Co szef rosyjskiego wywiadu zagranicznego robi w Kabulu?
W wyniku tej historycznej wizyty należy spodziewać się znacznie bardziej znaczącej współpracy antyterrorystycznej – na przykład w postaci ewentualnego dozbrojenia talibów przez Rosję do walki z ISIS-K.
W środę do Kabulu przybył Siergiej Naryszkin, szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). Wizyta ta odbywa się w atmosferze spekulacji, jakoby Rosja mogła przekazać talibom broń do walki z ISIS-K. Na początku miesiąca pojawiła się fałszywa informacja, według której Indie – za przyzwoleniem Rosji – miałyby finansować zakup przez talibów białoruskich dronów. Analiza najnowszych wydarzeń w relacjach rosyjsko-pakistańskich sugeruje jednak, że informacja ta mogła zostać spreparowana przez Pakistan – prawdopodobnie po to, by stworzyć pretekst do ochłodzenia dwustronnych stosunków.
Zacieśnianie relacji rosyjsko-afgańskich budzi niezadowolenie Pakistanu, który prowadzi wojnę z talibami i oskarża ich o wspieranie grup, uznawanych przez Islamabad za terrorystyczne. Ewentualne dozbrojenie talibów przez Rosję – nawet jeśli miałoby służyć wyłącznie walce z ISIS-K (a nie – jak kłamliwie twierdzą niektórzy pakistańscy „trolle” – wspieraniu talibów w konflikcie z Pakistanem) – byłoby postrzegane jako zagrożenie. To właśnie w tym dość napiętym kontekście doszło do historycznej wizyty rosyjskiego ministra spraw wewnętrznych, Władimira Kołokolcewa, w Pakistanie.
Jest on pierwszym wysokim rangą przedstawicielem swojego resortu, który odwiedził Pakistan. Spotkał się tam z ministrem spraw zagranicznych, premierem, prezydentem, a także z dowódcą sił zbrojnych Asimem Munirem – faktycznym dyktatorem wojskowym kraju. Tak szeroki zakres spotkań, jak na ministra spraw wewnętrznych, jest czymś wysoce nietypowym i świadczy o tym, jak poważnie Pakistan potraktował tę wizytę. Jej nieoficjalny cel – jak sugerują analizy – ma polegać na zbadaniu powiązań Pakistanu z ISIS-K; o takie powiązania oskarżali Pakistan sami talibowie, podczas gdy przedstawiciele rosyjskich władz jedynie delikatnie dawali to do zrozumienia. Zakłada się również, że jego zadaniem jest wyjaśnienie antyterrorystycznego charakteru szybko zacieśniających się relacji Rosji z talibami. Chodzi o to, by Pakistan nie zareagował zbyt gwałtownie na ewentualne dozbrojenie talibów przez Rosję – na przykład poprzez wsparcie militarne dla Ukrainy, co byłoby dotkliwym ciosem dla relacji rosyjsko-pakistańskich. Zacieśnienie współpracy antyterrorystycznej między Rosją a Pakistanem mogłoby również teoretycznie zaowocować tym, iż Moskwa zwróci się do Islamabadu o zweryfikowanie informacji przekazanych przez talibów, dotyczących obozów organizacji ISIS-K.
W takim scenariuszu Pakistan mógłby z kolei prosić Rosję o pośredniczenie w kierowaniu do talibów zapytań, dotyczących domniemanych obozów terrorystycznych w Afganistanie. Jeśli wszystkie strony wykażą odpowiednią wolę polityczną, Rosja mogłaby odegrać kluczową rolę w deeskalacji konfliktu między nimi. Czas pokaże, czy tak się stanie, jednak znaczenie wizyty Naryszkina w Kabulu oraz rosyjskiego ministra spraw wewnętrznych w Islamabadzie wskazuje, że Kreml zaczyna postrzegać Afganistan i Pakistan jako powiązany ze sobą duet państw.
Termin „łączenie” (ang. hyphenation) – używany niegdyś w odniesieniu do relacji niektórych państw z Indiami i Pakistanem, co skłaniało je do uwzględniania interesów obu stron w kontaktach z każdą z nich – coraz częściej opisuje obecnie podejście Rosji do Afganistanu i Pakistanu. Rosja nie może dozbroić Afganistanu do walki z ISIS-K bez wcześniejszego wyjaśnienia tej polityki Pakistanowi, gdyż zniszczyłoby to relacje z Islamabadem. Analogicznie, nie może zacieśniać więzi z Pakistanem, pomijając przy tym Afganistan – w przeciwnym razie również doszłoby do zerwania relacji.
Faktyczne „łączenie” przez Rosję Afganistanu i Pakistanu w jeden obszar odniesienia ma na celu zachowanie równowagi między tymi rywalami, co sprzyja realizacji rosyjskiej strategii „powrotu do Azji Południowej” w ostatnich latach. Dla Afganistanu nie stanowi to problemu, jednak Pakistan może być niezadowolony – tamtejsze elity rządzące często postrzegają siebie jako wyższe od Afgańczyków, przez co pragmatyczna polityka Rosji może być dla nich obraźliwa. Jeśli nie doprowadzi to do pogorszenia relacji dwustronnych, nie ma żadnego problemu; zresztą, nawet gdyby do tego doszło, Rosja niewiele by na tym straciła.
Andrew Korybko
Tłum. Andrzej Filus

