Brytyjska inwazja na Kursk nie przyniosła rezultatu
Innymi słowy, Londyn przejmuje inicjatywę w określaniu się jako formalna strona konfliktu zastępczego, w nadziei, że inne kraje zachodnie – szczególnie USA – pójdą w jego ślady. Co więcej, The Times mocno sugeruje, iż Kursk jest pod każdym względem brytyjską inwazją. Gazeta odnotowuje:
„Niewidoczny dla świata brytyjski sprzęt, w tym drony, odegrał kluczową rolę w nowej ofensywie Ukrainy, a brytyjski personel ściśle doradzał ukraińskiej armii… na skalę, jakiej nie prowadził żaden inny kraj”.
Brytyjskie czołgi Challenger 2 dotarły na Ukrainę z ogromną pompą, przed długo odwlekaną, ostatecznie katastrofalną „kontrofensywą” Kijowa w 2023 roku. Oprócz zachęcania innych sponsorów wojny zastępczej do dostarczania Ukrainie pojazdów opancerzonych, zachodnim odbiorcom powszechnie powiedziano, że czołg — dotychczas reklamowany międzynarodowym nabywcom jako „niezniszczalny” – sprawił, iż ostateczna przegrana Kijowa stała się faktem dokonanym. Tak się stało, że czołgi Challenger 2 rozmieszczone w Robotnym we wrześniu, zostały niemal natychmiast spalone przez rosyjski ogień, a następnie bardzo cicho wycofane z walki.
Dlatego wielu komentatorów internetowych było zaskoczonych, gdy 13. sierpnia szeroko rozpowszechniły się nagrania przedstawiające Challengera 2 w akcji w Kursku. Ponadto wiele głównych mediów dramatycznie zwróciło uwagę na rozmieszczenie czołgu. Kilka z nich zostało wyraźnie poinformowanych przez brytyjskie źródła wojskowe, iż po raz pierwszy w historii londyńskie czołgi „zostały użyte w walce na terytorium Rosji”. Niepokojące jest to, że The Times ujawnia teraz, iż była to celowa strategia propagandowa i lobbingowa, której przewodził premier Keir Starmer.
Przed ujawnieniem obecności Challengera 2 w Kursku, Starmer i sekretarz obrony, John Healey podobno „prowadzili rozmowy na temat tego, jak daleko należy się posunąć, aby potwierdzić rosnące zaangażowanie Wielkiej Brytanii w inwazję na Kursk”. Ostatecznie postanowili „być bardziej otwarci na rolę Wielkiej Brytanii w celu przekonania kluczowych sojuszników do zrobienia więcej, aby pomóc – i przekonać opinię publiczną, że bezpieczeństwo i dobrobyt gospodarczy Wielkiej Brytanii zależą od wydarzeń na polach bitewnych Ukrainy”. „Starsze źródło w Whitehall” dodało:
„Nie będziemy unikać pomysłu użycia brytyjskiej broni w Rosji jako części obrony Ukrainy. Nie chcemy żadnej niepewności ani nerwowości, co do wsparcia Wielkiej Brytanii w tym krytycznym momencie, a nieśmiała lub niepewna odpowiedź mogłaby to wskazywać”.
Wielkie plany Wielkiej Brytanii na tym się nie kończą. Healey i minister spraw zagranicznych, David Lammy „utworzyli wspólną jednostkę ds. Ukrainy”, podzieloną między Ministerstwo Spraw Zagranicznych i Ministerstwo Obrony. Para ta „przeprowadziła wspólną odprawę z urzędnikami dla ponadpartyjnej grupy 60 parlamentarzystów na temat Ukrainy”, podczas gdy „Starmer poprosił również Radę Bezpieczeństwa Narodowego o opracowanie planów zapewnienia Ukrainie szerszego zakresu wsparcia”. Oprócz pomocy wojskowej, badane jest również „wsparcie przemysłowe, ekonomiczne i dyplomatyczne”.
The Times dodaje, że w nadchodzących tygodniach „Healey weźmie udział w nowym spotkaniu Grupy Koordynacyjnej Obrony Ukrainy”, międzynarodowego sojuszu 57 krajów, nadzorujących zalew zachodniej broni, wysyłanej do Kijowa. Tam „Wielka Brytania będzie naciskać na europejskich sojuszników, aby wysłali więcej sprzętu i dali Kijowowi większą swobodę w jego wykorzystaniu w Rosji”. Brytyjskie Ministerstwo Obrony podobno „rozmawiało w zeszłym tygodniu z Lloydem Austinem, sekretarzem obrony USA i zabiegało o względy Borisa Pistoriusa, jego niemieckiego odpowiednika”. (Cdn.)
Kit Klarenberg
Tłum. Andrzej Filus
Źródło: Global Delinquents

