Gospodarka i politykaPolecane

Chiny po cichu wygrały wojnę handlową – i teraz przewodzą światu (2)

Wyniki są jaskrawe: Marynarka Wojenna USA się starzeje, a jej zdolność budowy okrętów jest w stagnacji. Nadmierne rozciągnięcie sił militarnych osłabiło sojusze, a nawet Europa kwestionuje przyszłość NATO. Tymczasem Chiny budują porty, koleje i satelity. Poprzez inicjatywy takie jak Pas i Szlak oraz krytyczną dyplomację mineralną Pekin zakotwicza teraz ogromne połacie Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji Środkowej w swojej strefie wpływów, nie siłą, ale finansami i infrastrukturą.

 

Inny rodzaj przywództwa

Pytanie nie brzmi już, czy Chiny będą przewodzić światu – już to robią. Pytanie brzmi, jak podzielą się tym przywództwem. Wizja Xi, wbrew zachodniej paranoi, nie jest grą o sumie zerowej. Jak elokwentnie ujął to Zhou Bo, starszy pracownik naukowy Uniwersytetu Tsinghua, w swojej ostatniej książce Should the World Fear China?, „Świat staje się mniej zachodni i najwyższy czas, aby Zachód nauczył się słuchać”.

To, co Zachód postrzega jako strach, Globalne Południe widzi jako szansę. W Afryce chińscy pracownicy budują drogi i szpitale; w Ameryce Łacińskiej chińskie inwestycje zasilają czystą energię i edukację. Nawet pośród złożonych napięć terytorialnych Chiny utrzymują politykę zagraniczną, opartą na nieingerencji i dyplomacji regionalnej. Kiedy ostatni raz Chiny obaliły rząd lub zbombardowały kraj, aby zmienić reżim?

 

W kierunku wspólnej, ale wielobiegunowej przyszłości

Dla tych, którzy twierdzą, że Chiny dążą do wywrócenia porządku międzynarodowego, odpowiedź jest prosta: ile wart jest porządek, jeśli służy tylko nielicznym? Chiny nie odrzucają zasad – dążą do sprawiedliwości w ich tworzeniu. Pas i Szlak nie jest pułapką, jak sugerują niektóre narracje zachodnich mediów; to koło ratunkowe dla narodów od dawna ignorowanych przez Washington i Brukselę. Nawet narracja o chińskim „militaryzmie” załamuje się pod wpływem krytyki: Chiny nie angażowały się w zagraniczną walkę od 1979 r., podczas gdy interwencje USA rozciągają się na wszystkie kontynenty.

To nie oznacza, iż ​​Chiny są idealne – żaden naród nie jest. Ale oznacza to, że Zachód musi przejść od zaprzeczania do adaptacji. Przyszłość nie będzie zdominowana przez Amerykę ani Europę. Będzie współrządzona, a Chiny będą odgrywać dominującą rolę. Zachód musi się przekalibrować, nie w strachu, ale we wzajemnym szacunku.

Jak powiedział Zhou Bo: „Nie możesz być najsilniejszą potęgą świata i nadal twierdzić, iż jesteś ofiarą”. To samo można powiedzieć o Stanach Zjednoczonych – muszą zaakceptować, że inni się podnieśli i że pokora, a nie hegemonia, zdefiniuje XXI wiek.

 

Od Pax Americana do Pax Sinica?

Wkraczamy w nową erę – nie naznaczoną upadkiem Zachodu, ale jego dojrzewaniem. Uczenie się od Chin nie oznacza stawania się Chinami. Oznacza to uznanie, iż przywództwo dzisiaj mierzy się nie tylko lotniskowcami czy PKB, ale odpornością, dyplomacją i zdolnością do budowania.

Zachód rządził światem przez 500 lat. Teraz nadszedł czas, aby podzielić się sceną z odradzającą się potęgą, która odzyskała należne jej miejsce i niesie w sobie mądrość 5000-letniej cywilizacji.

 

Ricardo Martins,

3. maja 2025

Tłum. Andrzej Filus

 

Ricardo Martins ‒ doktor socjologii, specjalizujący się w polityce, polityce europejskiej i światowej oraz geopolityce

(Visited 26 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *