przy okazji obdarzony jest on swoistą i dobrze postrzeganą charyzmą. Musi on swym autorytetem chronić Radę Ministrów przed zakusami licznych lobbystów. By jednak stan ów nie przekształcił się w zaprzeczenie demokracji – jednocześnie sprawnie funkcjonować powinien samorząd terytorialny, gwarant bezpieczeństwa ludności danego terenu. Liberałowie zdecydowanie podpisywali się pod silną prezydenturą. KLD niemal jednogłośnie poparł z początkiem lat 90. XX w. kandydaturę Lecha Wałęsy w powszechnych wyborach prezydenckich. Dobitnie stanowisko to przedstawił D. Tusk: „Nie wiadomo czy będzie dobrze rządził, ale bez niego czy przeciw niemu w Polsce rządzić się nie da.”[7]
Jednocześnie nie przychylali się do zdania innych polityków, dla których dwuizbowy Parlament miał być gwarantem ustawodawczego ładu RP. W założeniu twórców takiego rozwiązania, Senat miał być głównie przedstawicielstwem regionów. Realnie zamiast regionów decydował podział administracyjny na poszczególne województwa Polski. Politycy KLD stanęli na stanowisku, iż granice województw wytyczone były sztucznie, niezbyt zgodnie z autentycznym podziałem kraju na regiony kulturowo-etniczne.
Tak naprawdę chodziło partii o wytyczenie innych granic okręgów wyborczych, obejmujących całości kulturowo-gospodarcze. Senat miałby wg nich sens wówczas, gdyby RP stanowiła federację regionów lub województw. Już będąc jednym z liderów Unii Wolności (i wicemarszałkiem Senatu) Donald Tusk kwestionował istnienie Izby Wyższej, jako obdarzonej zbyt małymi kompetencjami ustawodawczymi, a jednocześnie pochłaniającej złotówki podatników.
„Liberalizm miał w Polsce swoje „pięć minut”, jak to określił Janusz Lewandowski, głównie dzięki premierostwu Jana K. Bieleckiego (styczeń-grudzień 1991 r.). (…). W Sejmie I kadencji liberałowie obsadzili 37 mandatów. Nie piastowali funkcji w gabinecie Jana Olszewskiego, w rządzie Hanny Suchockiej natomiast mieli 4 teki ministerialne (w pierwszym składzie).”[8]
Premier Bielecki nie tylko reprezentował KLD, ale główny i najstarszy nurt trójmiejskiego liberalizmu. Po klęsce wyborczej z roku 1993 wiosną 1994 r. liberałowie postanowili zjednoczyć się z Unią Demokratyczną. 24. kwietnia tego roku z owej fuzji powstało nowe ugrupowanie polityczne RP, pod nazwą Unia Wolności. Członkowie KLD zachowali tam tylko część dotychczasowych wpływów.
b) Unia Demokratyczna
Partia powstała 2. grudnia roku 1990 na bazie komitetów wyborczych Tadeusza Mazowieckiego, Ruchu Obywatelskiego-Akcja Demokratyczna, Forum Prawicy Demokratycznej oraz Sojuszu na rzecz Demokracji. Przewodniczącym partii wybrany został premier Mazowiecki, posiadający wówczas niekwestionowaną pozycję wśród dużej części polityków postsolidarnościowych i wśród polskiego społeczeństwa. UD zarejestrowano sądownie 21. grudnia 1990 r. W pół roku później (11. maja 1991 r.) już oficjalnie scalono struktury pierwotnej UD, ROAD i FPD w Unię Demokratyczną. Przewodniczącym nowej Unii został Tadeusz Mazowiecki, wiceprzewodniczącymi wybrano zaś – Władysława Frasyniuka, Aleksandra Halla i Jacka Kuronia.
