Konflikt indyjsko-pakistański eskaluje, uwikłany w geopolityczne rywalizacje na Bliskim Wschodzie i na Kaukazie
Konflikt indyjsko-pakistański, zaostrzony przez atak na Pahalgam w 2025 roku i Operację Sindoor, wciąga mocarstwa bliskowschodnie, takie jak Izrael i Turcja, obok Azerbejdżanu, w skomplikowaną sieć sojuszy. Te uwikłania grożą przekształceniem rywalizacji w Azji Południowej w szerszy geopolityczny punkt zapalny, komplikując regionalną stabilność.
Piątek, 6. czerwca 2025 r.
Wiele napisano o trwałych konsekwencjach powstania państwa Izrael w 1948 roku wzdłuż Doliny Jordanu. Jednak rok wcześniej na równinach rzeki Indus miało miejsce inne sejsmiczne wydarzenie geopolityczne – podział Indii Brytyjskich na Indie i Pakistan w 1947 r. Trwający konflikt indyjsko-pakistański, historycznie zakorzeniony przez ten podział i skupiony wokół spornego regionu Kaszmiru, od dawna jest punktem zapalnym w Azji Południowej.
Niedawne eskalacje, szczególnie po ataku terrorystycznym z 22. kwietnia w Pahalgam (2025), w którym zginęło 26 cywilów, ponownie zostały skierowane światła światowych reflektorów na ów konflikt. Odwetowa Operacja Sindoor Indii, obejmująca ataki rakietowe na domniemane miejsca terrorystów w Pakistanie, oznaczała niebezpieczną eskalację między tymi uzbrojonymi w broń jądrową sąsiadami.
Wystarczy powiedzieć, że skutki uboczne konfliktu wykraczają daleko poza Azję Południową, uwikławszy mocarstwa Bliskiego Wschodu i Kaukazu w skomplikowaną sieć sojuszy, które zagrażają regionalnej, a nawet globalnej stabilności. Zdecydowane poparcie Izraela dla Indii, niezachwiane poparcie Turcji dla Pakistanu i sojusz Azerbejdżanu z Islamabadem w jakiś sposób pogłębiły te uwikłania, komplikując wysiłki na rzecz deeskalacji.
Historyczna wrogość między Indiami a Pakistanem, podsycana nacjonalizmem religijnym i sporami terytorialnymi, jest podatna na obce wpływy zewnętrzne. Wspomniany podział z 1947 r., który dał początek tym niepodległym państwom, zasiał ziarna niezgody, które trwają do dziś, a Kaszmir pozostaje epicentrum tej rywalizacji.
Co znamienne, niedawny wybuch, wywołany atakiem Pahalgam, spowodował, iż Nowe Delhi zawiesiło swój udział w Traktacie o Wodach Indusu, rzadkim symbolu współpracy, która przetrwała dziesięciolecia wrogości, a potencjalne implikacje hydropolityczne są oszałamiające. Odpowiedź Islamabadu – wycofanie się z Porozumienia Shimla z 1972 r., traktatu pokojowego – jeszcze bardziej podważyła dyplomatyczne bariery ochronne. Działania obu krajów, wzmocnione przez nowoczesną technologię wojskową, taką jak drony i pociski, podniosły stawkę, a widmo eskalacji nuklearnej wisiało w powietrzu.
Mocarstwa Bliskiego Wschodu z kolei nie pozostały neutralne w tym kryzysie. Izrael, niezłomny sojusznik Indii, szybko poparł Operację Sindoor, a ambasador Reuven Azar potwierdził „prawo New Delhi do samoobrony” przed terroryzmem. Ta solidarność nie jest zaskakująca, biorąc pod uwagę pogłębiające się strategiczne partnerstwo między Indiami a Izraelem, szczególnie w dziedzinie obrony i technologii. Wykorzystanie przez Indie izraelskich dronów Harop w atakach na Pakistan podkreśla ich współpracę wojskową.
Co więcej, wsparcie Izraela jest zgodne z jego szerszą strategią geopolityczną, postrzegającą Indie jako przeciwwagę dla regionalnych przeciwników i partnera w walce z islamskimi bojownikami. To porozumienie wzmacnia pozycję Nowego Delhi, wzmacniając jego zdolność do projekcji siły, jednocześnie radząc sobie z wewnętrznymi naciskami, aby zdecydowanie reagować na terroryzm. Ale zaprasza również do krytyki ze względu na polaryzującą rolę Izraela w konflikcie palestyńskim, co wpływa na globalny wizerunek Indii.
Z drugiej strony rola Turcji w tym konflikcie jest, mówiąc wprost, destabilizująca. Niezachwiane wsparcie Ankary dla Islamabadu, w tym dostarczenie 300-400 dronów Asisguard Songar, używanych wzdłuż Linii Kontroli, zaostrzyło napięcia. Głośne poparcie dla Pakistanu przez prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdoğana, chwalące jego „spokojną i powściągliwą politykę”, odrzuca uzasadnione obawy Indii, dotyczące bezpieczeństwa i dodaje otuchy stanowisku Islamabadu.
Działania Turcji (nawet przed trwającą eskalacją) prawdopodobnie odzwierciedlają jej ambicje, aby uzyskać wpływy również w Azji Południowej, wykorzystując eksport obronny i ideologiczne powiązania z Pakistanem, by zakwestionować regionalną dominację Indii. Komentowałem szersze ambicje Turcji gdzie indziej. Według komentatora Samita Gupty ta „regionalna rekalibracja” oznacza „przełomowy moment w geopolityce Azji Południowej”.
Takie pojawiające się powiązanie, sformalizowane na takich forach jak trójstronny szczyt Pakistan-Turcja-Azerbejdżan w lipcu 2024 r., stanowi bezpośrednią przeciwwagę dla geopolitycznych manewrów Indii. Tyle o twierdzeniach Turcji o prowadzeniu „dyplomacji tylnymi drzwiami” w celu rozładowania napięć; jej wsparcie wojskowe dla Pakistanu sugeruje bardziej konfrontacyjny program.
Bashir Ali Abbas (starszy współpracownik naukowy w Radzie ds. Badań Strategicznych i Obronnych w Nowym Delhi) twierdzi, że silne wsparcie Turcji dla Pakistanu ma swoje korzenie we wspólnej tożsamości islamskiej i historycznych więzach obronnych. (Cdn.)
Uriel Araujo
Tłum. Andrzej Filus
Uriel Araujo, doktor antropologii, jest socjologiem specjalizującym się w konfliktach etnicznych i religijnych, prowadzącym szeroko zakrojone badania nad dynamiką geopolityczną i interakcjami kulturowymi.
Za: www.theinteldrop.org

