A nie mówiłem? – Drudge ostrzega przed niedoborami żywności
Od miesięcy ostrzegam czytelników tej strony i słuchaczy mojej audycji radiowej, aby „kupowali żywność na wypadek sytuacji kryzysowej”.
Wielokrotnie zwracałem uwagę, że problemy, trwające w rejonie Cieśniny Ormuz wpływają nie tylko na ceny ropy i paliw (zwłaszcza oleju napędowego), ale także na dostępność i ceny nawozów.
Informowałem, iż rolnicy są zmuszeni pozostawiać plony na polach, by tam gniły, ponieważ koszty oleju napędowego niezbędnego do napędzania ciągników i kombajnów podczas zbiorów są zbyt wysokie.
Dzisiaj, 5. października 2026 roku, serwis DRUDGE REPORT zamieścił nagłówek, wyróżniony czerwonym kolorem:
CZY KOLEJNYM PROBLEMEM BĘDĄ BRAKI ŻYWNOŚCI?
Oho! Spójrzcie tylko… to dokładnie to, przed czym ostrzegałem was od miesięcy!
DrudgeReport.com to najpopularniejszy serwis informacyjny na świecie.
Zgadnijcie, co wywoła ten nagłówek na portalu Drudge? Szturm na supermarkety i wykupywanie żywności na zapas.
Ludzie zaczną wpadać w panikę, a wiadomo, co się dzieje, gdy „tłum kretynów” wpada w panikę: półki sklepowe zostają błyskawicznie ogołocone. W ciągu zaledwie kilku godzin.
Choć z drugiej strony – może wcale tak nie będzie. Chcecie wiedzieć dlaczego? Bo Drudge zamieszcza link do artykułu na stronie Wall Street Journal… a ten jest dostępny tylko za opłatą (za tzw. paywallem).
A kto prenumeruje Wall Street Journal? Bogate szychy; ludzie zamożni. To ONI dowiadują się o wszystkim pierwsi z Wall Street Journal. Nie wy. Nie przeciętny „Kowalski”.
Pozwólcie więc, że wam to wyjaśnię…
Otrzymałem tę wiadomość od subskrybenta mojej strony; opisuje ona sytuację, z jaką muszą mierzyć się rolnicy.
„Nie wyolbrzymiasz problemu, Hal. Sytuacja jest kiepska.
Typowy średniej wielkości rolnik dysponuje kilkoma zbiornikami na olej napędowy o pojemności 500 galonów, które lubi mieć pełne przed żniwami; niektórzy mogą mieć zbiorniki o pojemności 2000 galonów. Jednak ten sam rolnik używa kombajnu przez około 500 godzin, spalając 14 galonów na godzinę; do tego dochodzi ciągnik, obsługujący wóz przeładowczy (7–9 gal./godz.) oraz dwa ciągniki siodłowe z naczepami do przewozu zboża (pracujące w cyklu obciążenia na poziomie ok. 50% – czyli przyjmijmy, że jeden ciągnik pracuje na pełnych obrotach, zużywając 9 gal./godz. przez 16 godzin), a także co najmniej jeden ciągnik o mocy 100 KM napędzający przenośnik ślimakowy do załadunku silosów (zużycie ok. 7 gal./godz. przez 8 godzin).
Daje to (ostrożnie licząc) zużycie rzędu 34–39 galonów na godzinę; przy 500 godzinach pracy daje to łącznie nawet 18 000 galonów oleju napędowego, potrzebnego do przeprowadzenia żniw na obszarze 4000–5000 akrów.
A nie wliczamy w to paliwa do pickupów z silnikami Diesla, używanych przez operatorów i do innych zadań logistycznych. Pewien rolnik powiedział mi – jeszcze wtedy, gdy wszyscy byliśmy zszokowani ceną paliwa na poziomie 5,50 dolara – iż na tegoroczne żniwa będzie musiał wydać dodatkowo około 20–25 tysięcy dolarów na paliwo.
Zatem gdy temu biedakowi skończą się jego zapasy (1000–2000 galonów), będzie musiał z niepokojem wyczekiwać kosztownych dostaw i liczyć na to, że paliwa wystarczy też dla pozostałych 50–60 rolników z okolicy, którzy mają takie same potrzeby. Tak, sytuacja jest kiepska”.
A oto najgorsza część: rolnicy z wyprzedzeniem wiedzą, ile pieniędzy przyniosą określone uprawy po wprowadzeniu ich na rynek. Wszystko to jest uwzględnione w indeksie towarowym (Commodities Index). W zależności od tego, jaką cenę uzyskają konkretne uprawy po wprowadzeniu na rynek, rolnicy odkrywają, iż przychód z ich sprzedaży nie pokryje nawet kosztów oleju napędowego, potrzebnego do zbiorów. Zmuszeni są więc pozostawić plony, by zgniły na polu.
Brak zbiorów oznacza brak towaru w sklepach. To proste, prawda?
Właśnie z taką sytuacją będziemy się mierzyć w nadchodzących miesiącach. Ogromne ilości płodów rolnych są pozostawiane na polach, by zgniły, ponieważ cena, jaką można za nie uzyskać na rynku, nie pokrywa kosztów ich zebrania.
Wniosek: niedobory żywności.
Nie chodzi tu nawet o to, że „bogaci mogą sobie na to pozwolić”. Tych produktów po prostu nie będzie. Ani dla bogatych, ani dla ciebie czy dla mnie.
Od miesięcy głośno o tym mówię i apeluję, by kupować żywność o długim terminie przydatności do spożycia: biały ryż, fasolę, makaron, sosy w słoikach, mięso w puszkach (wołowinę, kurczaka, tuńczyka) czy zdrowe zupy (np. typu chunky z kawałkami składników), które wystarczy podgrzać i wylać na ryż lub makaron, by przygotować ciepły posiłek.
Wyszydzany i oczerniany
Mimo wszystkich moich ostrzeżeń, poklepywano mnie po głowie, mówiąc: „Oj, Hal, przestań panikować. Eksperci wiedzą lepiej; zaufaj ekspertom”. Szydzono ze mnie, nazywając „panikarzem, wieszczącym koniec świata” i oczerniano, porównując do „chłopca, który wołał »wilk«”.
A jednak mamy dziś 5. października 2026 roku i co widnieje na głównym nagłówku serwisu Drudge, zapisanym wielkimi czerwonymi literami? BRAKI ŻYWNOŚCI.
Hal Turner
Tłum. Andrzej Filus

