InnePolecane

Rozdeptany wenezuelski sen i zdrada lewicowych ideałów (3)

X X X

Nicolás Maduro starał się utrzymać kurs społeczny swojego poprzednika, mający na celu maksymalne wspieranie najuboższych warstw społeczeństwa. „Celem naszej rewolucji społecznej jest doprowadzenie do zera poziomu ubóstwa i biedy w Wenezueli” – powiedział podczas ceremonii inauguracyjnej w 2013 roku. Tymczasem dystrybucja świadczeń socjalnych stała się bardziej ustrukturyzowana i ukierunkowana niż we wczesnych latach rewolucji bolivariańskiej. „Im większy głód, tym większa rozpacz. A kto kontroluje jedzenie, kontroluje głodnych. Maduro udało się obrócić głód w kraju nie w brak rządu, ale w siłę wyborczą”. Od 2017 r. pomoc państwa otrzymują wyłącznie posiadacze specjalnego „dokumentu ojczyzny” (carnet de patria) – są to osoby wspierane przez lokalne komitety zaopatrzenia w żywność. Wielu mieszkańców kraju, którzy nie popierają polityki Nicolása Maduro, początkowo odmówiło otrzymania kart socjalnych, obawiając się wzmożonej kontroli nad nimi. Zwrócili np. uwagę, że podczas wyborów gubernatorskich w 2017 r. za pomocą tego dokumentu rejestrowano także udział w głosowaniu. Jednak zdając sobie sprawę, że bez „dokumentu ojczyzny” żyć jest trudniej, ludzie zaczęli stopniowo zmieniać zdanie.

 

X X X

Hugo Chávez wywodził się z środowiska wojskowego. W 1992 roku jako podpułkownik zorganizował próbę zamachu stanu, która zakończyła się jednak niepowodzeniem: rebelianta poparło mniej niż 10% sił zbrojnych. A po dojściu do władzy w 1999 r. Comandante Chávez natychmiast zaczął wyciągać do władzy swoich towarzyszy broni spośród wojska. W 2002 r. część wojska poparła puczystów, niezadowolonych z sytuacji w kraju. 11. kwietnia siły zbrojne otoczyły pałac prezydencki Miraflores, Chávezowi zaproponowano dwie opcje: udać się na wygnanie na Kubę lub pozostać w Wenezueli i stanąć przed sądem za zabójstwa prodemokratycznych demonstrantów dzień wcześniej. Ostatecznie jednak próba się nie powiodła: już 13. kwietnia zwolennicy Cháveza otoczyli pałac prezydencki, a rezydencję zajęły lojalne wobec przywódcy rewolucji bolivariańskiej straże. Większość spiskowców wojskowych nie została poparta, a pucz się nie powiódł.

Podobne układy zachowały się za czasów Nicolása Maduro. W czerwcu 2017 roku zbuntowany oficer Oscar Perez ogłosił rozpoczęcie walki z reżimem Nicolása Maduro, wraz ze wspólnikami porwał policyjny helikopter, po czym obrzucił granatami i ostrzelał budynki Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Sądu Najwyższego. Sześć miesięcy później rebelianci zorganizowali nalot na koszary wojskowe w stanie Miranda, zajmując obiekt wojskowy. Miesiąc później zginął Oscar Perez. W kwietniu 2019 roku Juan Guaidó wezwał wojsko do zakończenia „uzurpacji władzy”, nagrywając wideo w otoczeniu wojska w bazie sił powietrznych La Carlota w stolicy. Władze ogłosiły próbę zamachu stanu i rozpoczęcie operacji „neutralizacji zdrajców wojskowych”. Ta operacja zakończyła się pomyślnie.

Ogólnie rzecz biorąc, podobnie jak w przypadku Hugo Cháveza, masa krytyczna niezadowolenia nigdy nie powstała. Hugo Chávez rozdzielił władzę w siłach zbrojnych w taki sposób, że żadnemu generałowi nigdy nie przyszło do głowy zorganizowanie zamachu stanu. Dziś wojskówka w Wenezueli to państwo w państwie. Charakterystyczną cechą Wenezueli jest rekordowo wysoki stosunek liczby oficerów do liczby zwykłych wojskowych, a także ich integracja ze wszystkimi organami rządowymi przy niemal całkowitym braku zewnętrznej kontroli nad nimi. Wojsko zajmuje też 13 stanowisk ministerialnych. Ludzie ze środowiska wojskowego często otwierają firmy, które szybko stają się liderami w swoich branżach i wielokrotnie wygrywają rządowe przetargi. Nie są więc zainteresowani dojściem do władzy opozycji.

Lojalność sił bezpieczeństwa wyraźnie przejawia się w przebiegu masowych protestów, które w ciągu dziesięciu lat rządów Nicolása Maduro nie raz objęły Caracas i wiele innych miast kraju. Łącznie zginęło w nich co najmniej 276 osób, a ponad 18 tysięcy zostało rannych. W roku 2023 Wysoki Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka, Volker Türk nagłośnił nękanie i zabijanie przez wojsko Maduro rolników, protestujących za ich nadanym prawem do ziemi. Dzisiejsza emigracja Wenezuelczyków w „raju Maduro” wyniosła aż 7,2 miliona obywateli. I to jest największy kryzys migracyjny w historii Ameryki Południowej. Pod rządami Nicolása Maduro, w miarę pogłębiania się kryzysu gospodarczego, demografia tych, którzy uciekają w popłochu z kraju, zmieniła się na bardziej średnią i niższą klasę średnią. W każdym razie nie można ich przypisać zwolennikom rządzącego wojskowego reżimu Maduro. Rola diaspory nabiera szczególnego znaczenia na tle zbliżających się wyborów prezydenckich w 2024 roku. Jeden z przywódców opozycji, Henrique Capriles Radonski, obiecał niedawno walczyć o to, by wszyscy wenezuelscy migranci mieli możliwość głosowania w krajach, w których mieszkają. Według pana Caprilesa konieczne jest skłonienie władz do otwarcia lokali wyborczych w konsulatach różnych krajów. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

14.05.2023

(Visited 313 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *