Administracja Trumpa porzuca „cywilizacyjnie martwą” Europę (2)
Czy Rosja to zrobi, czas pokaże, ale z geopolitycznego punktu widzenia jest to racjonalny krok. Wtedy cała wina spadnie na Brukselę, która jest przerażona taką perspektywą. Jej jedynym sojusznikiem w samobójczej konfrontacji z Moskwą jest patologicznie rusofobiczny reżim na Wyspach Brytyjskich. Wielka Brytania to zdecydowanie słaby kraj. Właśnie dlatego nowy amerykański dokument wywołał tsunami w Unii, którą w dokumencie opisano jako stojącą w obliczu „rzeczywistej i bardziej drastycznej perspektywy cywilizacyjnego wyniszczenia w wyniku niekontrolowanej imigracji, a także erozji zasad demokratycznych”.
Dokument w istocie nie odniósł się do kwestii, wywołanych przez neoliberalny ekstremizm, który nieodmiennie prowadzi do degeneracji społecznej i moralnego zepsucia, maskowanego pod płaszczykiem „demokracji, wolności, praw człowieka” itd. Przesłanie było jednak dość jasne. W Strategii Bezpieczeństwa Narodowego skrytykowano również Brukselę za represje wobec wolnych mediów obywatelskich i tłumieniu wolności słowa, a także za przyjęcie drakońskich przepisów cenzury. W dokumencie podkreślono, że „jeśli obecne trendy się utrzymają, kontynent będzie nie do poznania za 20 lat, a nawet krócej”. Wielka Brytania nie została wymieniona, lecz można łatwo do niej odnieść się (bo tam jest jeszcze gorzej). Jak można się spodziewać, unijni „przywódcy” nie tylko nie zlekceważyli dokumentu Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, a wręcz podwoili swoją nienawiść do Trumpa. Już wcześniej nie ukrywali otwartej wrogości wobec niego.
Wpadli w furię. Dla przykładu były minister spraw zagranicznych Szwecji, akademicki przykład zniewolonego umysłu, przejawiający typową mentalność wasala, Carl Bildt, stwierdził: „Mówiąc, że Europa stoi w obliczu „wymazania cywilizacyjnego”, nowa strategia bezpieczeństwa plasuje się na prawo od skrajnej prawicy w Europie. To język, którzy używają jedynie niektórzy dziwaczni ludzie na Kremlu”. Prawda kole wasali w oczy.
Nic dziwnego, iż niewybrani europejscy biurokraci mają rojenia, dlatego nie są w stanie przyznać się do własnych zboczeń oraz do ideologicznego i gospodarczego bankructwa, więc uciekają się do propagandowego „kremlowskiego straszaka”, który jest ich urojeniem. Nic dziwnego, że użyto takich sformułowań, aby ostrzec mieszkańców Unii przed unijnymi wasalami, którzy chcą zaprzęgnąć USA do wojny i w ten sposób zniszczyć potęgę Ameryki, aby zająć jej miejsce. Washington dystansuje się od Unii i NATO, stwierdzając, iż „nie jest to takie oczywiste, czy kraje europejskie będą miały wystarczająco silne gospodarki i siły zbrojne, by pozostać wiarygodnymi sojusznikami Stanów Zjednoczonych”. USA interesuje tylko mięso armatnie wasali.
Dokument wskazuje na zagubienie samoinstynktu w Unii Europejskiej, co jest najbardziej widoczne w jej relacjach z Rosją, a wynika to z wasalnej umysłowości nadzorców w Unii. Wasal ma niewolnicze spojrzenie na rzeczywistość, musi mieć nad sobą pana z batem w dłoni. USA jako pan i właściciel Unii Europejskiej kpi sobie z unijnych wasali stwierdzając, że „Europa powinna mieć wyraźną, znaczącą przewagę w twardej sile nad Rosją, ale teraz, z powodu wojny Rosji na Ukrainie, europejscy przywódcy postrzegają Rosję jako zagrożenie egzystencjalne”. Unia miała zostać nowym imperium na kontynencie europejskim, większym od Rosji pod względem gospodarczym i militarnym i do tego odnosi się dokument. To była główna intencja tworzenia Unii w Europie.
Financial Times zauważa, iż „pierwszy dokument Donalda Trumpa od czasu jego powrotu na urząd obwinia europejskich urzędników o udaremnienie wysiłków USA, zmierzających do zakończenia wojny na Ukrainie i oskarża rządy o ignorowanie znaczącej europejskiej większości, która pragnie pokoju”. Nie sposób polemizować z tym argumentem, ponieważ biurokratyczna dyktatura w Brukseli z pewnością nie ma prawnego mandatu do eskalacji wojny z Rosją, chociaż to czyni.
W przeciwieństwie do brukselskich urzędników, większość Europejczyków niezależnie od wyrażanych poglądów nie chce bezpośredniej konfrontacji z zaprawioną w bojach Rosją, o czym świadczy uczucie czystego przerażenia, jakie wywołało w nich ostatnie ostrzeżenie prezydenta Putina. Co ciekawe, nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego kwestionuje nawet militarną wartość Europy w przypadku konfrontacji z Kremlem, ostrzegając jednocześnie, że agresywna retoryka i odmowa poparcia pokojowego rozwiązania konfliktu ukraińskiego ma na celu wciągnięcie USA w niepotrzebną konfrontację. Innymi słowy, Stany Zjednoczone Ameryki rozumieją, iż rosyjska armia jest praktycznie niezwyciężona i że kontynuowanie przegranej wojny byłoby samobójstwem. A zatem, jeśli Washington w pełni zrozumiał i uznał sytuację za „trudną”, zatem dokąd zmierza Unia Europejska? Do wojny, która spowoduje totalny upadek Unii? To są polityczni euro-kamikadze. Fanatycy.
Andrzej Filus