Tak ROAD jak FPD miały w ugrupowaniu swoje frakcje – pierwsza Frakcję Społeczno-Liberalną, druga – Frakcję Prawicy Demokratycznej. Już wcześniej, w styczniu 1991 r., powstał Klub Parlamentarny – Unia Demokratyczna, utworzony przez 74 osoby, które wystąpiły z Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, przyczyniając się do jego rozbicia. Przewodniczącym Klubu został Bronisław Geremek. Wystąpienie „unitów” z OKP traktować można jako koniec „obywatelskiego” rozdziału działalności obozu postsolidarnościowego – sytuacja podpowiadała im, iż skutecznie działać będą wyłącznie w strukturach nowych partii politycznych i tylko dzięki nim zdołają przeforsować na skalę społeczną swoją wizję przyszłości Polski.
Bezpośrednią przyczyną takiego kroku polityków UD była wysoka wyborcza porażka Tadeusza Mazowieckiego, który nie dotarł nawet do II tury elekcji prezydenckiej. Po nieudanej misji Bronisława Geremka, jaki nie zdołał utworzyć rządu, Unia Demokratyczna przeszła do opozycji wobec gabinetu Jana Olszewskiego, wkrótce zaś nawiązała ścisłą współpracę z KLD i Polskim Programem Gospodarczym. Ten nieformalny układ nazywany był „Małą Koalicją”.
Z działalnością UD i jej następczyni, UW, trzeba powiązać wprowadzenie mechanizmów gospodarki rynkowej przez tzw. program Balcerowicza. Jednocześnie partia Mazowieckiego przyczyniła się do udzielenia znacznych koncesji na rzecz Kościoła katolickiego. To dzięki UD wzrosły możliwości jego wpływu na życie społeczeństwa RP (wprowadzenie lekcji religii do szkół, ograniczenie dopuszczalności aborcji, podpisanie po latach negocjacji – konkordatu).
Jesienią 1992 r. Aleksander Hall i jego koledzy z Frakcji Prawicy Demokratycznej odeszli z UD, tworząc swoje ugrupowanie pod nazwą Partia Konserwatywna. Pomimo trzeciego miejsca w przedterminowych wyborach parlamentarnych roku 1993 (po SLD i PSL), gdzie partia startowała samodzielnie, rok później UD połączyła się z KLD, tworząc Unię Wolności.
c) Unia Wolności
Pisałam już, iż Unia Wolności powstała z końcem kwietnia roku 1994 z połączenia dwu partii obozu kiedyś opozycyjnego – Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Unii Demokratycznej. Pierwszym liderem UW został dotychczasowy przewodniczący Unii Demokratycznej, Tadeusz Mazowiecki.
Członkowie byłego KLD musieli pogodzić się z faktem, iż trzeba im będzie zrezygnować z sporej mierze z postulatów liberalnych. Decydenci UW nie reprezentowali bowiem raczej nurtu centroprawicowego czy konserwatywnego, a centrolewicowy z wyraźnymi akcentami socjalliberalnymi. Ów podział wewnętrzny przetrwał cały okres istnienia partii, a szczytowym jego momentem było odejście w roku 2001 grupy działaczy z Donaldem Tuskiem i założenie przez nich kolejnej partii – Platformy Obywatelskiej.
Sytuacja polityczna nie sprzyjała wówczas siłom postsolidarnościowym. Toteż w Deklaracji Programowej ugrupowania możemy przeczytać m.in.: „Decyzja o stworzeniu nowej formacji politycznej uzasadniana była koniecznością zjednoczenia wszystkich sił o podobnych celach politycznych, <zdolnych przeciwstawić się groźbie zaprzepaszczenia reform przeprowadzanych od pięciu lat wysiłkiem całego społeczeństwa>.”[9]
Meandry życia politycznego, w tym jawne poparcie, udzielane coraz mniej akceptowanym społecznie reformom Leszka Balcerowicza, doprowadziły do zmian personalnych na stanowisku przewodniczącego partii. Kolejno funkcję tę pełnili: Tadeusz Mazowiecki (1994-1995), Leszek Balcerowicz (1995-2000), Bronisław Geremek (2000-2001) i Władysław Frasyniuk (2001-2005). W tymże, 2005 roku, UW przekształcona została w Partię Demokratyczną – demokraci.pl. W latach 1996-2002 Unia Wolności współtworzyła międzynarodówkę chadecką.
