KulturaWyróżnione

David Morens i problem posłuszeństwa

Niedawno Kościół obchodził święto św. Maksymiliana Kolbego, franciszkanina konwentualnego, który był więziony przez nazistów jako więzień polityczny w Auschwitz, dopóki nie ofiarował własnego życia w zamian za życie męża i ojca.

W jego święto, osoby celebrujące Liturgię Godzin odczytują fragment jednego z jego listów. W liście tym porusza on temat posłuszeństwa:

„Bóg, który jest wszechwiedzący i wszechmądry, wie najlepiej, co powinniśmy czynić, aby pomnożyć Jego chwałę. Za pośrednictwem swoich przedstawicieli na ziemi nieustannie objawia nam swoją wolę; zatem posłuszeństwo i tylko posłuszeństwo jest dla nas pewnym znakiem woli Bożej. Przełożony może wprawdzie popełnić błąd, ale nie możemy się pomylić, wykonując polecenia przełożonego. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, gdy przełożony wydaje polecenie, które w najmniejszym stopniu naruszałoby prawo Boże. Taki przełożony nie przekazywałby woli Bożej.”

Dla współczesnych ludzi, zarówno liberalizmu modernistycznego, jak i postmodernistycznego, takie rozumienie posłuszeństwa jest niemal niepojęte. Przyjmując ideę radykalnego indywidualizmu, oddanie woli przełożonemu jest odrzucane jako coś uwłaczającego godności człowieka.

Należy jednak zauważyć, jak starannie kościelna rada posłuszeństwa jest ograniczona w kontekście religii. Posłuszeństwo jest udzielane jedynie dobrowolnie, poprzez akt woli. Jest zawsze ograniczone prawem Bożym; obowiązek posłuszeństwa nigdy nie narusza wiary ani moralności. Wreszcie, rozumie się, że takie posłuszeństwo to po prostu wyższy poziom wolności, wolność od egoistycznego pragnienia pieniędzy, władzy czy przyjemności. Takie posłuszeństwo jest podporządkowane doskonaleniu charakteru.

Stanowi to w kontraście do rodzaju posłuszeństwa, którego wymaga się w organizacji przestępczej, takiej jak tłum. Posłuszeństwo uzyskuje się siłą lub strachem. Dowodzi się ono właśnie poprzez popełnianie przestępstw przeciwko prawu ludzkiemu i prawu Bożemu. Prowadzi to do skrajnego zniewolenia przełożonych, a nagrodą jest dostęp do pieniędzy, władzy i przyjemności. Taka struktura posłuszeństwa to diaboliczna podróbka prawdziwej struktury.
Ten kontrast przyszedł mi na myśl, gdy David Morens, były doradca Anthony Fauciego w NIAID, przyznał się do spisku, mającego na celu defraudację poprzez zniszczenie dokumentów federalnych. Był to człowiek, który żył w reżimie bezwzględnego posłuszeństwa. Wiedział, iż to, co robi, jest złe, ale był winien wierność swoim współspiskowcom. Co gorsza, nagrodą za jego „zakulisowe machlojki” były zaledwie dwie butelki wina. Smutne i ironiczne zarazem jest to, że tym winem był The Prisoner (Więzień).

Wygląda na to, że w epoce, która odrzuca religijne posłuszeństwo jako bezużyteczny średniowieczny artefakt, w naszych gabinetach rządowych pozostała nam jedynie jego mroczna podróbka.

Pomyślmy o żelaznym uścisku, jaki Nancy Pelosi, a teraz Hakeem Jeffries, sprawuje nad Demokratami w Izbie Reprezentantów; każdy opat pozazdrościłby takiej perfekcyjnej uległości. Pomyślmy, jak pomimo powszechnego sprzeciwu wobec wojny, Kongres odmawia wzięcia jakiejkolwiek odpowiedzialności za nasze trwające militarne bagno.

Pomyślmy, jak gubernatorzy w 2020 roku wyraźnie wykonywali polecenia od anonimowych osób, aby wprowadzić lockdowny i maseczki. Wreszcie, pomyślmy, jak niezliczona liczba osób w państwie administracyjnym ewidentnie pracuje dla przemysłu farmaceutycznego, a nie dla podatników, którzy płacą im pensje.

Nasz system rządów wydaje się być opanowany przez mężczyzn i kobiety, którzy zniszczyli wszelkie pozory ludzkiej wolności w swoich sercach, aby zdobyć i chronić swoje miejsca pracy. Stopniowo zdobywają posłuszeństwo od tych złych aktorów, którym służą, żądając czynów naruszających ich sumienie, aż do momentu, gdy ich sumienie umrze, a ich charakter ulegnie zniszczeniu.

Niech smutna postać Davida Morensa będzie przestrogą zarówno dla wybranych urzędników, jak i osób zatrudnionych w administracji. Na dłuższą metę ślepe posłuszeństwo niczego nie da. Ostatecznie to sygnaliści i męczennicy są prawdziwie wolni.
W innym miejscu listu św. Maksamilian ubolewa, iż ​​„[z] przykrością obserwujemy, jak w naszych czasach indyferentyzm w swoich licznych formach szerzy się niczym epidemia nie tylko wśród świeckich, ale także wśród zakonników”. Jak wiemy, ten indyferentyzm podsycał wzrost tyranii w Niemczech w latach 30. XX wieku. Był on również przyczyną lockdownów i nakazów w ostatnich latach. Utrudnia reformy, których dziś rozpaczliwie potrzebujemy.
W końcu wszyscy jesteśmy komuś posłuszni. Kiedy służymy złu, posłuszeństwo niszczy wolność. Kiedy służymy dobru, posłuszeństwo doskonali wolność. Ostatecznie walka toczy się między wolnymi sługami prawdy a niewolnikami kłamstwa, a walka o prawdę zawsze jest warta zachodu, bez względu na cenę.

Zapytajcie Maksymiliana Kolbego, kapłana i męczennika.

Ks. John F. Naugle,

Tłum. Andrzej Filus

Ks. John F. Naugle jest wikariuszem parafialnym w parafii św. Augustyna w hrabstwie Beaver. Ukończył studia licencjackie z ekonomii i matematyki w St. Vincent College; uzyskał tytuł magistra filozofii na Duquesne University; uzyskał tytuł magistra teologii (STB) na Catholic University of America.

Za: Brownstone Institute

(Visited 1 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *