Globalny kryzys zadłużenia roku 2026 właśnie się rozpoczął, a płyną do nas ostrzeżenia, że większość ludzi „nie ma pojęcia, co może się wydarzyć” (2)
W tym tygodniu inwestorzy byli zaniepokojeni, gdy rentowność kluczowych 10-letnich obligacji skarbowych gwałtownie wzrosła do najwyższego poziomu od 2007 roku; jednak uporczywa inflacja to tylko jeden z czynników, stojących za tym ostatnim skokiem.
Rentowność kluczowych 10-letnich obligacji skarbowych – mająca wpływ na oprocentowanie kredytów hipotecznych – wzrosła w piątek do 5,23%, osiągając najwyższy poziom od 2007 roku. Był to kolejny etap wzrostu tej referencyjnej rentowności, która jeszcze na początku miesiąca kształtowała się poniżej 4,8%. Rentowność obligacji i ich ceny poruszają się w odwrotnych kierunkach. Tak właśnie wygląda załamanie rynku obligacji, a my znajdujemy się dopiero w jego początkowej fazie.
Na platformie X popularny profil ostrzegał, że większość ludzi „nie ma pojęcia, co ma się wydarzyć”…
Era taniego pieniądza dobiegła końca, co jest dla nas wszystkich bardzo złą wiadomością.
John Roque zwrócił uwagę, iż w historii odnotowano 16 przypadków tak gwałtownego wzrostu rentowności obligacji. Za każdym razem skutkowało to kryzysem finansowym…
„Zawsze coś pęka” – stwierdzono w niedawnej analizie Johna Roque’a, szefa działu analizy technicznej w firmie 22V Research.
Analizując wykres rentowności 10-letnich obligacji skarbowych z ostatnich pięciu dekad, Roque wskazał 16 przypadków gwałtownego wzrostu wskaźnika – podobnego do tego, z którym mamy do czynienia obecnie. Każdemu z tych epizodów towarzyszyło załamanie finansowe. Choć skala kryzysów i ich wpływ na rynek były różne (od szokującego, lecz krótkotrwałego upadku Silicon Valley Bank w 2023 roku po krach giełdowy z 1987 roku), gwałtowny wzrost rentowności niemal zawsze prowadził do zakłóceń na rynkach finansowych, negatywnie wpływając na aktywa obarczone ryzykiem.
„Tak pewne, jak to, że po nocy następuje dzień, jest to, iż wzrost rentowności 10-letnich obligacji skarbowych zawsze kończy się czyimś potknięciem” – zauważył Roque w rozmowie z CNBC. „Po prostu warto zachować ostrożność”.
Osobiście bardzo martwię się o to, co to wszystko będzie oznaczać dla rynku akcji.
Ceny akcji znajdują się obecnie na poziomie, który obserwowaliśmy zaledwie „trzykrotnie w ciągu ostatnich 156 lat”…
Obecnie jesteśmy świadkami sytuacji na giełdzie, która zdarzyła się tylko trzy razy w ciągu ostatnich 156 lat. Pojawienie się tego sygnału zawsze zwiastowało znaczne spadki na Wall Street.
Co idzie w górę, musi spaść.
Za każdym razem, gdy wskaźnik CAPE osiągał tak wysoki poziom, następowała bessa…
Ekonomiści wprowadzili wskaźnik CAPE pod koniec lat 80. XX wieku i przeanalizowali dane historyczne, sięgające stycznia 1871 roku. W tym okresie, obejmującym około 156 lat, średnia wartość tego wskaźnika wynosiła 17,42. Na moment zamknięcia sesji 21 września wskaźnik CAPE dla indeksu S&P 500 wynosił 41,60.
Wliczając obecną sytuację, w ciągu 156 lat tylko trzykrotnie wskaźnik Shiller P/E (CAPE) dla indeksu S&P 500 przekroczył poziom 40 – a po dwóch poprzednich takich przypadkach następowała znacząca bessa.
Wniosek jest taki, że sytuacja idealnie sprzyja krachowi na giełdzie, a oznaki nadchodzących kłopotów są już widoczne.
Wyniki zaledwie garstki spółek technologicznych maskowały bardzo niepokojące zjawiska zachodzące „pod powierzchnią” rynku. Obecnie 52 procent wszystkich spółek, wchodzących w skład indeksu S&P 500, jest notowanych poniżej swoich 200-dniowych średnich kroczących…
Ostatni wzrost indeksu S&P 500 do poziomów zbliżonych do rekordowych był napędzany przez zaskakująco małą liczbę spółek. Na zamknięciu wtorkowej sesji indeks S&P 500 znajdował się zaledwie 0,44% poniżej swojego historycznego maksimum, a mimo to 52% wchodzących w jego skład spółek notowano poniżej ich długoterminowych, 200-dniowych średnich kroczących. Świadczy to o tym, iż ciężar wzrostów brała na siebie w ostatnim czasie zaledwie garstka spółek – przede wszystkim giganci technologiczni (tzw. hiperskalerzy), tacy jak Meta oraz producenci półprzewodników, jak Micron Technology.
To poważny sygnał ostrzegawczy.
W rzeczywistości sygnały ostrzegawcze otaczają nas z każdej strony.
A teraz wkraczamy w kluczowy miesiąc – październik – kiedy to w przeszłości dochodziło do jednych z największych krachów giełdowych w historii.
Historycznie rzecz biorąc, załamania na rynku obligacji zazwyczaj poprzedzają krachy na giełdzie.
Dokładnie taki sam scenariusz rozgrywa się na naszych oczach jesienią 2026 roku.
Gdyby kłopoty dotyczyły tylko Stanów Zjednoczonych, byłoby to już wystarczająco złe.
Mamy jednak do czynienia z prawdziwie globalnym kryzysem zadłużenia.
Sytuacja ta narastała od bardzo dawna, a to, co nastąpi później, wprawi cały świat w osłupienie.
Michael Snyder,
Tłum. Andrzej Filus