Unia Wolności nie była konsekwentna w swych posunięciach. Z jednej strony „(…) postulowany przez UW kształt ustroju państwowego zakłada decentralizację władzy publicznej i przekazanie jej „bliżej człowieka”, przez rozwój wszelkich form samorządowej organizacji życia państwowego i społecznego, zgodnie z zasadą pomocniczości. Rozwój Polski lokalnej jest priorytetem programowym UW, skonkretyzowanym w haśle: decyzje i pieniądze bliżej ludzi.”[10] Jednocześnie jednak, przy socjalliberalnym nastawieniu przejęła po Unii Demokratycznej sposób negocjowania z Kościołem katolickim, nakazujący daleko idące ustępstwa wobec kościelnych hierarchów.
W dużej mierze, dzięki sporej ilości parlamentarzystów i gospodarczych lobbystów, Unia Wolności, przynajmniej w latach 1994-2001 posiadała spory wpływ na politykę RP, skutecznie osłabiając pozycję partii, stojących bardziej na prawo od niej. Większość wpływów utraciła, orientując się na lewo po odejściu grupy liberalnej do Platformy Obywatelskiej. Przekształcenie w Partię Demokratyczną – demokraci.pl i otwarty sojusz z lewicą odebrał jej resztki możliwości przekroczenia progu wyborczego.
d) Platforma Obywatelska
Początków powstania Platformy Obywatelskiej szukać należy w wyborach prezydenckich z października roku 2000. Wygrał je już w I turze – z dużą przewagą nad 11 pozostałymi kandydatami – Aleksander Kwaśniewski.
Rządząca koalicja AWS-UW wystawiła jako swego kandydata Mariana Krzaklewskiego, który zajął dopiero III miejsce. Wyprzedził go Andrzej Olechowski z 17,30% poparciem elektoratu. AWS straciła wszelkie atuty koalicyjne, zaś A. Olechowski otwarcie rozpoczął rozmowy w sprawie utworzenia nowej formacji, reprezentującej polityczne centrum działaczy postsolidarnościowych. Tak UW jak AWS nie chciały współpracy, bojąc się o własne pozycje w polskiej polityce.
Podczas V Kongresu Unii Wolności 16.-17. grudnia 2000 r. najpoważniejszymi kandydatami do fotela przewodniczącego partii byli Donald Tusk i Bronisław Geremek. Wygrał „etosowy” Geremek, dając tym samym sygnał liberałom, iż ich wpływy ponownie zmaleją.
Nic więc dziwnego, iż z końcem miesiąca doszło do kilku spotkań pomiędzy Andrzejem Olechowskim i Donaldem Tuskiem, zaś na początku stycznia 2001 r. politycy zwołali konferencję prasową. A. Olechowski stwierdził wówczas: „Mam dla Państwa dobrą wiadomość – wraz z panem Marszałkiem Płażyńskim i panem Marszałkiem Tuskiem uznaliśmy, że istnieje potrzeba nowej inicjatywy politycznej i postanowiliśmy ją podjąć.”[11]
Platforma Obywatelska powstała oficjalnie 24. stycznia 2001 r. podczas zjazdu założycielskiego w hali Olivii w Gdańsku, choć zarejestrowano ją dopiero 5. marca 2002 r. jako Platformę Obywatelską RP. Dodatkowy człon nazwy – „RP” trzeba było umieścić, ponieważ ugrupowanie o tożsamej nazwie zarejestrował wcześniej Adam Słomka.
