Nazista Janusz Waluś – pozostaje tylko przeprosić za to, że zrodziła go polska ziemia!
Janusz Waluś, polski ekonomiczny „nachodźca”, „prywaciarz” rodem „spod samiuśkich Tater”, któremu znudził się PRL, podobno wielki „papierowy” antykomunista, który czmycha dla mamony do lepszego życia w RPA – jeszcze przed Stanem Wojennym 13. grudnia 1981 roku. Potem na saksy do Republiki Południowej Afryki emigruje reszta jego „patriotycznej” rodziny, rozczarowanej komuną. Przybysz z Polski i dla Burów (obecnie częściej nazywanych Afrykanerami) rodem z Niderlandów, a także białych rodem z Niemiec i Francji był „obcy” i pewnie szykowali dla niego świetlaną przyszłość klasy pracującej. W dosyć egzotycznym kraju nasz antybohater rozpolitykował się (mimo, że słabo mówił po angielsku i prawie wcale w Afrikaans (Afrikaanse taal) – nawiązał współpracę z lokalnymi konserwatystami i nazistami, albowiem uważał, że skoro jest biały, to jakieś wyższe moce dały mu prawo wpasować się w system totalnej opresji RPA, zwanej lokalnie apartheidem (praktyki segregacji zostały usystematyzowane w prawo po dojściu Partii Narodowej do władzy), nierówności społecznych (wyrugowanie podstawowych praw politycznych, społecznych, ekonomicznych i edukacyjnych dla ludności nie-białej), segregacji rasowej (prawna separacja ludzi na podstawie koloru skóry (biali, czarni, „koloredzi”, Azjaci), rasizmu (ideologia „osobnego rozwoju” różnych ras, promująca wyższość białych).
Mężczyzna z Polski po prostu ciężko pracował, jak większość podobnych mu emigrantów zarobkowych, był jednym z milionów Polaków, których polityka lub bieda pchnęła ku szukaniu miejsca na ziemi. Szkoda, iż Waluś nie zasłynął – choćby w RPA – z czegoś, co dziś można pozytywnie wspominać, co zapamiętają pokolenia i co będzie tworzyło mosty a nie kompromitację i wstyd! Waluś zabił, zabił podobno z jakiś wyższych pobudek i dziś jako zniszczony starzec, siedzący całe dorosłe życie w kryminale, jest jeszcze z tego dumny. RPA za ów czyn skazało go na karę śmierci, zamienioną na dożywocie. Ta persona powinna być zapomniana i objęta swoistą społeczną i kulturową infamią, ale Polska – jak wiemy – to „stan umysłu”. Morderca stał się dla „patriotycznych środowisk egzotycznych i kanapowych” – bohaterem. Kibole na stadionach wieszali jego podobiznę jako swoistego „więźnia sumienia”. Od roku 2015 podejmowano wiele prób (polskie władze konsularne i Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ), Grzegorz Braun) warunkowego zwolnienia naszej gwiazdy, towaru eksportowego, czym można się chwalić na cały świat, ale początkowo były one blokowane przez kolejnych ministrów sprawiedliwości RPA. Ostatecznie Janusz Waluś po tym, jak zrzekł się obywatelstwa RPA i zapowiedział powrót do Polski, został warunkowo zwolniony z więzienia 7. grudnia 2022 r. Odsiadywał wyrok dożywotniego więzienia za dokonane w 1993 r. zabójstwo czarnoskórego polityka, Chrisa Haniego.
Zgodnie z prawem RPA Waluś opuścić musiał kraj nie wcześniej, jak 24 miesiące po warunkowym zwolnieniu. Nazwisko Waluś w Południowej Afryce kojarzy się tragicznie, ludzie pamiętają go pełni nienawiści. W Pretorii czy Kapsztadzie dalej wiele osób chciałoby jego śmierci. Waluś (wtedy 69-letni) zostaje pchnięty nożem jeszcze przed wyjściem na wolność, w więzieniu. „Konstytucja przypomina nam wszystkim o tamtych mrocznych czasach. Niech to również zachęci nas do cięższej pracy nad budową pokojowego i dobrze prosperującego kraju, jakiego pragniemy” – minister spraw wewnętrznych RPA, pisarz i polityk białego koloru skóry – Leon Schreiber. (Cdn.)
Roman Boryczko,
grudzień 2025

