Brudne łapska USA tym razem próbowały zawładnąć Boliwią i jej bogactwem
Ameryka Południowa to najbardziej oddalony dla cywilizacji Zachodu region. W samym sercu tego fascynującego kontynentu tkwi Boliwia – niepozorna, często pomijana w cieniu swoich potężniejszych sąsiadów. Boliwia oferuje właściwie wszystko. Niesamowite zróżnicowanie przyrodnicze i kolebkę historii całego regionu. Od gęstych lasów deszczowych po bezkresne pustynie, od majestatycznych wulkanów po mistyczne, święte dla Inków miejsca. Boliwia zachowuje swój niepowtarzalny charakter, opierając się wpływom zachodnich tradycji i nieustannie kultywując rdzenne obyczaje.
Boliwia, nazwana tak od Simona Bolivara, bohatera walk o niepodległość, wyzwoliła się spod panowania hiszpańskiego w 1825 roku; większość jej późniejszej historii stanowi seria prawie dwustu zamachów stanu i przewrotów. W grudniu 2005 roku Boliwijczycy wybrali na prezydenta przywódcę ruchu socjalistycznego, Evo Moralesa, który uzyskał zdecydowanie największą od czasu przywrócenia rządów cywilnych w 1982 roku, przewagę. Morales zawdzięcza sukces obietnicom zmian tradycyjnej klasy politycznej i poprawy położenia biednej większości. Jednak jego kontrowersyjna polityka doprowadza do nasilenia rasowych i gospodarczych napięć pomiędzy indiańskim, andyjskim zachodem Boliwii a wschodnimi nizinami, zamieszkanymi głównie przez potomków napływowych kolonistów.
Kiedy Evo Morales, były plantator koki, został zaprzysiężony na prezydenta w 2006 r. zadeklarował koniec „epoki kolonialnej i neoliberalnej” i zawiesił za biurkiem portret Che Guevary, marksistowskiego rewolucjonisty, wykonany z liści koki. Podczas kampanii prezydenckiej w 2005 roku jego głównymi hasłami była inkorporacja osób indiańskiego pochodzenia w życie społeczne oraz zawieszenie rządowego programu niszczenia upraw koki, realizowanego przy pomocy USA. Kiedy Morales obejmował urząd, dla Boliwii nastał niebywały czas. Rynki światowe potrzebowały gazu, ceny gazu ziemnego gwałtownie rosły, co było bardzo korzystne dla kraju, który produkuje astronomiczne 0,4 proc. gazu na świecie. Rósł eksport, a Boliwia była w stanie zgromadzić największe rezerwy walutowe w swojej historii: skoczyły one z równowartości 12 proc. PKB w 2003 r. do 52 proc. w 2012 r. Przywiązanie Moralesa do ziemi (nadal silnie wierzy w kult Pachamamy, „Matki Ziemi”) oraz indiańskie korzenie sprawiły, że szybko zaskarbił sobie przychylność dużej części Boliwijczyków. Dzięki temu wygrał wybory i tym samym stał się pierwszym indiańskim prezydentem Boliwii, który przy każdej możliwej okazji nawiązuje do prekolumbijskich tradycji i nie wstydzi się przemawiać w języku ajmara.
Reformy Moralesa były od samego początku radykalne i kontrowersyjne, ale wbrew wszelkim oczekiwaniom – skuteczne. Bilans jego 10-letnich rządów jest imponujący: włączenie do życia społecznego osób pochodzenia indiańskiego stało się faktem, nacjonalizacja sporej części sektora wydobywczego przyniosła Boliwii spore zyski. Rząd Moralesa kontrolował aż 35% całej aktywności ekonomicznej kraju. System przez niego wprowadzony nazywa się „modelem ekonomiczno-społeczno-wspólnotowo-produktywnym”, a w latach 2006-2014 Boliwia zanotowała wzrost ekonomiczny na poziomie 5,1%, co było jednym z najlepszych wyników w regionie. Warto również zauważyć, iż w tym samym czasie wskaźnik ekstremalnej biedy spadł z 38,2% do 17%. Wydatki społeczne wzrosły o 45 proc, a płaca minimalna o 87,7 proc. (Cdn.)
Roman Boryczko,
czerwiec 2024