Do nowej partii przenieśli swój akces niektórzy politycy Unii Wolności – np. Jacek Merkel czy Paweł Piskorski. PO wkrótce po rozpoczęciu swego istnienia politycznego postarała się o nawiązanie partnerskich stosunków z niemiecką CDU, francuską UMP, brytyjskimi konserwatystami czy hiszpańską Partido Popular. Jesienią roku 2002 wsparła też Naszą Ukrainę – blok polityczny, któremu przewodniczył nacjonalistyczny populista Władimir Juszczenko.
„Przejęto” też w marcu 2002 r., w drodze porozumienia z Krzyżowej, młodzieżówkę Unii Wolności, czyli Stowarzyszenie Młodzi Demokraci.
W swej koncepcji państwa Platforma Obywatelska stawiała na wolność jednostki, rozumianej w duchu leseferyzmu – czyli zarówno w sferze polityczno-społecznej, jak i ekonomicznej. Jednocześnie jednak państwo w wizjach PO winno opierać się na tradycji łacińskiej i światopoglądzie katolickim. Jak wybór światopoglądu ma się do wolności jednostki, wiedzą chyba tylko teoretycy partii.
Liderzy Platformy wyznają pogląd, iż Dekalog i jego normy są na tyle trwałe, by ich stosowanie w praktyce umożliwiło sprawne funkcjonowanie państwa. Wg działaczy partii łamanie zasad Dekalogu narusza prawa i godność tych, którzy je stosują. Ani słowa o tym, iż innowiercy mogą myśleć dokładnie odwrotnie.
Sensownie brzmi natomiast traktowanie organizmu państwowego jako gwaranta granic, których przekroczenie może narazić na niebezpieczeństwo całość lub znaczną część społeczeństwa. Z drugiej strony PO chciałaby zabezpieczyć poszczególnych obywateli przed zakusami władzy, ograniczającymi jej wolność. To teoria. W praktyce rządząca teraz Platforma Obywatelska wspiera opracowywany obecnie system PESEL 2, który jest wdrożeniem w życie niemal pełnej inwigilacji społeczeństwa.
Wizja państwa, proponowana przez liberałów Donalda Tuska, nie byłaby pełną, gdyby nie towarzyszące jej hasło „Uwolnić energię Polaków”. PO stawia najwyraźniej na inicjatywy własne obywateli, zwłaszcza w sferze gospodarczej. Początków partii szukać przecież należy w środowisku trójmiejskiego biznesu lat 80. XX w. Sprzyjać mają temu głównie ochrona polityki swobodnej konkurencji i własności prywatnej. Ustawodawcy muszą pracować na tym, by nowe akty prawne usprawniały funkcjonowanie biznesu i likwidowały pozostałości poprzedniego ustroju społeczno-gospodarczego.
Platforma Obywatelska chciałaby również podwyższenia standardów wobec parlamentarzystów i wyższych funkcjonariuszy życia publicznego. Zgodnie z wolą większości społeczeństwa polskiego, co wykazują sondaże opinii publicznej, jej liderzy chcieli od początku istnienia ugrupowania, by o mandaty posłów i senatorów nie miały prawa ubiegać się osoby skazane przez jakikolwiek sąd za tzw. przestępstwa umyślne. Biorąc jednak pod uwagę dobro społeczne – w propozycji tej uczyniono celową lukę, ustanawiając wyjątek dla tych, którzy skazani zostali w wyniku nadużywania wolności słowa. PO bowiem liczy się z tym, iż podobne wyroki mogą być jedynie wynikiem lokalnych układów i skazane za podobne czyny osoby mogły działać naprawdę w interesie społecznym. Liberałowie postulowali owe rozwiązania jako zmiany w Konstytucji RP.[12]
Wobec stałych trudności legislacyjnych, z jakim boryka się polskie ustawodawstwo, Platforma Obywatelska chciałaby też konstytucyjnego unormowania trybu uchwalania ustaw. Czytania miano by przeprowadzać tylko dwukrotnie, zaś pod uwagę nie były by brane te z poprawek, z którymi nie zapoznano odpowiednio wcześnie odpowiedniej komisji sejmowej. Według PO zmniejszy to (biorąc pod uwagę również specjalny plan prac legislacyjnych, który powinien przyjmować rząd) ryzyko zatwierdzania prawa sprzecznego wewnętrznie i przyspieszy proces wchodzenia poszczególnych przepisów w życie.
W przywoływanym już Państwie dla obywatela… kierunki potrzebnych ku naprawie RP działań, postulowanych przez liberałów, charakteryzują tytuły poszczególnych rozdziałów: Państwo uczciwe i odpowiedzialne, Państwo sprawne, Państwo tańsze, bez przywilejów dla ludzi władzy oraz Państwo zdolne do samonaprawy. Po licznych aferach z udziałem działaczy tego ugrupowania, owe frazesy brzmią wręcz śmiesznie.
Po raz pierwszy PO uczestniczyła w wyborach parlamentarnych we wrześniu roku 2001, zdobywając 12,68% poparcia i II miejsce po SLD, stając się automatycznie największym z ugrupowań opozycyjnych wobec rządu Leszka Millera. W październiku 2005 r. Donald Tusk przegrał wybory prezydenckie z Lechem Kaczyńskim, ale w przyspieszonej elekcji parlamentarnej z roku 2007 Platforma Obywatelska zdobyła już zdecydowanie I miejsce z 41,51% głosów i objęła rządy, trwające do dziś (koalicjantem PO jest wciąż PSL).
Pomimo spadających notowań partii Donalda Tuska (jest to stanem normalnym – opinia publiczna zazwyczaj darzy nowe rządy początkowym zaufaniem, po czym zaufanie owo maleje; w dużej mierze przyczynia się do tego obecnie globalny kryzys ekonomiczny) – PO nadal sprawnie funkcjonuje na arenie politycznej i stara się na swój niemrawy sposób minimalizować skutki światowej recesji gospodarczej dla społeczeństwa RP.
Klara Wolińska
[1] Piwowarczyk J., ks., Spór o liberalizm, w: Wobec nowego czasu (z publicystyki 1945-1950), Wyd. Znak, Kraków 1985, s. 286;
[2] Za: Małgorzata Dehnel-Szyc, Jadwiga Stachura, Gry polityczne. Orientacje na dziś, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 1991, s. 165;
[3] Ibid., s. 164;
[4] Liberalizm praktyczny, rozmowa z J. Lewandowskim, „Gazeta Wyborcza”, 13. IV.1991;
[5] Lewandowski J., Jaki liberalizm jest Polsce potrzebny?, „Biuletyn Informacyjny KLD”, marzec-kwiecień 1992, nr 3 (11), s. 12;
[6] Za: Małgorzata Dehnel-Szyc, Jadwiga Stachura, Gry polityczne. Orientacje na dziś, Oficyna Wydawnicza Volumen, Warszawa 1991, s. 165;
[7] Tusk D., Zdecentralizowane, neutralne, liberalne, „Res Publika Nowa” 1993, nr 2, s. 19;
[8] Krystyna A. Paszkiewicz (red.), Partie i koalicje polityczne III Rzeczypospolitej, Wrocław 2000, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, wyd. II poprawione, s. 32;
[9] Za: Krystyna A. Paszkiewicz (red.), Partie i koalicje polityczne III Rzeczypospolitej, Wrocław 2000, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, wyd. II poprawione, s. 142;
[10] Za: ibid, s. 143;
[11] Fragment wystąpienia dr A. Olechowskiego na konferencji prasowej dn. 11.01.2001 r., „Polska Scena Polityczna” 2001, nr 1, s. 5;
[12] M. Granat, Propozycje zmian w konstytucji, (w:) Państwo dla obywatela. Plan rządzenia 2005-2009, (red.:) J. Rokita, S. Kalwas, Warszawa 2005, ss. 26-27.
